Idźcie na nową Bridget. To film, po którym po prostu jest lepiej

Artykuł promocyjny
3 min. czytania
14.02.2025 16:21
Obserwuj nas na Google

Po dziewięciu latach oczekiwania w końcu jest ona - nowa Bridget Jones. 14 lutego do polskich kin wszedł długo wyczekiwany film “Bridget Jones: szalejąc za facetem”. Czy warto było tyle czekać? Co się zmieniło po Bridget? Jeśli zastanawiacie się, czy warto iść do kina, polecamy naszą recenzję. Uwaga, spojler - to naprawdę dobry film, który jest wspaniałym zwieńczeniem całej serii. Wyjdziecie z kina z dobrym humorem. 

Renée Zellweger jako Bridget Jones
fot. materiały prasowe

Fani Bridget Jones czekając na kolejne filmowe części przygód swojej ukochanej bohaterki, trenowali cierpliwość niczym tybetańscy mnisi. Choć między premierą pierwszej a drugiej części mięły zaledwie trzy lata, to na trzecią trzeba było już czekać czternaście. A po trzeciej na czwartą czekaliśmy już “tylko” dziewięć lat. I było warto. “Bridget Jones 3” w przeciwieństwie do poprzednich części serii zostało ocenione przez krytyków dość średnio (średnia ocen polskich krytyków na Filmweb wynosi zaledwie 5,4/10), dlatego wielu wobec czwartej części miało dość ograniczone oczekiwania. I zanim opowiemy wam więcej, to musicie wiedzieć, że “Bridget Jones: szalejąc za facetem” zaskoczyło zupełnie. To po prostu dobry film, który warto zobaczyć. 

Fot.

O czym jest “Bridget Jones: szalejąc za facetem”?

Bridget (w tej roli oczywiście Renée Zellweger) już nie jest 30-kilkuletnią kobietą szukającą w świecie swojego miejsca i swojej miłości. Choć niekoniecznie to zauważa, to swoje miejsce już ma. Ma też miłość, choć w innym wymiarze, niż się tego spodziewała. Nie będzie spojlerem informacja, że Bridget i Mark Darcy (w produkcji oczywiście pojawia się Colin Firth) doczekali się dwójki dzieci oraz to, że Mark nie żyje. Tego dowiedzieliśmy się już z opisu filmu i trailera. 

Widz Bridget spotyka cztery lata po odejściu Marka. Jones najgorszy czas żałoby ma już za sobą, ale wciąż chodzi w piżamie, nie pracuje, opiekuje się dziećmi i próbuje odnaleźć się w świecie bez swojej największej miłości. Może liczyć na pomoc Daniela (Hugh Grant), który… wciąż jest Danielem szalejącym za kobietami, ale dla Bridget i jej dzieci jest dobrym przyjacielem. W pewnym momencie bliscy Bridget zaczynają ją motywować do wyjścia ze stagnacji - szukania nowej miłości i powrotu do pracy, którą tak uwielbiała.

Fot.

I w końcu na drodze Bridget staje tytułowy “facet”. Jones ma opory - to pierwszy mężczyzna, który pojawia się w jej życiu po odejściu Marka, a do tego jest zdecydowanie młodszy (w tej roli znany z serialu "Biały Lotos" Leo Woodall). Czy to będzie przygoda na lato, czy jednak relacja na dłużej? No i jak to już z Bridget Jones bywa, jeden osobnik płci męskiej krążący na jej orbicie to za mało. Jest ktoś jeszcze (Chiwetel Ejiofor).

Recenzja “Bridget Jones: szalejąc za facetem”

To nie jest produkcja w stylu “starej Bridget”. Mamy 2025 rok i bardzo dobrze, że twórcy filmu nie gonili za starym klimatem, bo trzecia część pokazała nam, że to po prostu nie wychodzi. Bridget wciąż jest “lekko” nieogarnięta, wciąż pakuje się w niekomfortowe i niestandardowe sytuacje, czasami powie coś mało odpowiedniego. Bridget wciąż jest Bridget, tylko że jest już dojrzałą kobietą po trudnych przejściach, która wychowuje samodzielnie dwoje dzieci. 

Fot.

W “Bridget Jones: szalejąc za facetem” mamy tę namiastkę ze starego klimatu, jest zabawnie, jest miło, ale Jones nie tyle goni za mężczyzną, co próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Daje sobie szansę na poczucie szczęścia, o którym myślała, że zniknęło bezpowrotnie. I tak z komedii otrzymujemy film, który po prostu nas pociesza i ogrzewa serce, bo pokazuje, że nawet po najtrudniejszych przejściach, można wyjść z wegetacji, by zacząć żyć.

Trzeba przyznać, że czwarta część Bridge Jones jest po prostu dobra, przyjemna i pokrzepiająca. To film, który niejednokrotnie was rozbawi i w przeciwieństwie do poprzednich trzech części, również wzruszy. Seria o Bridget Jones zawsze należała do kategorii “komfortowych filmów”, które oglądało się dla poprawy humoru, a ten podbudowujący wątek w czwartej części jest jej fantastycznym zwieńczeniem.

Fot.

Jeśli więc zastanawiacie się, czy warto iść do na “Bridget Jones: szalejąc za facetem”, to warto. Poznajcie nową-starą Bridget i pozwólcie jej dodać sobie otuchy. Film w polskich kinach od 14 lutego.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET