Netflix pokazał możliwą porażkę USA. Pentagon reaguje na film

2 min. czytania
29.10.2025 15:31
Obserwuj nas na Google

"Dom pełen dynamitu" to nowy film, który błyskawicznie podbił Netflixa na całym świecie. Produkcja ukazująca możliwą walkę rządu USA z nieznanym wrogiem zwróciła uwagę Pentagonu. W rządowej notatce zarzucono produkcji Kathryn Bigelow kłamstwa i zwrócono uwagę na mało realny scenariusz przedstawionych wydarzeń.

Kadr z filmu "Dom pełen dynamitu"
fot. Kadr z filmu "Dom pełen dynamitu"

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kontrowersje wzbudził film "Dom pełen dynamitu" w Stanach Zjednoczonych?
  • Dlaczego Pentagon nie zgadza się z tym, jak w filmie Netflixa przedstawiono możliwości obronne USA?
  • Co mówi scenarzysta filmu o prawdziwości ukazanych wydarzeń?

O czym jest "Dom pełen dynamitu" - nowy hit Netflixa?

"Dom pełen dynamitu" to nowa, wstrząsająca produkcja na Netflix, która zainteresowała widzów z wielu krajów. Gdy pojedynczy pocisk rakietowy z nieznanego źródła zostaje wymierzony w USA, rozpoczyna się wyścig z czasem, aby odkryć, kto stoi za atakiem i ustalić plan działania.

Rozwiąż filmowy quiz. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Oto prawdziwe perły polskiej kinematografii. Połączysz tytuł filmu z reżyserem?

Screen Filmpolski.pl
1/15 "Miś"

Także w Polsce zajął wysokie miejsce na listach oglądalności portalu streamingowego. Dramat przedstawiający reakcję amerykańskiego rządu na zagrożenie ze strony nuklearnej rakiety w samych Stanach wzbudził spore kontrowersje. W filmie możliwość przechwycenia wrogiego pocisku wynosiła zaledwie 60 procent. Agencja Obrony Antybatalistycznej Departamentu Obrony USA nie zgadza się z takim przedstawianiem możliwości obronnych Stanów Zjednoczonych.

 

Kontrowersje wokół filmu Netflixa

Jak podaje bloomberg.com, Pentagon miał rozesłać wewnętrzną notatkę, w której odnosi się do sytuacji przedstawionej w filmie.

- Fikcyjne osoby, które próbowały przechwycić rakietę, nie trafiają w cel i rozumiemy, że to ma być ta wciągająca część dramatu, aby dostarczyć widzom rozrywki. Jednak wyniki testów w warunkach rzeczywistych pokazują nam, że realna jest zupełnie inna historia - cytują media przesłaną wiadomość.

Podano również, że testy wykazały 100-procentową skuteczność amerykańskich systemów uderzeniowych, a nie - jak to było przedstawione w filmie - tylko 50 procentową. Z tymi sprostowaniami nie zgadza się scenarzysta "Domu pełnego dynamitu", Noah Oppenheim. Twierdzi, że to, co pokazali w filmie zbliżone było jak najbardziej do prawdy. Rząd nie chce się jednak przyznać do ukazywanych w produkcji niedoskonałości.

- Niestety nasz system obrony przeciwrakietowej jest wysoce niedoskonały i jeśli Pentagon chce rozmawiać o jego ulepszeniu lub o tym, jakie kroki należy podjąć, aby zapewnić obywatelom większe bezpieczeństwo, to chcemy taką rozmowę prowadzić. Ale to, co pokazujemy w filmie, jest prawdziwe [...] Nie jestem ekspertem od obrony przeciwrakietowej. Rozmawiałem jednak z wieloma ekspertami w tej dziedzinie, którzy udzielali mi informacji oficjalnie - mówił scenarzysta w rozmowie z MSNBC.

Noah Oppenheim podkreślił jeszcze, że bardzo cieszy się z reakcji Pentagonu i ma nadzieję, że ich twórczość zwróci uwagę rządu na możliwe problemy.

"Dom pełen dynamitu" dostępny jest na Netflix od 24 października. Zwiastun wciągającego filmu akcji można zobaczyć poniżej:

Oglądaj

Źródło: Radio ZET / Filmweb / Kultura.gazeta.pl