Tak nagrywano kultową scenę ze "Znachora". "Miał zapewnić większy realizm"

3 min. czytania
15.12.2025 09:44
Obserwuj nas na Google

"Znachor" w reżyserii Jerzego Hoffmana to jeden z ulubionych filmów wielu Polaków. Poruszająca historia profesora Rafała Wilczura, najsłynniejszego polskiego kardiochirurga lat 30. XX wieku, który w wyniku brutalnego pobicia traci pamięć, do dziś wzrusza i zaskakuje nowych widzów. Same kulisy tej produkcji również są oszałamiające. Nie wszyscy o tym wiedzieli.

Znachor
fot. screen

Z tego artykułu dowiesz się:

  • "Znachor" mimo upływu lat cieszy się ogromną popularnością
  • Które sceny ze "Znachora" były tworzone w niezwykły sposób?
  • Jakie kulisy produkcji filmu ujawnił Jan Bińczycki?

"Znachor" to historia, którą do dziś kochają Polacy

Najsłynniejszy filmowy "Znachor" miał swoją premierę 12 kwietnia 1982 roku, czyli 43 lata temu. Dramat wyreżyserował Jerzy Hoffman - jest to adaptacja powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza pod tym samym tytułem, która premierę miała w 1937 roku. Mimo upływu lat historia nie traci na uniwersalności i aktualności. Jest to poruszająca opowieść o życiu, zapomnieniu, miłości i pomocy bliźniemu.

Pamiętasz te kultowe seriale z PRL-u? Tylko mistrz odpowie na wszystkie pytania! Resztę artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kultowe seriale PRL. Połączysz tytuł z reżyserem?

Screen Filmpolski.pl
1/15 "Czterdziestolatek"

Właśnie dlatego Polacy chętnie wracają do tej historii przy okazji różnych świąt. Produkcja emitowana jest wtedy w telewizji wiele razy na różnych kanałach. O filmie i jego popularności po latach opowiedział Jan Bińczycki, syn Jerzego Bińczyckiego odtwarzającego główną rolę w "Znachorze". Zdradził nieujawniane wcześniej historie zza kulis produkcji.

 

Co wpływa na popularność "Znachora"?

Jan Bińczycki w rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, że chętnie wraca do filmów, w których grał jego ojciec. Jest to dla niego bardzo wzruszające przeżycie.

- Widziałem ten film, nie przesadzając, kilkadziesiąt razy w całości lub fragmentami. Zawsze staram się go obejrzeć, kiedy tylko jest okazja. Chętnie oglądam go będąc u mamy, która też chętnie do niego wraca. Zresztą oglądam z przyjemnością wszystkie filmy z ojcem. Nie tylko te najbardziej znane, jak "Znachor" czy "Noce i dnie", ale też zapomniane dziś nieco perełki - mówił syn aktora.

Film zdobył popularność nie tylko w Polsce, ale i poza granicami naszego kraju, między innymi na Ukrainie, w Albanii i na dalekim Uralu. Zdaniem Bińczyckiego wynikało to z faktu, że był to w tym czasie jedyny taki melodramat, co stanowiło o jego unikalności. Także współczesną fascynację Polaków tym filmem syn odtwórcy głównej roli przyjmuje bardzo pozytywnie.

 

O tych kulisach "Znachora" widzowie nie mieli pojęcia

Jan Bińczycki opowiedział także o ciekawych wspomnieniach z planu, którymi podzielił się z nim ojciec. Mowa m.in. o słynnej scenie nastawiania złamanych nóg oraz sceny picia wódki z początku filmu.

- W słynnej scenie nastawiania złamanych nóg… zagrały nogi człowieka w czasie rehabilitacji szpitalnej. Ogolona głowa Marii Wilczur, którą grała Anna Dymna, to tak naprawdę postrzyżyny chłopaka, który zgodził się zastąpić panią Annę. Był z zakładu poprawczego lub innej placówki opiekuńczej. Jest jeszcze inna dobra historia… Dotyczy sceny picia wódki z Obiedzińskim, postacią, którą grał Jerzy Trela, pojawiającej się na początku filmu. Otóż: wódka była prawdziwa! Reżyser tak postanowił, bo miał wrażenie, że to zapewni tej scenie większy realizm - wspominał Bińczycki w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

Co ciekawe, efekt był przeciwny do zamierzonego. Zarówno Jerzy Trela, jak i Jerzy Bińczycki byli spięci i bali się, że upiją się naprawdę i stracą kontrolę nad nagrywaną sceną. Na szczęście udało im się odegrać swoje role wyśmienicie.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET / Film.wp.pl