Idźcie na nową Bridget. To film, po którym po prostu jest lepiej
Po dziewięciu latach oczekiwania w końcu jest ona - nowa Bridget Jones. 14 lutego do polskich kin wszedł długo wyczekiwany film “Bridget Jones: szalejąc za facetem”. Czy warto było tyle czekać? Co się zmieniło po Bridget? Jeśli zastanawiacie się, czy warto iść do kina, polecamy naszą recenzję. Uwaga, spojler - to naprawdę dobry film, który jest wspaniałym zwieńczeniem całej serii. Wyjdziecie z kina z dobrym humorem.
Fani Bridget Jones czekając na kolejne filmowe części przygód swojej ukochanej bohaterki, trenowali cierpliwość niczym tybetańscy mnisi. Choć między premierą pierwszej a drugiej części mięły zaledwie trzy lata, to na trzecią trzeba było już czekać czternaście. A po trzeciej na czwartą czekaliśmy już “tylko” dziewięć lat. I było warto. “Bridget Jones 3” w przeciwieństwie do poprzednich części serii zostało ocenione przez krytyków dość średnio (średnia ocen polskich krytyków na Filmweb wynosi zaledwie 5,4/10), dlatego wielu wobec czwartej części miało dość ograniczone oczekiwania. I zanim opowiemy wam więcej, to musicie wiedzieć, że “Bridget Jones: szalejąc za facetem” zaskoczyło zupełnie. To po prostu dobry film, który warto zobaczyć.
O czym jest “Bridget Jones: szalejąc za facetem”?
Bridget (w tej roli oczywiście Renée Zellweger) już nie jest 30-kilkuletnią kobietą szukającą w świecie swojego miejsca i swojej miłości. Choć niekoniecznie to zauważa, to swoje miejsce już ma. Ma też miłość, choć w innym wymiarze, niż się tego spodziewała. Nie będzie spojlerem informacja, że Bridget i Mark Darcy (w produkcji oczywiście pojawia się Colin Firth) doczekali się dwójki dzieci oraz to, że Mark nie żyje. Tego dowiedzieliśmy się już z opisu filmu i trailera.
Widz Bridget spotyka cztery lata po odejściu Marka. Jones najgorszy czas żałoby ma już za sobą, ale wciąż chodzi w piżamie, nie pracuje, opiekuje się dziećmi i próbuje odnaleźć się w świecie bez swojej największej miłości. Może liczyć na pomoc Daniela (Hugh Grant), który… wciąż jest Danielem szalejącym za kobietami, ale dla Bridget i jej dzieci jest dobrym przyjacielem. W pewnym momencie bliscy Bridget zaczynają ją motywować do wyjścia ze stagnacji - szukania nowej miłości i powrotu do pracy, którą tak uwielbiała.
I w końcu na drodze Bridget staje tytułowy “facet”. Jones ma opory - to pierwszy mężczyzna, który pojawia się w jej życiu po odejściu Marka, a do tego jest zdecydowanie młodszy (w tej roli znany z serialu "Biały Lotos" Leo Woodall). Czy to będzie przygoda na lato, czy jednak relacja na dłużej? No i jak to już z Bridget Jones bywa, jeden osobnik płci męskiej krążący na jej orbicie to za mało. Jest ktoś jeszcze (Chiwetel Ejiofor).
Recenzja “Bridget Jones: szalejąc za facetem”
To nie jest produkcja w stylu “starej Bridget”. Mamy 2025 rok i bardzo dobrze, że twórcy filmu nie gonili za starym klimatem, bo trzecia część pokazała nam, że to po prostu nie wychodzi. Bridget wciąż jest “lekko” nieogarnięta, wciąż pakuje się w niekomfortowe i niestandardowe sytuacje, czasami powie coś mało odpowiedniego. Bridget wciąż jest Bridget, tylko że jest już dojrzałą kobietą po trudnych przejściach, która wychowuje samodzielnie dwoje dzieci.
W “Bridget Jones: szalejąc za facetem” mamy tę namiastkę ze starego klimatu, jest zabawnie, jest miło, ale Jones nie tyle goni za mężczyzną, co próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Daje sobie szansę na poczucie szczęścia, o którym myślała, że zniknęło bezpowrotnie. I tak z komedii otrzymujemy film, który po prostu nas pociesza i ogrzewa serce, bo pokazuje, że nawet po najtrudniejszych przejściach, można wyjść z wegetacji, by zacząć żyć.
Trzeba przyznać, że czwarta część Bridge Jones jest po prostu dobra, przyjemna i pokrzepiająca. To film, który niejednokrotnie was rozbawi i w przeciwieństwie do poprzednich trzech części, również wzruszy. Seria o Bridget Jones zawsze należała do kategorii “komfortowych filmów”, które oglądało się dla poprawy humoru, a ten podbudowujący wątek w czwartej części jest jej fantastycznym zwieńczeniem.
Jeśli więc zastanawiacie się, czy warto iść do na “Bridget Jones: szalejąc za facetem”, to warto. Poznajcie nową-starą Bridget i pozwólcie jej dodać sobie otuchy. Film w polskich kinach od 14 lutego.
Źródło: Radio ZET