Zagrała tylko w 4 produkcjach, ale zachwyciła świat. Straszne, jak potoczyły się losy Polki
Barbara Grabowska w latach 80. uchodziła za jedną z najzdolniejszych polskich aktorek. Role w produkcjach Jerzego Sztwiertni, Waldemara Krzystka, czy Agnieszki Holland przyniosły jej uznanie nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Wielu wierzyło wówczas, że artystka zwojuje świat kina i odniesie sukces, o jakim wiele jej koleżanek po fachu może tylko pomarzyć. Choć początek wyglądał obiecująco, talent aktorki nigdy nie zdołał w pełni rozbłysnąć. Grabowska zginęła w tajemniczych okolicznościach, w wieku zaledwie 39 lat.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W którym teatrze występowała Barbara Grabowska.
- Dlaczego rola w "Gorączce" okazała się dla aktorki przełomowa.
- Jakie okoliczności towarzyszyły tragicznej śmierci artystki.
Świat zachwycił się jej talentem
Barbara Grabowska urodziła się w Zabrzu, ale swoją przyszłość w latach 70. związała z Krakowem, gdzie ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i została aktorką Starego Teatru. Na prestiżowej krakowskiej scenie zagrała m.in. Sonię w adaptacji "Zbrodni i kary" w reżyserii Andrzeja Wajdy, z miejsca przyciągając uwagę artystycznego środowiska. Dość szybko odnalazła się także w świecie kina i telewizji. Krótko po studiach otrzymała rolę Joanny Frankowskiej w serialu "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy" Jerzego Sztwiertni. Dzięki tej kreacji zdobyła nie tylko cenne doświadczenie, ale i popularność oraz sympatię milionów widzów.
W kolejnych latach wystąpiła jeszcze w filmie "Mysz", a w 1980 roku otrzymała rolę, która odmieniła jej zawodowe życie. Dzięki występowi w "Gorączce" Agnieszki Holland o utalentowanej artystce usłyszał cały świat. Jako Kama, jedna z głównych bohaterek produkcji, spodobała się berlińskiemu jury, które zdecydowało się uhonorować ją Srebrnym Niedźwiedziem dla najlepszej aktorki na Festiwalu Berlinale. Choć nagroda była dla aktorki ukoronowaniem trudu, jaki dotąd wkładała w swój rozwój, wcale nie pomogła jej rozwinąć kariery w Polsce. Film Holland nie spodobał się prl-owskiej cenzurze, co mocno odbiło się na przyszłości Grabowskiej. Gwiazda, chwalona przez zagraniczną prasę, w kraju nie dostawała kolejnych ról i z czasem została niemal zupełnie zapomniana.
Tragiczna śmierć aktorki
Na ekrany powróciła dopiero w 1989 roku. Zagrała wówczas w filmie psychologicznym Waldemara Krzystka "Ostatni prom", jednak jej występ, podobnie jak produkcja, przeszły niemal bez echa. O aktorce przypomniano sobie później jeszcze w 1994 roku. Niemal wszystkie media rozpisywały się o niej, donosząc o niespodziewanej śmierci. Okazało się bowiem, że niegdysiejsza gwiazda została znaleziona martwa przy torach kolejowych, niedaleko Częstochowy. Grabowska 12 sierpnia wybrała się w podróż pociągiem, planując pielgrzymkę. Do Częstochowy nigdy jednak nie dojechała. Sekcja zwłok wykazała, że 39-latka zmarła w wyniku obrażeń odniesionych w wyniku wypadnięcia z pociągu. Choć policja orzekła, że był to nieszczęśliwy wypadek, do dziś nie ustalono dokładnego przebiegu zdarzeń, a rodzina zmarłej, głównie mama, podejrzewała, że aktorka padła ofiarą grasującego w tamtym czasie w okolicy seryjnego mordercy. Śledztwa nigdy jednak nie wznowiono. Barbara Grabowska została pochowana na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/plotek.pl