Podbił polskie kino, zachwycił USA. Jego twórczość przetłumaczono na wiele języków

3 min. czytania
19.08.2026 11:11
Obserwuj nas na Google

Dziewięć lat temu, w egipskim Marsa Alam, zmarł Janusz Głowacki - wybitny, ceniony także za granicą, pisarz, dramaturg i scenarzysta. To on stał za sukcesem takich tytułów, jak "Polowanie na muchy", "Rejs", czy nominowana do Oscara "Zimna wojna". Po ogłoszeniu w Polsce stanu wojennego, wyjechał do USA, gdzie z powodzeniem kontynuował karierę. Jak potoczyły się jego losy?

Na zdjęciu mężczyzna z siwymi włosami, zamyślony, siedzący w fotelu, w tle zielona zasłona.
fot. DANUTA MATLOCH/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Janusz Głowacki rozpoczął karierę pisarską.
  • Dlaczego Janusz Głowacki pozostał na emigracji w USA.
  • Które filmy powstały na podstawie scenariuszy Głowackiego.
  • Jakie sukcesy odniósł Głowacki w Nowym Jorku.
Nie przegap

Autor scenariuszy kultowych polskich filmów

Janusz Głowacki urodził się 13 września 1938 roku w Poznaniu. Był synem pisarza Jerzego Głowackiego i Heleny Rudzkiej-Głowackiej, redaktorki literackiej. On sam, wzorem rodziców, dość szybko zainteresował się pisarstwem. W młodości współpracował ze Studenckim Teatrem Satyryków, do którego należeli m.in. Agnieszka Osiecka, Jarosław Abramow i Andrzej Rawicz, a na początku lat 60. ukończył studia na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Mniej więcej w tym samym czasie zaliczył także swój literacki debiut. Jego opowiadanie - "Na plaży" - ukazało się w "Almanachu Młodych". Od 1964 roku współpracował z czasopismem "Kultura", dając się poznać jako jeden z najbardziej błyskotliwych i utalentowanych młodych autorów. To z tego okresu pochodzą zbiory opowiadań "Wirówka nonsensu" i "Nowy taniec la-ba-da".

Na przełomie lat 60. i 70. Głowacki rozpoczął nowy rozdział swojej kariery, czyli scenopisarstwo. Podjął wówczas współpracę z wybitnymi polskimi reżyserami, powołując do życia kultowych bohaterów takich hitów, jak: "Polowanie na muchy" (reż. Andrzej Wajda), "Rejs" (reż. Marek Piwowski), czy "Trzeba zabić tę miłość" (reż. Janusz Morgenstern). Na początku lat 80., w czasie strajku w Stoczni Gdańskiej, który doprowadził do utworzenia Solidarności, Głowacki spędził kilka tygodni wśród uczestników protestu. Owocem tych spotkań, rozmów i obserwacji była uznana w Polsce i na świecie powieść "Moc truchleje" oraz scenariusz filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei", który debiutował na ekranach kilka dekad po tych wydarzeniach - w 2013 roku.

Jak dobrze znasz polskie filmy? Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalsza część artykułu znajduje się pod quizem.

Quiz: Te filmy oglądaliśmy w PRL-u. Mało kto pamięta ten z pytania nr 5 [Quiz]

filmpolski.pl
1/15 Film "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" nakręcił:

Odniósł sukces także w Nowym Jorku

Kiedy w Polsce, w grudniu 1981 roku, ogłoszono stan wojenny, pisarz przebywał w Londynie. Zniechęcony sytuacją polityczną w kraju, zdecydował się pozostać za granicą i osiadł ostatecznie w Nowym Jorku. Tam rozwinął swoją twórczość dramatopisarską i współpracował między innymi z Polskim Instytutem Teatralnym, czego owocem było wiele sztuk wystawianych zarówno w Stanach, jak i Europie. Ogromnym sukcesem cieszyła się m.in. "Antygona w Nowym Jorku". Głowacki przez lata spełniał się także jako nauczyciel akademicki - wykładał m.in. na Columbia University oraz felietonista dziennika "New York Times".

Zobacz także
Cztery osoby rozmawiają w przytulnym wnętrzu, przy stole z przekąskami. Wesoła atmosfera.

Po upadku komunizmu w Polsce, swój czas dzielił między Nowy Jork a Warszawę. Współpracował z warszawskim Teatrem Ateneum, a także z polskimi filmowcami. Wraz z Pawłem Pawlikowskim napisał scenariusz do "Zimnej wojny", jednego z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Produkcja otrzymała aż trzy nominacje do Oscara (najlepszy film nieanglojęzyczny, najlepszy reżyser, najlepsze zdjęcia) oraz Złotą Palmę w Cannes (najlepszy reżyser). Paweł Pawlikowski zadedykował tę nagrodę właśnie Januszowi Głowackiemu. 

Choć Polacy kojarzą artystę głównie dzięki filmom, pisarz miał na koncie kilkadziesiąt powieści i dramatów, które do dziś cieszą się sporą popularnością: m.in. "Ostatni cieć", "Z głowy", "Jak być kochaną", "Goodnight, Dżerzi", czy "Bezsenność w czasie karnawału". Jego twórczość była tłumaczona na wiele języków (na angielski, chiński, czeski, estoński, francuski, hiszpański, koreański, niemiecki, rosyjski, serbski, słowacki, węgierski).

Janusz Głowacki zmarł nagle, podczas wakacji w egipskim Marsa Alam, 19 sierpnia 2017 roku. Miał 78 lat.

Na zdjęciu mężczyzna o jasnych włosach i poważnym wyrazie twarzy, ubrany w czarną bluzkę.
Fot. Justyna ROJEK/East News
Janusz Głowacki
Mężczyzna obejmuje kobietę z krótkimi włosami. Oboje mają poważne wyrazy twarzy.
6 Zobacz galerię
fot. Screen z filmpolski.pl

Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/culture.pl