To on był prawdziwym „Królem” „Krzyżaków”. Polacy nie wiedzą, kto stoi za sukcesem filmu
Ten film jest jednym z najważniejszych w historii polskiej kinematografii. Dla tysięcy uczniów pozycja ta stanowi dopełnienie kultowej powieści Henryka Sienkiewicza. Niewiele osób wie, że na planie "Krzyżaków" rządził nie tylko Aleksander Ford. Kto był krzyżackim "Królem"?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym inspirował się Aleksander Ford kręcąc "Krzyżaków".
- Jak wyglądała kampania promocyjna "Krzyżaków".
- Kto tak naprawdę był królem planu filmu Aleksandra Forda.
"Krzyżacy" są jednym z najważniejszych filmów w polskiej kinematografii
Wielu uczniów nie wyobraża sobie podejścia do obowiązkowej lektury autorstwa Henryka Sienkiewicza bez kultowego filmu, którego premiera odbyła się 65 lat temu. Dzieło Aleksandra Forda, zatytułowane "Krzyżacy", tak samo jak historyczna powieść polskiego laureata Nagrody Nobla, od lat uznawane jest za klasykę polskiego kina. Film legendarnego reżysera jest zarazem największym hitem kasowym w historii - zaledwie w pierwszym tygodniu wyświetlenia w kinach "Krzyżaków" obejrzało pięć milionów osób. Ostatecznie liczba ta wzrosła aż do 30 milionów widzów, ustanawiając rekord, którego dotychczas nie pobił nikt.
Rozwiąż quiz, w którym zadajemy trudne pytania dotyczące lektur szkolnych. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Trudny quiz z lektur szkolnych dla Polaków z pamięcią doskonałą. Celem 15/15
Niewiele osób wie, że produkcja powstała na zlecenie ówczesnej władzy. Oficjalnym powodem realizacji filmu było uczczenie 550. rocznicy bitwy pod Grunwaldem, w której wojska polskie, litewskie i ruskie pokonały zakon krzyżacki wspierany przez rycerstwo zachodnioeuropejskie. Dzieło miało jednak wyraźny charakter propagandowy - jak pisał w 1960 r. Jerzy Pelc na łamach "Filmu”, obchody rocznicy stanowiły "świadomą polityczną demonstrację przeciw odradzającemu się rewizjonizmowi zachodnioniemieckiemu”. Na znaczenie przedsięwzięcia wpływały także równoległe obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego oraz 60. rocznica pierwszego wydania "Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza. Reżyserię powierzono Aleksandrowi Fordowi.
Aleksander Ford zadbał o reklamę swojego dzieła
Wiele osób uważa, że reżyser tworząc "Krzyżaków" bazował wyłącznie na powieści historycznej Henryka Sienkiewicza. W rzeczywistości Aleksander Ford korzystał także z "Krzyżaków 1410" Józefa Ignacego Kraszewskiego. Wynikało to z ubogich opisów architektonicznych zawartych w książce polskiego noblisty. Opisów budynków nie brakowało natomiast u twórcy "Starej baśni", co pozwoliło lepiej odwzorować wygląd wiosek i miast w czasach wojny polsko-krzyżackiej.
Aby zadbać o odpowiednią reklamę filmu, Aleksander Ford od samego początku skupił się na kampanii promocyjnej. Już sam wybór wątków fabularnych, miłości Zbyszka do Danusi i Jagienki oraz dramatycznej walki Juranda ze Spychowa, budził ogromne emocje. Polska opinia publiczna żyła jednak przede wszystkim obsadą. Media szeroko spekulowały, czy Bogusz Bilewski sprawdzi się jako Zbyszko, a dyskusje wokół roli głównego bohatera stały się częścią marketingu filmu. W tym czasie do roli marzył nieznany jeszcze aktor Mieczysław Kalenik, który przypadkiem trafił na ekipę produkcyjną w warszawskim SPATiF-ie. Spotkanie zakończyło się propozycją zagrania Zbyszka – a sam fakt, że historia "przypadkowego odkrycia” aktora obiegła prasę, idealnie wpisał się w promocyjny szum wokół filmu.
Na planie "Krzyżaków" był tylko jeden "Król"
Za sprawne funkcjonowanie planu filmowego odpowiadał kierownik produkcji, niezastąpiony przy tak ogromnym przedsięwzięciu. W przypadku "Krzyżaków” tę rolę pełnił Zygmunt Król, który od samego początku wspierał reżysera Aleksandra Forda. Jak wspominał, razem z nim analizował powieść Sienkiewicza, decydując, które sceny da się przenieść na ekran. To właśnie Król wpadł na pomysł, by filmowe topory wykonać z gumy – dzięki temu rycerze mogli wymachiwać nimi bez ryzyka wypadków.
Nie wszystko jednak udało się dopilnować. W Łodzi uszyto sześćdziesiąt wiernie odtworzonych chorągwi i flag, z których cztery zaginęły w trakcie transportu. Król potrafił jednak radzić sobie z większymi wyzwaniami – jak choćby przekonanie mieszkańców Tczewa, by na kilka dni obyli się bez prądu, ponieważ słup wysokiego napięcia stał na wzgórzu, gdzie kręcono sceny "grunwaldzkie”. Mimo dbałości o szczegóły, na ekran trafiło też kilka współczesnych rekwizytów, które dziś czujni widzowie mogą traktować jak swoistą zabawę w wyszukiwanie filmowych "smaczków”.
Źródło: Radio ZET/Kultura Onet/ Wikipedia