Takich filmów brakuje nam w tym świecie. Recenzja komedii “Anioł stróż”
Jeśli w ostatnim czasie waszą uwagę przykuł plakat z Keanu Reeves’em w przymałych anielskich skrzydłach, Sethem Rogenem i Sarą Oh, to trafiliście na plakat promujący nową komedię Aziz Ansariego pod tytułem “Anioł stróż”. A jeśli nie trafiliście na plakat i nie słyszeliście o tym filmie, to należy to jak najszybciej zmienić. Zapraszam na recenzję “Anioła stróża”, oczywiście bez spojlerów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O czym jest film “Anioł stróż”?
- Czy “Anioł stróż” to dobry film?
- Od kiedy “Anioł stróż” jest w polskich kinach?
O czym jest film “Anioł stróż”?
Okazuje się, że zawód “anioł” wcale nie jest tak odległy i niezrozumiały, jak mogłoby się wydawać. Wśród aniołów też są tacy, którzy realizują mniej spektakularne, powtarzalne zadania i tacy, którzy robią naprawdę wielkie rzeczy i jeszcze wspaniale o nich opowiadają. Gabriel (Keanu Reeves) opiekuje się kierowcami, którzy używają telefonu podczas jazdy samochodem. Gdy zbliża się niebezpieczeństwo, a oni są zapatrzeni w ekran, on dotyka ich w ramię, by wybudzili się z telefonicznej śpiączki i spojrzeli na drogę. A taki Azriel (Stephen McKinley Henderson)? On jest gwiazdą wśród aniołów, bo odciąga ludzi od odebrania sobie życia.
Gabriel też chciałby trudniejsze zadanie, jednak jego kierowniczka Marta (Sara Oh) twierdzi, że nie jest jeszcze na to gotowy. Anioł postanawia udowodnić, że jest inaczej. Postanawia zamienić życia dwóch mężczyzn, co jak się pewnie domyślacie, generuje kłopoty, oddalając przy tym Gabriela od upragnionego awansu.
Jeff (Seth Rogen) jest bogatym biznesmenem, któremu w życiu powodziło się od urodzenia, a Arj (Aziz Ansari) miał zupełnie odwrotnie. Jeden śpi w ogromnej willi, drugi w samochodzie. Pewnego dnia krzyżują się nie tylko ich drogi, ale i ich życia. Dosłownie.
Recenzja filmu “Anioł stróż”
W komedii najważniejszy jest humor, dlatego od humoru właśnie zacznę. Aziz Ansari doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że kilka żarcików i chwytliwych tekstów to za mało, by stworzyć dobrą komedię. Ktoś musi te żarciki wypowiedzieć, postaci nie mogą być jałowe. Bohaterowie sami w sobie też muszą mieć jakąś nutkę zabawności. Arj, Jeff i Gabriel ją mają, przy czym każdy z nich gra inny dźwięk, by złączyć się w jednym punkcie - wszyscy są swój sposób nieporadni.
To jednak ten humor “z wierzchu”, który odczytuje się najszybciej i najłatwiej. Pod nim znajdziemy satyrę na współczesnego człowieka, podziały generowane przez pozycję finansową czy kapitalizm. Nie jest to jednak satyra, której analiza doprowadzi widza do katharsis, nie ma w niej nic odkrywczego, głębokiego, tak naprawdę my o tym wszystkim doskonale wiemy. I moim zdaniem w przypadku tego tytułu nie jest to ujma, bo film jest lekki, podnoszący na duchu.
“Anioł stróż”, to produkcja, która rozgrzeje serca, pocieszy, rozbawi - rozrywka w czystej, niewinnej postaci, bez emocjonalnych rollercoasterów i co najważniejsze - bez cukierkowości.
Wizualnie jest dobrze, ale to wiadomo - Ameryka, budżety, te sprawy. To wszystko spina naprawdę dobra obsada - Aziz Ansari, który napisał scenariusz, wyreżyserował film i zagrał Arja, Keanu Reeves, który kojarzony jest raczej z poważniejszymi rolami, co działa tu na plus, bo grany przez niego Gabriel budzi w widzu jeszcze większy dysonans, Seth Rogen, stary komediowy wyjadacz, który w tym roku podbija serca widzów również w “Skomplikowanych” i w obsypanym nagrodami serialu “Studio”.
Nie przedłużając - czy warto iść na ten film do kina? Warto, jeśli nie macie akurat ochoty na trzymający w napięciu do ostatnich sekund thriller czy krwawy horror, to warto. “Anioł stróż” w Polskich kinach debiutuje dość przewrotnie, bo w halloween, czyli 31 października. Miła, lekka odmiana na tle wielu strasznych sezonowych premier i okolicznościowych seansów.
Źródło: Radio ZET