`

Oskarżył profesora i stracił wszystko. Kariera słynnego aktora legła w gruzach

3 min. czytania
10.06.2025 15:34
Obserwuj nas na Google

Adam Kamień był nadzieją polskiego kina i artystą, który miał szansę na wielką karierę za oceanem. Kiedy pod koniec lat 80. zagrał w głośnym filmie „Kornblumenblau”, a potem wystąpił w słynnym musicalu „Metro” na Broadwayu, wielu wróżyło mu świetlaną przyszłość. Niestety, mimo ogromnego talentu i nietuzinkowej urody, ceniony przez krytyków aktor nie zdołał osiągnąć sukcesu. Jego marzenia o wielkiej sławie i ikonicznych kreacjach miał pogrzebać jeden… wywiad. Jak potoczyły się losy artysty?

Adam Kamień i Grażyna Błęcka-Kolska
fot. Film Polski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wyglądały początki kariery Adama Kamienia?
  • W jaki produkcjach mogliśmy oglądać tego utalentowanego aktora?
  • Dlaczego artysta nagle zniknął z ekranów?

Marzył o karierze w USA

Adam Kamień jest absolwentem Wydziału Aktorskiego PWSFTviT w Łodzi. Na ekranach debiutował jednak długo przed odebraniem dyplomu. W 1986 roku zagrał epizod w filmie Filipa Bajona pt. „Magnat”, a dwa lata później główną rolę – Tadeusza „Bławatka” Wyczyńskiego -  w „Kornblumenblau” Leszka Wosiewicza. Za swoją kreację otrzymał znakomite recenzje i nagrodę Brązowego Leoparda na MFF w Locarno. Rola ta otworzyła mu także drzwi do dalszej kariery.

Tuż po zakończeniu studiów rozpoczął pracę w gdyńskim Teatrze Muzycznym, a krótko później zaproponowano mu rolę w realizowanym przez Teatr Dramatyczny w Warszawie musicalu „Metro”. Spektakl wystawiano także m.in. w Minskoff Theatre w Nowym Jorku. Kamień miał 27 lat, kiedy podjął decyzję, że nie wraca z kolegami do Polski, tylko zostanie w amerykańskiej metropolii i spróbuje swoich sił na Broadwayu.

Przyszedł moment, kiedy stwierdziłem, że to mój koniec z ‘Metrem’. Pięćset spektakli... Pomyślałem, że trzeba się z tego jakoś wycofać. Gdy wszyscy wracali do Polski, ja uznałem, że to okazja do pożegnania. W Polsce nic na mnie nie czekało - wspominał po latach w rozmowie z magazynem „Film”.

Życie na obczyźnie było dla artysty ogromnym wyzwaniem. Kiedy okazało się, że nie ma szans w walce o kolejne role, a tamtejsza branża ma mu do zaoferowania jedynie… możliwość wystąpienia w pokazach mody, porzucił marzenia. Przez jakiś czas pracował w myjni samochodowej, czekając, aż zdarzy się cud i będzie mógł powrócić na ekrany. Pewnego dnia tak się właśnie stało. O znakomitym aktorze przypomniał sobie Jan Jakub Kolski, który zaproponował mu rolę w swojej nowej produkcji. Kamień rzucił wszystko, wsiadł w samolot i wrócił do Polski. Rola w filmie „Cudowne miejsce” nie tylko pozwoliła mu znów pokazać się polskim widzom, ale i stała się początkiem znakomitej serii. W kolejnych latach artysta wystąpił jeszcze w kilku produkcjach Kolskiego i wiele wskazywało, że na dobre odbudował swoją pozycję i karierę.

Quiz: Tylko mistrz pozna amantów z PRL-u po jednym zdjęciu. Dasz radę? [Quiz]

Materiały prasowe
1/15 Aktor ze zdjęcia to:

Jeden wywiad przekreślił jego karierę

Dobra passa skończyła się jednak na przełomie XX i XXI wieku. Kamień przyznał w jednym wywiadów, że z dnia na dzień, stał się wyrzutkiem polskiej branży filmowej. „Był czas, że dużo grałem i miałem ciekawe role. Trwało to do 2000 roku. A potem jak nożem uciął. Propozycje pojawiały się sporadycznie. Nie wiadomo dlaczego, bo nie stało się nic, co skreślałoby mnie z listy czynnych aktorów. Po prostu wypadłem” - żalił się przed laty Tomaszowi Gawińskiemu z „Angory”.

Wiele jednak wskazuje na to, że artysta został odtrącony przez rodzimą branżę ze względu na wywiad, który ukazał się w 2000 roku na łamach tygodnika „Film”. Kamień był pierwszym absolwentem łódzkiej szkoły filmowej, który oskarżył jednego z profesorów o mobbing.

„Był opiekunem mojego roku. Usiłował przekazać nam wiedzę o zawodzie w sposób będący ponad moją zdolność przyjmowania, ponad moją wrażliwość. Ten pan prowadził najważniejsze zajęcia. Ja się czułem tak gwałcony, że się zasznurowałem, zakneblowałem. Każde zajęcia z nim to była udręka” – opowiadał Krzysztofowi Pankowskiemu.

 

W dalszej części rozmowy zdradził, że zrezygnował z egzaminu końcowego u tego profesora i powtarzał rok, trafiając do innej grupy i pod skrzydła innego opiekuna. Dzięki tej decyzji dokończył studia i mógł kontynuować karierę, która niestety na dobre legła w gruzach po publikacji tekstu.

Jak potoczyły się losy Adama Kamienia?

Ze względu na brak ciekawych propozycji, Kamień postanowił zupełnie zmienić branżę. Przez lata dorabiał m.in. jako kierowca dostawczaka, czy opiekun niemieckiego seniora. Choć w 2018 roku wrócił do Polski, został kierowcą Ubera i zaczął nawet otrzymywać epizodyczne role, nie kryje, że rozważa kolejną emigrację. „Przypomniałem się też branży i zacząłem grać epizody w serialach, ale znów myślę o wyjeździe. Sądzę, że wkrótce pojadę do pracy do Niemiec. To znowu będzie opieka nad starszą osobą. Nie mam wyboru. Ile można żyć w niepewności? Potrzebujemy z żoną stabilizacji. Nie mogę wiecznie czekać na aktorskie wyzwania” - wyznał niedawno Tomaszowi Gawińskiemu.

Fot.

Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Pomponik