Z tego hitu PRL cenzor wyciął wszystkie sceny na wsi. Polacy nie mieli pojęcia
Choć początkowo cenzorzy nie mieli tej produkcji nic do zarzucenia, na ekranach pojawiła się w wersji innej, niż początkowo zakładał to reżyser. Jednak Stanisław Różewicz czuł, że coś może być nie tak, dlatego przygotował dwa scenariusze. A jak naprawdę chciał, by wyglądał “Głos z tamtego świata”?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak pierwotnie miał wyglądać film “Głos z tamtego świata” w reżyserii Stanisława Różewicza.
- Jakie sceny usunięto z produkcji.
- Dlaczego niewinne kadry zostały uznane za pozornie kłopotliwe.
Ten film z PRL miał wyglądać zupełnie inaczej
Filmy okresu PRL kryją masę tajemnic. Przede wszystkim dlatego, że większość z nich wychodziła na ekrany w formie innej, niż zaplanowali to sobie twórcy. Wszystkiemu winna była oczywiście cenzura, a historie zmian przeprowadzanych na kultowych dziś tytułach na światło dzienne wychodziły dopiero po latach. Nie inaczej było z bardzo cenionym filmem z lat 60., czyli “Głosem z tamtego świata” w reżyserii Stanisława Różewicza.
Quiz: Quiz. Polska Szkoła Filmowa, czyli test z klasyków rodzimego kina
Różewicz wiedział, że pewne sceny, które napisał, mogą zostać uznane przez cenzorów za kontrowersyjne, dlatego przygotował dwa scenariusze. Miał jednak nadzieję na to, że jednak uda mu się zrealizować pierwotną wizję, dlatego nagrał problematyczne sceny. O jakich kadrach więc mowa?
Zacznijmy od początku - “Głos z tamtego świata” to film, który opowiada o niespełnionym lekarzu oraz pielęgniarce oferujących swoim “pacjentom” kontakty z duchami. W jednej z sekwencji główny bohater Zenon Aksamitowski (grany przez Kazimierza Rudzkiego) oferuje rodzinie ciężko chorego chłopa ze wsi terapię, polegającą na nacieraniu skóry “leczniczymi” płynami. Mężczyzna wie, że to niewiele może pomóc, ale wie również, że nigdy już do tej wsi nie wróci i nikt nie pociągnie go do odpowiedzialności za naciągactwo, a jeśli już uda się poprawić stan chorego, to może na tym tylko zyskać. Młody chłop wręcza Aksamitowskiemu gruby plik pieniędzy, bo ten za wątpliwą trapię woła niemało.
Filmy z okresu PRL: usunięte sceny
Jeśli widzieliście ten film i nie kojarzycie opisanej wyżej sekwencji, to nic dziwnego, bo ona nie pojawiła się w ostatecznej wersji filmu. Została usunięta przez cenzorów, którzy początkowo zaakceptowali film bez uwag.
Coś musiało być jednak na rzeczy, skoro – co było ewenementem – oceny dokonywało aż pięciu cenzorów: Gutkowski, Sztraser, Osiowski, Kania i Russinow, a z ramienia NZK towarzyszyła im zwyczajowo Sytnerowa[38]. Wiele wskazuje na to, że na jakimś innym pokazie (albo podczas powtórnej projekcji w Zespole, albo w trakcie jakiejś jeszcze innej z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Kultury) reżyserowi narzucono konieczność wycięcia sekwencji wiejskiej - zauważa Piotr Śmiałowski w pracy “Między ministerialną kolaudacją a premierą kinową. Nieformalne i nieoczywiste ingerencje w wybrane filmy powstałe w latach 1957-1968, za kadencji wiceministra kultury i sztuki Tadeusza Zaorskiego”.
Śmiałowski zauważa, że choć film był na ogół apolityczny, to scena z chłopem posiadającym gruby plik pieniędzy mogłaby zostać przez widzów źle zrozumiana.
[...] Wprawdzie władza wyniosła tę klasę społeczną na sztandary i deklarowała troskę o jej dobrobyt, ale w rzeczywistości był to prawie wyłącznie chwyt propagandowy. Gruby plik banknotów sugerowałby jakieś pokątne interesy tych chłopów, którzy w normalnych warunkach nie mogliby się aż tak wzbogacić - sugeruje Śmiałowski we wspomnianej wcześniej pracy.
To jednak tylko gdybania, bo tak naprawdę nie wiadomo, co oficjalnie było przyczyną decyzji o usunięciu wiejskich scen z filmu Różewicza. W porównaniu z innymi historiami filmowców walczących z cenzorami ta wydaje się być całkiem lekka, choć i tu reżyser miał być w pewnym momencie zmęczony kolejnymi kolaudacjami.
Źródło: RadioZET/“Między ministerialną kolaudacją a premierą kinową. Nieformalne i nieoczywiste ingerencje w wybrane filmy powstałe w latach 1957-1968, za kadencji wiceministra kultury i sztuki Tadeusza Zaorskiego” Piotr Śmiałowski, pleograf.pl