W latach 70. była gwiazdą, ale musiała uciekać z kraju. Nigdy nie wróciła do Polski

3 min. czytania
07.03.2025 16:08
Obserwuj nas na Google

Rola w filmie „Perła w koronie” przyniosła młodziutkiej wówczas Łucji Kowolik ogromną popularność i status seksbomby polskiego kina. Mimo to aktorka nie zdołała osiągnąć sukcesu, jaki jej wróżono. Karierę artystki przerwały problemy osobiste, w tym toksyczne związki. By odciąć się od chorobliwie zazdrosnego męża, na początku lat 80. wyjechała z Polski. Nigdy więcej nie stanęła przed kamerą.

Łucja Kowolik
fot. Film Polski
  • Łucja Kowolik zyskała popularność dzięki roli w filmie „Perła w koronie”.
  • W kolejnych latach wystąpiła jeszcze w kilku produkcjach, jednak nie zdołała powtórzyć sukcesu, jaki przyniosła jej kreacja z filmu Kutza.
  • Ze względu na problemy małżeńskie, na początku lat 80. wyjechała z Polski. Do dziś mieszka w Australii.

Nigdy nie marzyła o aktorstwie

Łucja Kowolik przyszła na świat w 1949 roku we Włoszech, gdzie osiedlił się jej ojciec, który dotarł tam wraz z armią generała Andersa. Tuż po wojnie związał się z Włoszką Giną, z którą doczekał się córki. Z tęsknoty za Polską zdecydował się jednak opuścić słoneczną Italię i z całą rodziną osiadł pod Katowicami. Mała Łucja dorastała więc na Śląsku, od małego przejawiając talent aktorski. Długo stroniła jednak od artystycznego świata. „Nigdy nie myślała o karierze, film był jej zupełnie obcy. Chciała pracować jako księgowa, mieszkać w mieście i mieć dużą rodzinę” – zdradziła w jednym z wywiadów jej przyjaciółka, Emilia Krakowska.

Swój plan rzeczywiście dość skutecznie realizowała. W wieku zaledwie 17 lat wyszła za Rudolfa Kowolika, a krótko później urodziła córkę – Mirandę. Dla rodziny porzuciła edukację i w pełni oddała się życiu rodzinnemu. „Wiodła żywot przykładnej żony, matki, gospodyni i domatorki, nigdzie się nie ruszając. Nawet w centrum Katowic nie była, choć to tylko cztery kilometry” – wspominał Kazimierz Kutz.

Quiz: Najpiękniejsze kobiety PRL. Poznasz je po 1 zdjęciu z młodości?

Screen Filmpolski.pl
1/15 Aktorka ze zdjęcia to

Na taki stan rzeczy nie mogła jednak przystać koleżanka Łucji. Dziewczyna zachęciła świeżo upieczoną mamę do udziału w castingu do roli Wichty w filmie „Perła w koronie”. Kiedy Kutz ujrzał śliczną blondynkę, z miejsca powierzył jej tę kreację. Choć Kowolik nie miała doświadczenia, bardzo szybko odnalazła się na planie i stworzyła niezwykle wiarygodną postać. Rola Ślązaczki, żony górnika, biorącego udział w strajku, okazała się niezwykle wymagająca, m.in. ze względu na odważne sceny. Kowolik podobno do końca ukrywała przed mężem fakt, że nie tylko odsłoniła przed kamerą sporą część ciała, ale i brała udział w scenach łóżkowych. Co ciekawe, Rudolf Kowolik był zachwycony tymi fragmentami. „Panie Kazimierzu, to świetny film, moja żona wygląda znakomicie. Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że się do czegoś nadaje” – miał powiedzieć reżyserowi tuż po premierze.

Film debiutował w kinach 27 stycznia 1972 roku i odniósł olbrzymi sukces. Popularność, jaką się cieszył, odmieniła życie młodziutkiej aktorki. Kowolik stała się prawdziwą gwiazdą, cenioną zarówno za urodę, jak i wrodzoną naturalność i nieśmiałość. Taka zmiana nie wpłynęła jednak dobrze na jej związek. Młoda mężatka zdecydowanie rzadziej bywała w domu, poświęcając większość czasu na kolejne premiery, imprezy branżowe i castingi. Wszystko to podłamało jej męża, który zaczął nadużywać alkoholu, urządzać jej sceny zazdrości, aż wreszcie wniósł pozew o rozwód.

Fot.

Uciekła z Polski przed chorobliwie zazdrosnym mężem

Po rozstaniu z mężem Kowolik przeprowadziła się do Chorzowa. Dostała niewielkie role w serialach „Daleko od szosy” i „Polskie drogi” oraz zaczęła pracę w Teatrze Nowym w Zabrzu. Wkrótce ponownie wyszła też za mąż i urodziła drugą córkę – Patrycję. Choć wydawało się wówczas, że wreszcie znalazła nie tylko upragnione szczęście rodzinne, ale i partnera, który będzie wspierać ją w karierze zawodowej, jej marzenia legły w gruzach.

 

Partner Kowolik okazał się być mężczyzną zaborczym i chorobliwie zazdrosnym. Nie tylko niechętnie patrzył na jej kolejne projekty zawodowe, ale i zakazał kontaktów z bliskimi. Aktorka, od której w międzyczasie odwróciła się również branża filmowa, ostatecznie zdecydowała się poprosić o pomoc ojca. „W jedną noc zabrał Łucję z córkami do swojego domu. Miała już przygotowany plan. Po raz drugi w życiu postanowiła wszystko zmienić” – zdradziła Emilia Krakowska. Kowolik najpierw udała się do Włoch, a na początku lat 80. do Australii, gdzie mieszka do dziś.

„Wyjechała z tego przeklętego, ponurego Śląska, żyje w słońcu. I tak nie zrobiłaby kariery filmowej. Była aktorką jednego filmu, zniknęła jak James Dean i została po niej piękna pamięć dziewczyny ze śląskiego mitu” – mówił w jednym z wywiadów Kutz, wspominając spotkanie z aktorką. Wiadomo, że niezapomniana Wichta z „Perły w koronie” nigdy nie powróciła już do aktorstwa. „Żyła tam normalnym życiem, nie wyszła już za mąż, zajmowała się domem i wnukami. Nie chciała mieć kontaktu z Polską. Wszystkie prośby dziennikarzy o wywiady czy wspomnienia odrzucała” – wyjawiła Krakowska.

Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/kultura.onet.pl