Legendę polskiego kina spotkał tragiczny koniec. Dziś obchodziłaby 85. urodziny
Zofia Marcinkowska była uznawana za jedną z najzdolniejszych i najpiękniejszych polskich aktorek. Wielką sławę i uznanie przyniosła jej kreacja w cenionym filmie Kazimierza Kutza – „Nikt nie woła”. Choć rola Lucyny miała być dopiero początkiem wielkiej kariery artystki, nieoczekiwanie okazała się jej ostatnim zawodowym sukcesem. Gwiazda zmarła zaledwie trzy lata po premierze kultowego obrazu, a okoliczności jej śmierci do dziś budzą ogromne poruszenie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegała kariera Zofii Marcinkowskiej.
- Kim była Lucyna, postać, która przyniosła aktorce sławę.
- Jak wyglądały ostatnie chwile życia cenionej artystki.
Zofia Marcinkowska przyszła na świat dokładnie 85 lat temu – 22 października 1940 roku. Nazwisko odziedziczyła po ojczymie – lekarzu Włodzimierzu Marcinkowskim, drugim mężu Janiny Goettel. Jej ojciec – prawnik i działacz ruchu oporu, Tadeusz Pietsch – zginął w powstaniu warszawskim 8 sierpnia 1944 roku. Zofia wychowywała się w Krakowie, gdzie ukończyła szkołę podstawową, liceum i rozpoczęła studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Już jako studentka pierwszego roku miała okazję wystąpić w filmie „Lunatycy” Bohdana Poręby, w którym wcieliła się w Basię Witecką. Ze względu na złamanie regulaminu uczelni (studentom nie wolno było wówczas występować w filmach), na początku lat 60. musiała opuścić mury uczelni. Naukę kontynuowała w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie, którą ukończyła w 1962 roku.
Rozwiąż quiz o najpiękniejszych polskich artystkach PRL. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Najpiękniejsze kobiety PRL. Poznasz je po 1 zdjęciu z młodości?
Wielka rola młodziutkiej aktorki
W stolicy jej kariera nabrała tempa. Młodziutka aktorka zwracała uwagę nie tylko wielkim talentem, ale i zjawiskową urodą. Jej urokowi nie mógł się oprzeć m.in. Bohdan Łazuka. „Jedna z najpiękniejszych kobiet w polskim kinie. Miała chabrowe oczy, delikatny nosek, kilka piegów i wielką kulturę osobistą, do tego duży biust” – wspominał po latach. Artystom udało się nawet stworzyć związek, jednak ich relacja nie przetrwała próby czasu. Marcinkowska rzuciła się wówczas w wir pracy, a owocem jej starań była główna rola kobieca w filmie Kazimierza Kutza – „Nikt nie woła”. Mówi się, że w castingu pokonała takie gwiazdy, jak Beata Tyszkiewicz i Elżbieta Czyżewska.
W cenionej produkcji z 1960 roku wcieliła się w Lucynę, dziewczynę, w której zakochuje się główny bohater dramatu – dezerter wojenny Bożek „Bohdan Nieczuja” (Henryk Boukołowski). Choć film początkowo przyjęto chłodno, zarówno widzowie, jak i krytycy nie kryli zachwytów nad talentem aktorskim Marcinkowskiej. Artystka z miejsca została okrzyknięta nadzieją polskiego kina.
Burzliwa miłość doprowadziła do tragedii
Artystka nie zamierzała jednak kontynuować kariery w Warszawie. Po odebraniu dyplomu przeprowadziła się do Krakowa, gdzie otrzymała etat w Teatrze Starym. To właśnie w tym czasie sporo zmieniło się także w jej życiu prywatnym. Marcinkowska spotkała na swojej drodze - starszego o blisko dekadę – aktora Zbigniewa Wójcika. Choć mężczyzna nie miał w środowisku zbyt dobrej opinii, szybko zdołał oczarować wschodzącą gwiazdę. Przez wiele miesięcy tworzyli burzliwy, pełen przemocy, związek, który ostatecznie rozpadł się w wyniku tragedii. 8 lipca 1963 roku, nadużywający alkoholu Wójcik po raz kolejny wrócił do mieszkania pijany. Między kochankami doszło wówczas do kłótni i szarpaniny. Marcinkowska, chcąc uniknąć kolejnego ciosu, odepchnęła mężczyznę, a ten uderzył głową o kant zlewozmywaka. Zrozpaczona aktorka, myśląc, że zabiła ukochanego, także odebrała sobie życie. „Nie mogę bez niego żyć” – napisała w liście pożegnalnym i krótko później odkręciła gaz. Jak się później okazało, w tamtej chwili Wójcik jeszcze żył. Parę znaleziono po kilku godzinach, ale nie udało się już ich uratować. W chwili śmierci aktorka miała zaledwie 22 lata. Spoczęła na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/kultura.gazeta.pl