Nie może przestać z nim przegrywać. Chyba za sobą nie przepadają, a teraz w grze jest Oscar
Kieran Culkin i Jeremy Strong przez lata grali w jednym serialu, jednak nigdy nie zapałali do siebie sympatią. Media od dawna rozpisują się o ich słownych przepychankach, a atmosferę w ostatnich tygodniach podgrzewają jeszcze kolejne wydarzenia branżowe. Aktorzy „Sukcesji” rywalizują bowiem obecnie o najbardziej prestiżowe nagrody filmowe. Już niebawem jeden z nich może odebrać swojego pierwszego Oscara.
- Kieran Culkin i Jeremy Strong od lat należą do grona największych gwiazd Hollywood.
- Aktorzy zasłynęli dzięki występom w „Sukcesji” – nagradzanym serialu HBO.
- Choć w produkcji zagrali braci, wiele wskazuje na to, że prywatnie za sobą nie przepadają.
„Sukcesja” to flagowy projekt HBO i jedna z najbardziej nagradzanych produkcji ostatnich lat. Siłą serialu była m.in. doskonała obsada, w której znaleźli się Jeremy Strong i Kieran Culkin. Pierwszy z nich zagrał Kendalla Roya, drugi – Romana, młodszego z braci. Obaj za swoje kreacje zdobyli Złote Globy, nagrody Emmy i uznanie w branży, które przełożyło się na kolejne ciekawe propozycje zawodowe.
Quiz: Quiz. Szybki test z amerykańskich filmów. Te klasyki mogliście widzieć na kasetach
Mają szansę na Oscara
W 2024 roku na ekrany trafiły dwa filmy z udziałem aktorów. Culkin zagrał drugoplanową rolę w realizowanym w Polsce „Prawdziwym bólu” Jesse Eisenberga, Strong wcielił się natomiast w Roya Cohna, przyjaciela Donalda Trumpa, w filmie Ali Abassiego – „Wybraniec”. Ich występy zachwyciły nie tylko widzów, ale i krytyków, o czym świadczą nominacje nie tylko do Złotych Globów, nagród BAFTA, czy Critic’s Choice Awards, ale i Oscarów. Artyści po raz pierwszy w karierze cieszą się z tego prestiżowego wyróżnienia.
Wiele wskazuje jednak na to, że bliższy zdobycia upragnionej nagrody jest Kieran Culkin. Artysta za swoją ostatnią kreację został nagrodzony w tym roku na wszystkich wydarzeniach branżowych i stał się murowanym faworytem w wyścigu o złotego rycerzyka. Jak donoszą zagraniczne media, jest to kolejny aspekt, który może podsycać konflikt między artystami.
Między gwiazdami „Sukcesji” od dawna „iskrzy”
Uważni widzowie ostatnio zwrócili uwagę m.in. na ceremonię wręczenia Złotych Globów. Kiedy okazało się, że to Culkin zgarnął statuetkę za drugoplanową rolę męską w dramacie, nominowany w tej samej kategorii Strong, choć bił brawo, nawet raz nie uśmiechnął się podczas przemówienia gwiazdy „Prawdziwego bólu”. Podobnych sytuacji na przestrzeni ostatnich lat miało być zdecydowanie więcej.
Media donosiły m.in. o tym, że artyści się unikają i raczej niechętnie mówią o swojej współpracy w wywiadach. Tak było nawet wtedy, gdy grali w jednym serialu. Miało to jednak wówczas wynikać przede wszystkim z metody, jaką preferuje Strong, czyli całkowitego „zatapiania się” w rolę. Plotkowano, że aktor izolował się od reszty obsady, nie szukał kolegów i nie uczestniczył w small-talku. Nie podobało się to m.in. wiecznie wyluzowanemu Culkinowi, który otwarcie krytykował styl kolegi.
„Po zakończeniu zdjęć do pierwszego sezonu powiedział mi: ‘Wiesz, mam nadzieję, że ludzie nie zobaczą w tym serialu komedii’. Odpowiedziałem, że przecież ten serial jest komedią. Był przekonany, że żartuję” – wspominał w rozmowie z The New Yorker Culkin.„Może jemu ten sposób pomaga. Mnie na pewno nie” – podsumował.
Źródło: Radio ZET/The New Yorker