Obejrzałam już “Zamach na papieża”. Porzućcie wszelką nadzieję

3 min. czytania
23.09.2025 08:22
Obserwuj nas na Google

“Zamach na papieża” ma być ostatnim filmem Władysława Pasikowskiego z Bogusławem Lindą. Obaj panowie ostatnią premierę na srebrnym ekranie mieli pięć lat temu i to razem, bo były to “Psy 3. W imię zasad”. Jak wyszło im zakończenie wieloletniej współpracy? Zapraszam na recenzję filmu “Zamach na papieża”. Bez spojlerów, oczywiście. 

Bogusław Linda w filmie "Zamach na papieża"
fot. Materiały praowe dystrybutor Kino Świat

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym jest “Zamach na papieża” Władysława Pasikowskiego? 
  • Co myślę o filmie po jego obejrzeniu? 
  • Od kiedy “Zamach na papieża” można zobaczyć w kinach?

O czym jest film “Zamach na papieża”? 

Konstanty Brusicki znany jako Bruno (Bogusław Linda) jest snajperem w czasie spoczynku. Jest legendą wywiadu, dzięki czemu może liczyć na względną przychylność PRL-owskich władz. Względną, bo taka pozycja kosztowała go właściwie wszystko i może właśnie dlatego, że stracił to, co najważniejsze, niekoniecznie ma ochotę korzystać z pełni swoich możliwości. A, no i zdiagnozowano u niego nieuleczalnego raka z przerzutami. Zostały mu 2, może 3 miesiące życia. 

Co wiesz o polskich filmach? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.

Quiz: Oto prawdziwe perły polskiej kinematografii. Połączysz tytuł filmu z reżyserem?

Screen Filmpolski.pl
1/15 "Miś"

Bruno postanawia wyjechać na wieś i spędzić ostatnie chwile tak, jak lubi - łowiąc ryby. Nie zamierza rozpaczać, załawiać niezałatwionych spraw. Jego plany niweczą koledzy z dawnych lat, którzy informują go, że ma ostatnie zlecenie, którego realizacji odmówić nie może. Ma zabić zamachowca Mehmeta Aliego Ağcę, który to z kolei zabije papieża Jana Pawła II.

Recenzja filmu “Zamach na papieża” 

Choć od śmierci Jana Pawła II minęło już 20 lat, jego temat dla Polaków wciąż, a może i zwłaszcza, jest drażliwy i wrażliwy, dlatego temat zamachu na papieża wydał mi się szczególnie odważny. A może i nawet nieco brawurowy. Pytanie tylko, czy w tym wypadku ryzyka nie było więcej, niż szansy na ewentualny sukces. Być może z racji pewnej rozważności reżyser podszedł do tematu bardziej zachowawczo i dlatego na ekranie można zobaczyć smutną, momentami aż mdłą historię umierającego na raka snajpera, który przygotowuje się do ostatniej i największej misji. Tylko że samej misji i o misji, czyli o tytułowym zamachu, jest niewiele. 

 

“Zamach na papieża” to obraz, a właściwie pewne wyobrażenie, na temat funkcjonowania PRL-owskiego wywiadu i organizacji zamachu na papieża Jana Pawła II, który miał miejsce 3 maja 1981 roku. Właściwie to wycinek tego wyobrażenia, bo choć tytuł na to nie wskazuje, jest to wątek poboczny w całym filmie. Pierwsze skrzypce gra tu Bruno, zmęczony życiem twardziel, który godzi się ze zbliżającą się nieubłaganie śmiercią i przestaje obawiać się jakichkolwiek konsekwencji swoich działań. Mamy też opowieść o wsi PRL-u, jej mentalności i dysfunkcjach, w co Bruno wkracza bezpardonowo, rozwiązując najbardziej palące problemy lokalnej społeczności. Jest też rodzina głównego bohatera, a właściwie jej brak i tego powody. 

Z opisu może wydawać się, że dzieje się tu całkiem sporo, jednak przez ponad połowę filmu, jakby nie działo się nic. Odniosłam wrażenie, że temat zamachu na papieża był może zbyt wrażliwy, więc pozostał w tle i został “zapchany” innymi wątkami. Dopiero ostatnie minuty filmu nabierają tempa, coś zaczyna się dziać, ale to następuje zdecydowanie zbyt późno, by pobudzić przynudzonego już widza. To raczej pobudka przypominająca, że zaraz będzie można opuścić salę kinową.

“Zamach na papieża” nie jest filmem historycznym i warto mieć na uwadze, że w rzeczywistości ZSRR nie udowodniono zlecenia zamachu na Jana Pawła II, a Konstanty Brusicki nie istniał naprawdę i jest postacią fikcyjną, dlatego najnowszą produkcję w reżyserii Pasikowskiego należy traktować jako thriller lub film sensacyjny, z tym że tego typu gatunki mają to do siebie, że są w jakiś sposób porywające, a tu jakiekolwiek emocje pojawiają się tak naprawdę na koniec. 

 

Długo zastanawiałam się, jak dobrze ubrać w słowa to, co naprawdę mi się w tym filmie nie podobało i doszłam do wniosku, że najlepiej opisują to słowa - brak konsekwencji. Bo zabrakło jej w dynamice filmu, w spięciu fabuły, bo tak naprawdę jest o wszystkim po trosze, co w konsekwencji daje film o niczym. Dużo jest budowania i charakteryzowania głównego bohatera, który mimo tego, że jest twardzielem granym przez Bogusława Lindę, i tak wypada mdło i niewyraźnie. 

Z dobrych rzeczy, to ładny obraz, parę ładnych kadrów i muzyka, ale to zdecydowanie za mało, żeby powiedzieć, że “Zamach na papieża” to dobry film. To bardzo słaby film - 2,5/10. Mimo to zachęcam was od wyrobienia własnej opnii na jego temat, co będzie możliwe od piątku 26 września, bo właśnie wtedy produkcja wchodzi do kin. A jeśli chcecie przeczytać więcej recenzji filmów, które aktualnie lecą w kinie, sprawdźcie tu: RECENZJE.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET