Polacy nie pamiętają tej gwiazdy PRL-u. Zagrała u mistrza
Dziś Polacy nie pamiętają o tej wybitnej i charakterystycznej aktorce, która niegdyś zachwycała swoją urodą. Gwiazda zagrała w największych hitach minionej epoki, jednak jej talent dostrzeżono nie przed kamerami.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak naprawdę nazywała się zapomniana gwiazda PRL-u.
- W jakich produkcjach zagrała charakterystyczna aktorka.
- Gdzie gwiazda rozwijała skrzydła.
W jakiej produkcji zadebiutowała zapomniana gwiazda minionej epoki?
Oryginalna uroda, ekranowa charyzma, współpraca z najwybitniejszymi twórcami epoki - wszystko wskazywało na to, że Zofia Saretok zostanie jedną z ikon polskiego kina. Wystąpiła w "Popiołach” Andrzeja Wajdy i "Faraonie” Jerzego Kawalerowicza, produkcjach, które w latach 60. miały ambicję mierzyć się z największymi światowymi superwidowiskami.A jednak zawsze była krok za centrum wydarzeń. Sukces majaczył na horyzoncie, lecz nigdy nie stawał się jej udziałem.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o najpiękniejsze aktorki minionej epoki. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Najpiękniejsze aktorki z PRL-u. Musisz poznać je po jednym zdjęciu
Urodziła się 28 marca 1938 roku w Łodzi jako Zofia Taubwurcel, jednak po rozpoczęciu kariery zmieniła nazwisko na pseudonim Zofia Saretok. Od najmłodszych lat wiedziała, że jej miejscem jest scena - świat reflektorów, kostiumów i wielkich emocji. Jeszcze jako studentka pojawiła się w 1958 roku w epizodzie "Żołnierza królowej Madagaskaru”. Rola była drobna, a jej nazwisko nie trafiło nawet do napisów końcowych. Rok później zadebiutowała na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi, a w 1961 roku ukończyła Wydział Aktorski łódzkiej filmówki. Zaraz po dyplomie otrzymała angaż w warszawskim Teatrze Współczesnym.
W jakich filmach zagrała zapomniana gwiazda PRL-u?
Lata 60. przyniosły Zofii Saretok szansę w momencie, gdy polskie kino przeżywało swój złoty czas. Po niewielkiej roli w "Café Pod Minogą” i występie w "Kamiennym niebie” pojawiła się okazja większego kalibru - "Popioły” w reżyserii Andrzeja Wajdy, w których zagrała ciotkę granej przez Polę Raksę Heleny. Monumentalne przedsięwzięcie, tysiące statystów, rozmach niespotykany w realiach PRL. Saretok znalazła się w obsadzie, choć nie w pierwszym szeregu. Gdy film okazał się rozczarowaniem, ucierpiały także jej nadzieje. Produkcja, która miała otworzyć drzwi do wielkiej kariery, nie przyniosła przełomu.
W tym samym 1965 roku pojawiła się kolejna szansa - "Faraon” Jerzego Kawalerowicza. Film odniósł sukces, zdobył nominację do Oscara i zapisał się w historii kina. Saretok znów była obecna, znów piękna i wyrazista, lecz ponownie w cieniu głównych bohaterów. Jak wspominali po latach miłośnicy kina: "To była bardzo piękna kobieta i świetna aktorka. Szkoda, że nie zrobiła wielkiej kariery filmowej, zasługiwała na nią”.
Jej uroda nie była klasyczna. Nie przypominała ekranowych ikon pokroju Barbary Brylskiej czy Beaty Tyszkiewicz. Była inna - z egzotycznym rysem twarzy, ciemnymi włosami, hipnotyzującym spojrzeniem. W nekrologach pisano o niej: "Pewien magnetyzm, którym potrafiła przeniknąć przez ekran do widza”. Ale w kinie lat 60. ról było niewiele, a konkurencja ogromna. Talent i uroda nie zawsze wystarczają - potrzebne jest jeszcze szczęście.
Gdzie Zofia Saretok rozwijała artystyczne skrzydła?
To, czego nie dało jej kino, ofiarował jej Teatr Telewizji i radio. W latach 70. i 80. rozkwitła w pełni. "Pani Dally”, "Przeklęty dom”, "Teresa Raquin”, "Maria, Elżbieta, Małgorzata”, "Lizystrata” - tu mogła pokazać skalę swoich możliwości. W radiu nagrała ponad 600 audycji, tworząc wyraziste kreacje w klasycznych adaptacjach literatury. W "Krzyżakach” powierzono jej rolę Anny Mazowieckiej - produkcja z 1984 roku przeszła do historii Polskiego Radia. A jednak po tym sukcesie przyszła cisza.
Kino coraz rzadziej dawało jej przestrzeń. Po latach 70. pojawiała się głównie w epizodach. W latach 2000. grała w serialach - role babć, ciotek, sąsiadek. Zawsze profesjonalnie, zawsze solidnie, lecz bez tej jednej kreacji, która na trwałe wpisałaby jej nazwisko do podręczników historii kina. W 2010 roku, po niemal pół wieku, pożegnała się z Teatrem Współczesnym. Ostatni raz stanęła na scenie jako Anfisa Pietrowna Obnoskina w "Waszej Ekscelencji” według Dostojewskiego. Zofia Saretok zmarła 10 marca 2013 roku w Warszawie, mając 74 lata.
Dziś jej nazwisko dla wielu brzmi obco. Trzeba je wpisać w wyszukiwarkę, by zobaczyć fotografie z planów filmowych - w Filmotece Narodowej zachowało się ich 218. Na tych zdjęciach widać to, co widzieli jej współcześni: wyrazistą, magnetyczną kobietę, która miała w sobie potencjał gwiazdy.
Zabrakło tylko "tej jednej roli”, która zmieniłaby wszystko. Zofia Saretok świeciła jasno na scenie i przed mikrofonem, lecz kino uparcie trzymało ją w cieniu. I może właśnie dlatego dziś powraca pytanie: dlaczego o takiej aktorce słyszeliśmy tak niewiele?
Źródło: Radio ZET/Film WP