Prezes TVP trafił przez ten serial do więzienia. To miał być hit PRL, budżet - 30 mln

4 min. czytania
02.03.2026 13:43
Obserwuj nas na Google

Dziś Polki i Polacy nie pamiętają już o serialu, który niegdyś wywołał ogromne zamieszanie. Produkcja pochłonęła budżet, który pozwoliłby na nakręcenie dwóch filmów pełnometrażowych. To jednak nie koniec problemów, które wywołała. 

Kadr z serialu
fot. Screen/FilmPolski.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto odpowiadał za stworzenie zapomnianego serialu. 
  • Ile kosztowała produkcja. 
  • Dlaczego prezes TVP trafił do więzienia. 
Nie przegap

Kto stworzył kontynuację "Stawki większej niż życie"?

Widzowie, którzy w czasach PRL-u łaknęli nowości i zachwycali się polskimi produkcjami, dziś nie pamiętają już o serialu, który miał być kontynuacją rodzimego hitu. Gdy przyjrzeć się liście twórców "Życia na gorąco”, szybko okazuje się, że za produkcją stał niemal ten sam zespół, który odpowiadał za fenomen "Stawki większej niż życie”. Reżyserię powierzono Andrzejowi Konicowi - temu samemu, który w Teatrze TV zrealizował dwanaście z czternastu odcinków przygód Hansa Klossa, a później wyreżyserował dziewięć z osiemnastu epizodów kultowego serialu. Scenariusz napisał Andrzej Zbych, czyli literacki duet Andrzeja Szypulskiego i Zbigniewa Safjana. Za kamerą stanął Antoni Wójtowicz, a muzykę skomponował Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz. Ten skład nie był dziełem przypadku - pierwsze wersje scenariusza powstawały bowiem jako pomysł na kontynuację "Stawki większej niż życie”.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o cytaty ze "Stawki większej niż życie". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: "Najlepsze kasztany są na...". Dokończysz cytaty ze "Stawki większej niż życie"?

1/15 Dokończ cytat: "Brunner alkohol i ... wyczuwa na kilometr"

Nowa historia miała śledzić dalsze losy Stanisława Kolickiego (w wersji powieściowej i komiksowej - Moczulskiego), znanego jako Hans Kloss, który tym razem tropiłby niemieckich zbrodniarzy wojennych, w tym Hermanna Brunnera. Ostatecznie ten wątek doczekał się realizacji dopiero po latach - w 2021 roku w filmie "Stawka większa niż śmierć" w reżyserii Patryka Vegi. Gdyby jednak projekt doszedł do skutku w latach 70., oczywistym wyborem do głównej roli byłby Stanisław Mikulski.

Redakcja poleca

Dlaczego Polacy nie otrzymali bezpośredniej kontynuacji kultowego serialu?

Dlaczego więc nie powstała bezpośrednia kontynuacja największego serialowego hitu PRL-u? Sam Mikulski po latach przyznawał, że nie zna odpowiedzi. W książce "Niechętnie o sobie” wspominał: "Dlaczego nie kontynuowaliśmy, pomimo zapowiedzi? Nie mam pojęcia. W gazetach głośno mówiło się, że będziemy kontynuować. Gdyby 'Stawka' powstawała dziś, to na pewno kręcilibyśmy następne odcinki. Ale wtedy decydował jakiś facet, który siedział gdzieś za biurkiem. (…) Akcja miała się dziać 20 - 25 lat po wojnie. I rzeczywiście nakręcono taki serial, ale dziesięć lat później. Zagrałem w nim nawet epizod”.

Oglądaj

Kto zagrał w "Życiu na gorąco"?

Ostatecznie "Życie na gorąco” otrzymało własnego bohatera, w którego wcielił się Leszek Teleszyński. W obsadzie nie zabrakło jednak znajomych twarzy ze "Stawki większej niż życie”. Pojawił się między innymi Emil Karewicz, a rolę doktora Gebhardta - niemieckiego zbrodniarza wojennego stojącego na czele organizacji "W” - zagrał Leszek Herdegen. To właśnie on przed laty wcielił się w porucznika von Vormanna, który wypowiadając pamiętne hasło: "W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle”, zdemaskował Hansa Klossa.

Serial zadebiutował 1 marca 1979 roku. Krytycy nie zostawili na nim suchej nitki - niektórzy sugerowali nawet, że ataki mogły mieć polityczne podłoże i wiązać się z przeciwnikami ekipy Edwarda Gierka. Publiczność przyjęła jednak produkcję znacznie cieplej, choćby dlatego, że pozwalała zajrzeć do zachodniej Europy: ideologicznie "zgniłej”, ale zarazem luksusowej i kuszącej. Zdjęcia realizowano między innymi we Francji, Niemczech, Austrii i we Włoszech, a tytuły odcinków - Budapeszt, Saloniki, Marsylia, Monachium, Wiedeń czy Rzym - jasno wskazywały kierunek fabuły.

"Życie na gorąco” nie powtórzyło sukcesu "Stawki większej niż życie”. Serial szybko popadł w zapomnienie, a z czasem zniknął z archiwów TVP. Być może gdyby powstał jako bezpośrednia kontynuacja losów Kolickiego, miałby większą siłę i oryginalność. W obecnej formie bywał postrzegany jako socjalistyczna, skromniejsza odpowiedź na przygody Jamesa Bonda.

Oglądaj

Dlaczego prezes TVP trafił do więzienia przez serial?

Produkcja stała się też narzędziem w politycznej rozgrywce. Uderzono nią w ówczesnego szefa Radiokomitetu i prezesa TVP, Macieja Szczepańskiego - bliskiego współpracownika Edwarda Gierka. Powołano specjalną komisję, która prześwietliła koszty realizacji serialu. Okazało się, że produkcja pochłonęła około 30 milionów złotych (kwotę pozwalającą wówczas na realizację co najmniej dwóch pełnometrażowych filmów kinowych) oraz pięć milionów forintów. Szczepańskiego, zwanego "Krwawym Maćkiem”, oskarżono o niegospodarność, przyjęcie łapówek o łącznej wartości 1,5 miliona złotych i przywłaszczenie mienia Radiokomitetu wartego 3,5 miliona. W sierpniu 1980 roku stracił stanowisko, a rok później - po odsunięciu Gierka od władzy i wprowadzeniu stanu wojennego - został skazany na osiem lat więzienia.

Dziś "Życie na gorąco” można obejrzeć na platformie TVP VOD - jako ciekawostkę z epoki, ambicjonalny projekt z międzynarodowym rozmachem i zarazem świadectwo politycznych napięć końca lat 70. w Polsce.

Źródło: Radio ZET/Film WP