Śląskie arcydzieło wstrząsnęło Polską w latach 70. Dziś mało osób pamięta
„Perła w koronie” to jeden z najlepiej ocenianych polskich filmów w dziejach. Produkcja Kazimierza Kutza zachwyciła jednak nie tylko krytyków, ale i widzów, którzy tłumnie zjawili się w kinach. Poza „Krzyżakami” i „Panem Wołodyjowskim”, żaden z rodzimych obrazów nie cieszył się wcześniej tak dużą popularnością. W czym tkwi sekret jego sukcesu?
- „Perła w koronie” to druga, po „Soli ziemi czarnej”, część śląskiego tryptyku Kazimierza Kutza.
- Produkcja koncentruje się na losach strajkujących górników z kopalni „Zygmunt”.
- Film odniósł ogromny sukces również poza Polską. W 1972 roku walczył o Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes.
„Perła w koronie”. Ballada o Śląsku i górnikach, która poruszyła Polaków
„Perła w koronie” to druga część śląskiego tryptyku Kazimierza Kutza (pozostałe: „Sól ziemi czarnej” i „Paciorki jednego różańca”), opowiadającego o historii polskich Ślązaków w XX wieku. Akcja filmu rozgrywa się w latach 30. w górniczej osadzie, skoncentrowanej wokół kopalni „Zygmunt”. Kiedy okazuje się, że niemieccy właściciele nie są już zainteresowani jej eksploatacją, a co za tym idzie zatrudnianiem pracowników, górnicy organizują strajk i postanawiają nie wyjeżdżać „na wierch”, póki te plany nie ulegną zmianie.
Quiz: Tylko starsi Polacy rozpoznają 15/15 filmów PRL w naszym quizie
Produkcja Kutza to jednak nie tylko opowieść o odwadze, sprzeciwie i sile determinacji, ale także o wielkiej miłości. Główny bohater – Jaś (Olgierd Łukaszewicz), jeden ze strajkujących górników, choć postanawia wesprzeć kolegów, długo miota się przed podjęciem ostatecznej decyzji. Mężczyzna wiedzie bowiem szczęśliwe życie u boku pięknej żony Wichty (Łucja Kowolik) i dwóch synów. I mimo że boi się zostawić ich samych, ostatecznie decyduje się dołączyć do strajku, by nie tylko zyskać szacunek kolegów, ale i uznanie w oczach bliskich.
Film, który trafił na ekrany kin 27 stycznia 1972 roku, zachwycił widzów nie tylko jako pełna metafor i symbolicznych scen ballada o strajkujących górnikach, ale też wspaniały obraz tradycyjnej obyczajowości Ślązaków. „Zrobił to lepiej niż wszelkie inne wcześniejsze dzieła literackie i skuteczniej niż opracowania naukowe etnografów, żmudnie dokumentujących kulturę ludową regionu i konserwujących jej zabytki materialne w muzealnych gablotach i magazynach” - pisała Maria Lipok-Bierwiaczonek w „Kwartalniku Filmowym” w 1997 roku.
Krytycy uznali ten film za arcydzieło
„Perła w koronie” cieszyła się nieprawdopodobną wręcz popularnością. Choć w obiegu było tylko pięć kopii filmu, w samych katowickich kinach obraz zgromadził do 15 lutego 1972 roku ponad 150 tysięcy widzów, co czyniło go jednym z najpopularniejszych polskich filmów wszech czasów. Wraz z sukcesem frekwencyjnym, przyszły też laurki od krytyków. Obraz został nominowany m.in. do Złotej Palmy, a wielu recenzentów uznało go za filmowe arcydzieło.
„Poruszyła mnie ‘Perła w koronie’ nie dlatego, że dobrze zrobiona, ale że sercem napisana” - pisał Rafał Marszałek. „Film traktuje robotnika nie tylko jako »nową siłę obywatelską zgłaszającą rewindykacje«, jak go przedstawiała sztuka socjalistyczna, [...], ale wydobywa też wrażliwość zasługującą na wszystko, co miewali mieszkańcy pałaców: urok życia, promienność otoczenia, ciepło erotyzmu” – dodała Zygmunt Kałużyński, podsumowując krótko, że „’Perła’ jest… perłą”.
Źródło: Radio ZET/dzieje.pl/sfp.org.pl/Wikipedia