Ten film w latach 90. wywołał skandal. Plotkowano, że powstał na polityczne zamówienie
„Uprowadzenie Agaty” to film, który przed laty bił rekordy popularności. Widzów do kin przyciągnęła przede wszystkim tematyka produkcji. Obraz Marka Piwowskiego był bowiem inspirowany głośną ucieczką z domu nieletniej córki ówczesnego wicemarszałka Sejmu, a pikanterii sprawie dodawał fakt, że trafił na ekrany miesiąc przed wyborami parlamentarnymi. Reżyserowi bardzo szybko zarzucano, że podjął się realizacji filmu na zlecenie polityczne.
- Film „Uprowadzenie Agaty” debiutował w kinach w 1993 roku.
- Produkcja Marka Piwowskiego luźno nawiązywała do skandalu politycznego z udziałem nieletniej córki wicemarszałka Sejmu Andrzeja Kerna.
- Przez wielu film Piwowskiego uważany był za polityczne zlecenie, które miało za zadanie złamać karierę politykowi i poważnie osłabić Porozumienie Centrum.
Tą sprawą żyła cała Polska
Fabuła „Uprowadzenia Agaty” luźno opierała się na skandalu politycznym z początku lat 90., kiedy to córka wicemarszałka Andrzeja Kerna uciekła z domu, by wziąć ślub z poznanym na jednej z imprez chłopakiem. Monika Kern sprzeciwiła się w ten sposób rodzicom, którzy nie pochwalali jej nowego związku i nie pałali sympatią do jej wybranka. Wiadomo, że Maciej pracował w pizzerii i zdołał ukończyć jedynie podstawówkę. W opinii polityka i jego żony nie był odpowiednią osobą dla ich nieletniej jeszcze wówczas córki.
Doszło nawet do tego, że na prośbę Kernów wystawiono dziewczynie opinię psychiatryczną i złożono zawiadomienie do prokuratury. Żadne działania małżonków nie przyniosły jednak oczekiwanego skutku. Para nie tylko zdecydowała się na ślub, ale chętnie opisywała szczegóły dotyczące swojego związku w listach do redakcji, a nawet napisała do prezydenta Lecha Wałęsy. Ten jednak nie poparł ich zachowania.
Podczas, gdy wicemarszałek rozgłaszał, że jego córka została porwana, a sama Monika przekonywała, że walczy jedynie o miłość, w mediach rozpętała się prawdziwa burza. Prasa nieustannie donosiła o szczegółach tego skandalu, tworząc kolejne szokujące materiały. Dużym echem odbił się przede wszystkim reportaż Gazety Wyborczej „Mezalians”, napisany przez Jacka Hugo-Badera. To właśnie tym materiałem zainspirował się reżyser Marek Piwowski, który w 1993 roku zdecydował się nakręcić film inspirowany historią Moniki i Macieja.
Quiz: Poznasz polski film po kadrze? To wyzwanie stworzyliśmy dla mistrzów
Zarzucono mu polityczną prowokację
„O zniknięciu Moniki Kern dowiedziałem się z reportażu w 'Gazecie Wyborczej' i wówczas postanowiłem zrobić o tym wydarzeniu film dokumentalny, ale Monika i Maciek długo ukrywali się, bohaterów więc nie było, nie znałem ich przygód” - Marek Piwowski przyznał w rozmowie z „Przekrojem”. „Choć inspiracją dla mnie była historia Moniki i Maćka, w scenariuszu odszedłem od zdarzeń autentycznych (...) Realizując ten film, nie chciałem się włączyć w walkę polityczną. Najważniejsze było dla mnie to, że w ciągu trzech ostatnich lat wyrosła nam w Polsce elita, która zajadle broni się przed mezaliansem” - dodawał.
W jego produkcji, tytułowa bohaterka (córka prominentnego polityka), poznaje Cygana – chłopaka, który wykorzystuje nadarzającą się okazję i ucieka z więzienia. Przypadkowe spotkanie zmienia losy obojga. Para zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia i planuje wspólną przyszłość. Taki obrót spraw nie podoba się rodzicom, którzy postanawiają umieścić dziewczynę w szpitalu psychiatrycznym, a chłopaka odesłać za kratki. Młodzi nie zamierzają się jednak poddawać i organizują ucieczkę. W roli Agaty wystąpiła Karolina Rosińska, Cygana zagrał Sławomir Federowicz.
Film Piwowskiego okazał się ogromnym sukcesem i jedną z najchętniej oglądanych kinowych produkcji lat 90. Już na prapremierze obrazu pojawiły się tłumy. Pierwsze pokazy nie obyły się jednak bez skandalu. Wielu widzów, ale także publicystów uznawało produkcję za polityczną prowokację, która miała wpłynąć na wyniki wyborów parlamentarnych w 1993 roku.
„Widzowie prapremiery (średnia wieku znacznie wyższa od średniej w kinach) dostrzegli w »Uprowadzeniu Agaty« przede wszystkim film polityczny, o konkretnej formacji sprawującej władzę i jej grzechach. Dla młodych ważniejsza może być historia zakończonej tragicznie miłości, uprzytomniająca młodym coś, co już sami wiedzą: że marzenie o świecie bez przegród znów staje się nierealną mrzonką. A więc też blisko polityki, choć w innym wymiarze. Natomiast sam reżyser — kiedy pogratulowano mu na konferencji prasowej pierwszego od lat prawdziwego filmu politycznego — odpowiedział, że był przekonany, iż robi melodramat” – relacjonowała na łamach „Kina” Bożena Janicka.
Komentatorzy zauważali jednak, że reżyser w wielu kwestiach mijał się z prawdą i dobrze zdawał sobie sprawę, jakie konsekwencje może pociągnąć za sobą podejmowanie takiej tematyki tuż przed wyborami. Mówi się, że długo zastanawiał się przed zamieszczeniem na początku produkcji napisu: „Podobieństwo osób i zdarzeń jest celowe i kompromitujące - a ja wyjeżdżam do Peru”.
Źródło: Radio ZET/Interia Film/Onet Film/Wikipedia