Takiego Adamczyka jeszcze nie widzieliście. Nowa polska komedia już w kinach
Chwilę temu na ekranach polskich kin zadebiutowała nowa komedia z Piotrem Adamczykiem i Iloną Ostrowską w rolach głównych. “Seks dla opornych” nie wzbudził we mnie zaufania, ale poszłam, obejrzałam. Czy było warto? Zapraszam na recenzję filmu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O czym jest film “Seks dla opornych”.
- Recenzja filmu “Seks dla opornych”.
- Od kiedy film jest w kinach.
O czym jest film “Seks dla opornych”?
Basia (Ilona Ostrowska) i Grzegorz (Piotr Adamczyk) są małżeństwem z 25-letnim stażem, w którym na pierwszy rzut oka wszystko gra. Oboje mają już stabilne i całkiem zadowalające kariery, dzieci są dorosłe i wyruszyły w świat, nic tylko cieszyć się drugą młodością. Weekend w hotelu nastawionym na relaks ma być przypieczętowaniem i 25 lat małżeństwa i tego właśnie nowego etapu życia. Basia daje mężowi mniej lub bardziej subtelne sygnały, że chciałaby ten czas spędzić “aktywnie”, ale ten wydaje się nie rozumieć aluzji.
Jak dobrze znasz polskie komedie? Ten test to zweryfikuje. Dalsza część artykułu pod quizem.
Quiz: Tylko najwięksi znawcy zdobędą 15/15. Dopasuj aktora do kultowej polskiej komedii
W końcu kobieta wybucha i mówi, co naprawdę ma na myśli - brakuje jej ognia. Grzegorz przyznaje jej rację, zbliżeń nie ma i tak wywiązuje się jedna z wielu bardzo nieudolnych rozmów na temat intymności w tym związku. Pomóc ma również książka, która wpadła Basi przez przypadek w ręce - “Seks dla opornych”.
I faktycznie jest opornie. Mimo tego, że znają się jak łyse konie, trudno im się otworzyć. A jakby tego było mało, to na miejscu zjawia się kolega z pracy Grzegorza, dwudziestokilkuletni Maks (Mikołaj Matczak) i jego ukochana Domi (Helena Englert). Młodzi, zakochani i, o zgrozo, chcący się integrować. Do tego telefon Basi nie przestaje dzwonić, bo dorosłe dzieci wciąż czegoś chcą. Nic dziwnego, że w końcu w emocjach pada zakazane słowo na “r” (rozwód).
Recenzja filmu “Seks dla opornych”
Gdzieś, kiedyś w polskiej przestrzeni filmowej wyklarowała się legenda, a może lepiej - klątwa “białego plakatu”. Polskie filmy, zazwyczaj komedie, które promowane są plakatem z dominacją białego koloru, nie cieszą się później najlepszymi recenzjami. Jako przykład posłużą mi: “To musi być miłość” (1,7/10 od krytyków na Filmwebie), “Tylko mnie kochaj” (4/10), “Mayday” (3,3/10), “Serce nie sługa” (2/10), “Śniadanie do łóżka” (3,3/10). “Seks dla opornych” w reżyserii Rafała Skalskiego (“Brokat”, “Noc w przedszkolu”) był podejrzewany o zostanie kolejną ofiarą tej klątwy. A okazuje się, że może nieco inaczej.
Zacznijmy od tego, że film, a szczególnie komedia, w którym głównym tematem jest seks, nie może obyć się bez żenady, nawet odrobiny. Jednym ten temat przychodzi łatwiej, innym trudniej, a uniwersalnego języka, który byłby z łatwością przyswajalny dla wszystkich wciąż brak. Więc tak, “Seks dla opornych” jest momentami filmem niewygodnym, ale w bardziej strawnej formie, niż na początku zakładałam. Bywa żenująco, ale bez ciarek na ciele, co było naprawdę miłym zaskoczeniem.
Film też jest dobrze złożony fabularnie, nie ma niedopowiedzeń, zbyt szybko domykanych, wątków, które jedyne, co wnoszą, to pytanie “po co?”. Historia składa się w jedną, spójną całość z uroczą puentą. Banalną, ale przypominam, że mówimy o komedii, w której głównym problemem jest brak zbliżeń intymnych doświadczonego małżeństwa. Czasem odnosiłam wrażenie, że pewne elementy filmu są zbyt naciągane, wręcz teatralne, ale czy to było rażące i zakłóciło mi odbiór? No nie.
Miłym zaskoczeniem na pewno było też to, że to nie tylko produkcja o seksie, ale również o komunikacji w związkach, poczuciu własnej wartości i po prostu o miłości, co zostało opowiedziane z perspektywy intymności. No i Piotr Adamczyk - w końcu nie w roli otoczonego wianuszkiem kobiet amanta, a w roli wrażliwego, lojalnego mężczyzny z kompleksami, który maskuje swoje emocje i w końcu się otwiera. Taka miła odmiana.
Muszę przyznać, że podczas seansu bawiłam się całkiem nieźle, a nie podziewałam się, że będę się w ogóle śmiała, bo to trochę nie mój klimat. To jest film o dość prostym humorze z tematem przewodnim, który wielu żenuje już na starcie, ale jeśli jesteście otwarci na, no właśnie, eksperymenty i lubicie komedie, to “Seks dla opornych” może was całkiem zadowolić. Niezobowiązująca, na swój sposób urocza komedia na wspólny wypad ze znajomymi do kina dla kolektywnego pośmiania się - na smutny jesienny wieczór, jak znalazł. 6/10. W kinach od 17 października.
Źródło: Radio ZET