`

Miał 79 lat, gdy po raz pierwszy zagrał główną rolę. Wszystko przez urodę

3 min. czytania
03.07.2026 08:25
Obserwuj nas na Google

Przez lata słyszał, że nie pasuje - do ról, do sceny, do wyobrażeń o aktorze. A jednak nie zrezygnował. Dziś, w dniu jego urodzin, przypominamy historię Włodzimierza Boruńskiego - człowieka, który na swoją wielką rolę czekał niemal całe życie.

Mężczyzna w garniturze, z wąsami, patrzy w obiektyw. Tło rozmyte, wygląda na archiwalne zdjęcie.
fot. Screen/FilmPolski.pl/Muzeum Kinematografii w Łodzi

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Włodzimierz Boruński zrezygnował ze studiów prawniczych.
  • Jakie wyzwania stały na drodze aktorskiej kariery Boruńskiego.
  • Kiedy ten przełomowy moment nastąpił w karierze Boruńskiego.
  • W jakim wieku Boruński zagrał swoją pierwszą główną rolę.
Nie przegap

Kim zgodnie z planem swojego ojca miał zostać wybitny aktor?

Ojciec widział dla niego jedną drogę - karierę prawnika. On jednak bardzo szybko zrozumiał, że to nie jego świat. Po kilku miesiącach rzucił studia i wybrał aktorstwo, choć ta decyzja okazała się początkiem znacznie trudniejszej drogi, niż mógł przypuszczać. Talent i determinacja nie wystarczały, bo na przeszkodzie stanęła jego charakterystyczna uroda, która - zamiast pomagać - zamykała przed nim kolejne drzwi. Jak więc potoczyły się losy Włodzimierza Boruńskiego?

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o aktorów z czasów PRL-u. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Dzieci PRL 100% zdobędą w mgnieniu oka. Rozpoznaj po kadrze aktorkę i aktora

Screen Filmpolski.pl
1/15 Aktorka ze zdjęcia to

Urodził się 3 lipca 1906 roku w Łodzi, jeszcze w czasach zaborów, gdy miasto znajdowało się pod panowaniem Imperium Rosyjskiego. W domu nie było wątpliwości  ojciec, ceniony adwokat, chciał, by syn poszedł w jego ślady. Sam Boruński wspominał jednak po latach: "Mi grało w sercu zupełnie coś innego". Choć rozpoczął studia prawnicze, szybko je porzucił, czym doprowadził ojca do furii. Wtedy pomogli mu kuzyni - Julian Tuwim i Kazimierz Krukowski, znany jako Lopek - którzy wstawili się za nim i pomogli zdobyć pierwszą pracę w warszawskim teatrzyku rewiowym.

Redakcja poleca

Dlaczego kabarety w przedwojennej Warszawie nie chciały zatrudnić Włodzimierza Boruńskiego?

W 1932 roku zdał egzamin eksternistyczny i oficjalnie został aktorem. Wydawało się, że to początek upragnionej kariery, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te nadzieje. Boruński próbował dostać się do najpopularniejszych kabaretów przedwojennej Warszawy, takich jak "Qui pro quo” czy "Morskie Oko”, jednak bezskutecznie. Nawet nie dopuszczano go do rozmów. Powód był jeden - jego wygląd. Jak sam mówił: "Moja żydowska fizis nie podobała się właścicielom stołecznych teatrów i kabaretów. Mieli już swoich Żydów i nie potrzebowali nowego, w dodatku wyglądającego jak... karykatura Żyda. Tułałem się po różnych lokalach i nieudolnie naśladowałem styl Lopka Krukowskiego, co było słabiutkie i szmirowate".

Oglądaj

W latach 30. próbował odnaleźć się na scenie jako aktor i reżyser teatrzyków rewiowych, ale jego droga wciąż była kręta. Przed wybuchem wojny wyjechał na Wschód, co prawdopodobnie uratowało mu życie. Po wojnie wrócił do Polski wraz z II Armią Wojska Polskiego i osiadł na Dolnym Śląsku, w Lubaniu. Tam spróbował zbudować coś własnego – założył teatr "Siódme niebo” i redagował pismo "Na straży”. Był dyrektorem, twórcą, organizatorem - a jednak wciąż ciągnęło go do Warszawy.

Kiedy nastąpił przełom w karierze Włodzimierza Boruńskiego?

Gdy po kilku latach wrócił do stolicy, znów zderzył się z tym samym murem. Słyszał wprost: "Nie potrzebujemy Żydów". Kolejne odmowy sprawiły, że zaczął wątpić, czy aktorstwo w ogóle było mu pisane. Zajął się pisaniem - tworzył wiersze, publikował książki - aż do momentu, gdy pojawiła się niespodziewana szansa. Tadeusz Konwicki zaproponował mu rolę w "Zaduszkach”.

To był przełom. Boruński wrócił na ekran i zaczął pracować z najwybitniejszymi twórcami - Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Kieślowskim, Jerzym Hoffmanem czy Januszem Morgensternem, wcielając się między innymi w postać doktora Szumana w kultowej "Lalce". Sam nazywał się epizodystą, bo grał niewielkie role, ale każdą z nich budował z ogromnym zaangażowaniem. Co znamienne - najczęściej wcielał się w starszych Żydów, czyli dokładnie w takie postaci, których nie pozwalano mu grać na początku kariery.

Oglądaj

W jakim wieku Włodzimierz Boruński zagrał swoją pierwszą główną rolę?

Przez lata powtarzał, że marzy jeszcze o jednej, dużej roli. Spełnił to marzenie bardzo późno - dopiero w 1985 roku, mając 79 lat, zagrał główną postać w filmie "Mrzonka” Janusza Majewskiego. Rola Pana B., schorowanego człowieka wspominającego swoje życie, okazała się jego ostatnią. "To jakby mój ponowny debiut, a zarazem moment, w którym przyszła fala refleksji. O tym, co było wcześniej, o życiu i pracy. Czy przypadkiem moje aktorstwo nie było jedną wielką mrzonką" - mówił rok przed śmiercią w wywiadzie dla "Kobiety i Życia”.

Aktor zmarł 10 kwietnia 1988 roku w Warszawie. Jego historia to opowieść o niespełnionych marzeniach, które mimo wszystko znalazły swoje miejsce - choć znacznie później, niż się tego spodziewał.

Źródło: Radio ZET/Viva!/ Wikipedia/swiatseriali.interia.pl