To ostatnia „wstrząsająca kreacja” legendy PRL. Zmarł tydzień przed premierą
Zdzisław Maklakiewicz zagrał w około 100 filmach. Choć zwykle wcielał się w postaci drugoplanowe, uchodził za jednego z najwybitniejszych i najbardziej charyzmatycznych aktorów okresu PRL-u. Popularność przyniosły mu komedie. To on wcielił się w słynnego inżyniera Mamonia w „Rejsie” i doktora Plama w „Hydrozagadce”. Gdy wystąpił w jednym z odcinków serialu wojennego „Polskie drogi” wielu żałowało, że nie miał zbyt wielu okazji, by pokazać się w dramatycznych kreacjach. Jego występ, uznawany za mistrzowski, okazał się ostatnim w karierze tego wielkiego artysty. Maklakiewicz zmarł kilka dni przed premierą epizodu, w którym wystąpił.
- Zdzisław Maklakiewicz uznawany był za jednego z najwybitniejszych aktorów PRL-u.
- Widzowie pokochali go przede wszystkim za komediowe wcielenia, w tym rolę inżyniera Mamonia w „Rejsie”.
- Aktor doskonale sprawdzał się również w kreacjach dramatycznych. Do historii telewizji przeszedł jego występ z serialu „Polskie drogi”.
„Miał swój styl rozpoznawalny nawet w złych czy wręcz okropnych filmach” - mówił o nim krytyk filmowy Krzysztof Mętrak. Zdzisław Maklakiewicz należy do grona aktorów, którzy zapisali się na kartach historii polskiego kina i telewizji znakomitymi kreacjami drugoplanowymi. Nierzadko swoimi występami przyćmiewał nawet głównych bohaterów. „Nikt nie potrafi grać postaci pozornie pospolitych i nieciekawych, tak przenikliwie, jak on” – podkreślał po latach Tadeusz Konwicki, umieszczając artystę w gronie najbardziej wyjątkowych osobowości okresu PRL-u.
Powstaniec, który został aktorem
Zdzisław Maklakiewicz urodził się 9 lipca 1927 roku w Warszawie. Młodość spędził w szeregach Armii Krajowej, z którą stanął do walki z niemieckim okupantem. Brał udział w powstaniu warszawskim, za co w 1944 roku został aresztowany, a następnie trafił do obozu jenieckiego. Traumatyczne wydarzenia z okresu II wojny światowej odcisnęły na nim ogromne piętno i cierpnie, które jak twierdził, towarzyszyły mu przez całe życie.
By pozbyć się nadmiaru emocji i podzielić z innymi swoją wrażliwością, w 1947 roku przeprowadził się do Krakowa, gdzie rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Wybrał aktorstwo i reżyserię, jednak jedynie pierwszy z wymienionych kierunków udało mu się ukończyć. Początkowo można go było zobaczyć przede wszystkim na scenach teatralnych – grał w krakowskim Teatrze Ludowym, warszawskim Teatrze Syrena oraz w Teatrze Polskim we Wrocławiu.
Quiz: Uzupełnij brakujące słowo w tytule hitu z PRL. 7. pytanie cię pogrąży [Quiz]
Bardzo szybko upomniało się o niego również kino. Jego ekranowym debiutem była rola Józefa Bednarczyka w filmie „Wspólny pokój” z 1959 roku. Krótko po tym aktor pojawił się m. in. w filmie o tytule „Rozwodów nie będzie” oraz w komedii „Święta wojna”. Reżyserzy cenili jego naturalny wdzięk i talent, który można było podziwiać głównie w produkcjach komediowych. Widzowie do dziś z sentymentem wspominają jego występy w „Rejsie”, „Hydrozagadce”, „Nie ma mocnych”, czy „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”.
„Wstrząsająca kreacja”
Choć Maklakiewicz słynął z komedii, wybitny był również w rolach dramatycznych. Kiedy w 1977 roku zaproszono go na plan serialu „Polskie drogi”, aktor nareszcie mógł się pokazać z zupełnie innej strony niż dotychczas. W produkcji Janusza Morgensterna zagrał profesora Karola Marię Fabiankiewicza, który został zmuszony przez gestapowca (Zdzisław Salaburski) do tańca w takt „Karnawału” Roberta Schumanna. W efekcie mężczyzna umiera na parkiecie na zawał serca.
„Wstrząsająca kreacja. Tą kreacją bije na łeb tych wszystkich tak zwanych gwiazdorów.” - ocenił Janusz Kondratiuk w filmie „Zdzisław Maklakiewicz”. „Był tu tak odmienny od większości swoich filmowych wcieleń, że odruchowo narzucało się pytanie, dlaczego tak rzadko powierzano mu duże dramatyczne role” – dodał Krzysztof Demidowicz, podkreślając, że ta kreacja nabrała później niezwykle symbolicznego wymiaru.
Występ Maklakiewicza w "Polskich drogach" był bowiem jednym z ostatnich w jego karierze. Aktor zmarł 9 października 1977 roku, na tydzień przed premierą odcinka, w którym pokazano słynną scenę z jego udziałem. W chwili śmierci miał zaledwie 50 lat.
Źródło: Radio ZET/dzieje.pl/Onet Film