Kontynuacja hitu lat 90. mogła wyglądać inaczej. Ile chcieli zapłacić kultowemu reżyserowi?

3 min. czytania
01.09.2025 16:12
Obserwuj nas na Google

Choć trzecia część "Terminatora" poradziła sobie w kinach całkiem nieźle i zarobiła prawie pół miliarda dolarów, to jednak nigdy nie udało jej się zdobyć takiej popularności, jaką cieszyła się legendarna "dwójka". Dziś wiadomo, że jednym z potencjalnych kandydatów na reżysera był Ridley Scott. Dlaczego nie zdecydował się wejść do kultowej franczyzy?

"Terminator 3"
fot. Screen z IMDb

Z tego artykułu dowiesz się:

  • "Terminator 3" kontynuował historię znaną z dwóch kultowych poprzedników. 
  • Ridley Scott mógł zostać reżyserem "Terminatora". Czemu odrzucił wielkie pieniądze?  
  • "Terminator 3" odniósł sukces komercyjny, chociaż widzowie nie wspominają go dobrze. 

"Terminator 3", czyli kultowa franczyza wchodzi w lata 2000.  

Po dwóch znakomicie przyjętych "Terminatorach", które stały się klasykami lat 80. i 90., widzowie musieli czekać kolejną dekadę, aż historia Johna Connora ponownie wróci na ekrany kin.  W trzeciego "Terminatora" nie zaangażowano jednak reżysera poprzednich dwóch, czyli Jamesa Camerona, mimo że filmowiec nie miał nic przeciwko kręceniu kolejnej części. Produkcja poszła jednak w inną stronę. Na fotelu reżysera posadzono twórcę filmu "U-571" Jonathana Mostowa, a w obsadzie oprócz Arnolda Schwarzeneggera znaleźli się:  

  • Nick Stahl 
  • Claire Danes 
  • Kristianna Loken 
  • David Andrews 
  • Mark Famiglietti 
  • Earl Boen.  

Jak dobrze kultowe filmy lat 90.? Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalsza część artykułu znajduje się pod quizem.

Quiz: Kultowe filmy lat 90. To Polacy oglądali na VHS

1/12 Z jakiego filmu pochodzi cytat: „Hasta la vista, baby”?

Akcja trzeciego "Terminatora", którzy uzyskał podtytuł "Bunt maszyn", dzieje się 10 lat po wydarzeniach z drugiej części, w której John Connor wraz z matką i wysłanym im na pomoc Terminatorem, starali się zapobiec katastrofalnym wydarzeniom z przyszłości, które doprowadzą do wojny ludzi z maszynami.  Roboty ponownie próbują zabić przyszłego przywódcę ruchu oporu i wysyłają w przeszłość nowego elektronicznego mordercę o nazwie T-X, ulepszoną wersję T-1000 w ciele kobiety, której celem jest zabicie nie tylko Johna Connora, ale i Kate Brewster.

 

Ridley Scott mógł wyreżyserować trzeciego "Terminatora"

Jak się okazuje, reżyserem trzeciej części kultowej franczyzy mógł zostać Ridley Scott. Twórca takich hitów jak "Gladiator", "Łowca Androidów", czy "Obcy", otrzymał intratną propozycję. O wszystkim opowiedział "The Guardian". 

"Jestem dumny, że to zrobiłem. Odrzuciłem zarobki w wysokości 20 milionów dolarów. Nie jestem kolesiem, którego można kupić. Ktoś powiedział mi, żebym zażyczył sobie takiej gaży, jak Arnold. Gdy się zgodzili, uznałem, że nie mogę tego zrobić" - tłumaczył Scott. Dlaczego odrzucił propozycję? Uwielbiany filmowiec uznał, że "Terminator" to nie jego styl i był przekonany, że spaprze robotę.

"To nie moja rzecz. To jak z filmami o Bondzie. Esencją Bonda jest humor i kicz. "Terminator" jest komiksowy. Ja próbowałbym go urealnić. Dlatego nigdy nie pytano mnie, abym zrobił Bonda. Bo bym to zawalił" - przyznał z rozbrajającą szczerością.

"Terminator 3" nie był klapą, ale widzowie go nie pokochali  

"Terminator 3: Bunt Maszyn" zarobił ponad 433 miliony dolarów na całym świecie, przy budżecie 187 milionów dolarów. Był to siódmy najpopularniejszy film w 2003 roku.  

Obraz został też nieźle przyjęty przez krytykę. Na Rotten Tomatoes ta część ma 70 procent pozytywnych ocen od dziennikarzy.  James Cameron nazwał "Bunt Maszyn" "świetnym". Zdecydowanie chłodniej trzecią część przyjęli natomiast widzowie - na RT ich zbiorcza ocena to 44/100. Film krytykowano za średnie efekty specjalne, słabe rozwiniecie dobrze zbudowanej wcześniej historii oraz kiepską grę aktorską. 

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Rotten Tomatoes/Wikipedia/ Variety