`

Już wiem, czemu wszyscy mówią o “Hamnecie”. Obejrzałam i zrozumiałam

3 min. czytania
23.01.2026 16:27
Obserwuj nas na Google

Przed wejściem na salę kinową usłyszałam, jak ktoś za mną mówi: “wyciągnijcie chusteczki zawczasu, żeby podczas seansu nie grzebać po torebkach”. “Bez przesady” - odpowiedziałam sobie w myślach, by niedługo walczyć w kinowych ciemnościach z otchłanią własnej torebki w poszukiwaniu chusteczek. “Hamnet” to jeden z piękniejszych filmów, jakie ostatnio obejrzałam. 

Jessie Buckley w filmie "Hamet"
fot. Materiały prasowe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym jest film “Hamnet”?
  • Czy jest na faktach?
  • Czy warto jest iść na “Hamneta” do kina?

O czym jest film “Hamnet”?

Agnes jest ekscentryczną 26-latką, która żyje nieco inaczej, niż większość jej rówieśniczek w XVI wieku. Zamiast szukać męża woli samotne wycieczki po lesie, gdzie zbiera zioła i spędza czas ze swoim oswojonym jastrzębiem. Nie przejmuje się tym, że jest postrzegana za “starą pannę”, a nieujarzmione włosy i ubrudzone ziemią dłonie mogą tylko odstraszać od niej potencjalnych kandydatów. Zresztą i tak mówią o niej, że jest córką wiedźmy. Agnes ma też dar - widzi przyszłość. Wie więc, że w odpowiednim czasie i miejscu znajdzie “tego jedynego”, z którym doczeka się dwójki dzieci.

I tak też się dzieje - pewnego dnia wracając ze swojej leśnej wycieczki zaczepia ją młody nauczyciel, który został zatrudniony przez jej macochę. Chłopak nie kryje się ani chwili z tym, że Agnes wpadła mu w oko, a ona też długo się przed nim nie potrafi wzbraniać. Zakochują się w sobie do szaleństwa, biorą ślub, na świat przychodzą ich dzieci.

Sielanka kończy się, gdy ukochany Agnes wyjeżdża z ich wiejskiego domu do Londynu za pracą. Rozłąka miała być tymczasowa, ale zaczęła rozciągać się na lata. Nie pomagał również fakt, że małżonkowie przywitali na świecie nie dwójkę, lecz trójkę dzieci. Kobieta żyła więc w nieustannym lęku o życie jednego z nich.

 

Warto wiedzieć, że film Chloé Zhao powstał na podstawie książki Maggie O'Farrell pod tym samym tytułem. To historia o prawdziwych postaciach - Szekspirze, jego żonie, dzieciach i o powstaniu “Hamleta”, którego istnienia nie sposób zaprzeczyć. W takim razie, czy dzieła te można podpisać jako “na faktach”? Nie, ale nie ma potwierdzenia, że w rzeczywistości sprawy wcale nie potoczyły się podobnie. Więcej jednak o tym przeczytacie tutaj:  Czy "Hamnet” jest oparty na faktach? Krytycy pokochali ten film, a w Polsce już wkrótce.

Recenzja filmu “Hamnet” - czy warto iść na to do kina?

Jessie Buckley wcielająca się w rolę Agnes została nagrodzona Złotym Globem dla najlepszej aktorki dramatycznej i mam szczerą nadzieję, że odbierze za nią również Oscara, bo to, że została do niego nominowana, nikogo nie zdziwiło. W “Hamnecie” wykreowała postać charyzmatyczną, charakterną, ale też wrażliwą, intensywną, jak to się w kinie często mówi - pulsującą. To jedna z tych kreacji, po której nie możesz zobaczyć tej postaci z twarzą czy interpretacją innego aktora.

Ekranowy partner Buckley, Paul Mescal grający Szekspira, pozostaje w ”Hamnecie” w tle i tak właśnie ma być, nie jest to efekt przytłoczenia inną postacią. Potwierdza to fakt, że jego imię i nazwisko pada gdzieś pod koniec filmu. Przez długi czas jest praktycznie bezimienny, choć w tle wciąż odgrywa ważną rolę. W końcu ma napisać “Hamleta”.

Ten świetny aktorski duet swój taniec odbywa na tle zdjęć stworzonych przez Polaka, Łukasza Żala. Żal nominacji do Oscara nie dostał, a szkoda, bo wykreowane przez niego obrazy są wspaniałe. Miłość rodząca się w lesie między promieniami słońca przedzierającymi się przez liście, trawy i gałęzie, scena porodu pod drzewem, czy scena ostatniego pożegnania Williama z synem, to jedne z wielu obrazków z tego filmu, które zapisały się w mojej pamięci na dłużej. “Hamnet” dzięki tym zdjęciom jest baśniowy. Baśniowy, nie bajkowy. Baśnie to miód z dziegciem, w których słodycz miesza się z mrokiem i które nie zawsze kończą się dobrze. I tak właśnie jest tu zarówno w fabule, jak w obrazie.

 

Idąc na “Hamneta” warto wiedzieć, że to nie jest film tylko o tym, jak możemy wyobrażać sobie powstanie jednego z najważniejszych dramatów w historii. To też film o rodzicielstwie, o tym, ile kobieta jest w stanie zrobić w obliczu śmierci własnego dziecka, o roli ojca, a także o relacji między dwojgiem kochających się ludzi, o traceniu i odzyskiwaniu bliskości, o zrozumieniu i jego braku.

Film Chloé Zhao porusza różne struny emocji. Nie szarpie za nie, ale delikatnie wprawia w drganie jedną strunę po drugiej, by niezauważalne wibracje dotarły do kanalików łzowych, które w pewnym momencie spuszczą gardę i wypuszczą kilka kropel łez. 9,5/10.

Jeśli chcecie zobaczyć “Hamneta” w kinie, a naprawdę warto obejrzeć go na wielkim ekranie, zanim trafi na streamingi, to możecie to zrobić od piątku 23 stycznia.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET