`

Specjalnie dla niego napisano tę rolę. Później pojawił się poważny problem

2 min. czytania
10.03.2025 19:05
Obserwuj nas na Google

Duet Kargula i Pawlaka znają wszyscy. To dzięki tym postaciom Władysław Hańcza i Wacław Kowalski zdobyli uznanie widzów. Dla pierwszego specjalnie napisano rolę. Dopiero później pojawił się poważny problem z akcentem.

Władysław Hańcza
fot. FilmPolski.pl
  • Duet Kargula i Pawlaka znają wszyscy. To dzięki tym postaciom Władysław Hańcza i Wacław Kowalki zdobyli uznanie widzów.
  • Dla Hańczy specjalnie napisano tę rolę.
  • Później pojawił się problem. Chodziło o akcent.

Ten duet znają wszyscy. Specjalnie dla niego napisano tę rolę

Trylogia o konflikcie Kargulów i Pawlaków przyniosła Władysławowi Hańczy i Wacławowi Kowalskiemu ogólnopolską sławę. Ten duet znali wszyscy Polacy. Komedia "Sami swoi" stała się ponadczasowym klasykiem polskiej kinematografii. Mało kto wie, że postać Kargula stworzono specjalnie dla Hańczy. Reżyser Sylwester Chęciński od początku widział w tej roli właśnie jego. 

 

Jednak później pojawiły się problemy. Twórca nie przewidział, że aktor będzie miał trudności z mówieniem ze wschodnim akcentem. Hańcza i Kowalski mieli grać głowy rodzin z jednego środowiska, ale brzmieli zupełnie inaczej. To, co dla Kowalskiego było łatwe do zaakceptowania, dla Hańczy okazało się nie do pokonania. - Kiedy usłyszałem, jak mówi Kargul, czyli Władysław Hańcza, opadły mi ręce. To było coś kompletnie innego. Dwaj bohaterowie, dwa różne języki. To, co w ustach Kowalskiego brzmiało śmiesznie, w ustach Hańczy było żałosne - mówił po latach Chęciński w rozmowie z portalem NaszeMiasto.pl.

Quiz: Gwiazdy polskiej muzyki. Po jednej piosence pozna tylko geniusz [Quiz]

1/20 Kto śpiewał takie hity: "Małgośka", "Niech żyje bal", "Wariatka tańczy"?

Sprawę załatwił...lektor 

Sytuację rozwiązano dzięki tzw. postsynchronom, czyli dograniu kwestii aktorów. W pierwszym filmie Kargulowi głosu użyczył Bolesław Płotnicki. Władysław Hańcza początkowo nie zgadzał się na to, ale nie miał wyboru, nie mógł uczestniczyć w nagraniach, ponieważ był w szpitalu. W kolejnych częściach serii już nie było potrzeby zastępstw. W „Samych swoich” pomocy wymagali także Jadźka (Ilona Kuśmierska na ekranie, Elżbieta Kępińska w głosie), Jaśko Pawlak (Waldemar Dyba na ekranie, Kazimierz Dejunowicz w głosie) oraz babcia Pawlakowa (Natalia Szymańska na ekranie, Irena Malkiewicz jako głos).

Bo tak się tylko mówi, zrobimy postsynchrony i problem z głowy. To jest bardzo trudne, żeby trafić z właściwym głosem. Więc jak ją usłyszałem, omal z fotela nie spadłem. Bo w myślach już widziałem, jak ona robi następny dialog, i następny, i wiedziałem, że ona z tego zrobi arcydziełko. I zrobiła. Gdyby nie ona, byłoby źle, bo z całym szacunkiem dla pani Szymańskiej [grającej babcię Pawlakową - przyp. red.], cierpieliśmy jak jej słuchaliśmy, bardzo źle mówiła. Nie miała wyczucia. Na początku myślałem, że jakoś to będzie, bo urzekła mnie jej twarz, ale twarz to nie wszystko, głos jest niezwykle ważny - przytacza słowa reżysera Dariusz Kożlenko w książce "Sami swoi. Za kulisami komedii wszech czasów".

Źródło: Radio ZET/gazeta.pl