Straszna wizja z arcydzieła lat 50. się spełnia. Lem miał o książce złe zdanie
W ostatnich latach możemy obserwować wzrost popularności historii dystopijnych, opisujących czarną wizję przyszłości. Uzasadnieniem tego może być fakt, że rzeczywistość, która nas otacza stała się zdecydowanie bardziej niepokojąca. Jedna z takich opowieści, stworzona w latach 50., zdaniem wielu osób właśnie się spełnia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zasady obowiązują w świecie "451 stopni Fahrenheita" Bradbury’ego?
- Które współczesne problemy odzwierciedlają wizję z "451 stopni Fahrenheita"?
- Jakie zastrzeżenia miał Stanisław Lem wobec powieści Bradbury’ego?
O czym opowiada "451 stopni Fahrenheita" Raya Bradbury’ego?
"451 stopni Fahrenheita" to powieść dystopiczna z 1953 roku. Autorem tej historii jest amerykański pisarz Ray Bradbury. W swojej wizji stworzył świat, w którym czytanie książek i krytyczne myślenie zostaje zakazane. Powieść została w 2004 roku nagrodzona nagrodą "Retro Hugo" w kategorii najlepsza powieść. Książka przez lata doczekała się kilku filmowych adaptacji, z czego najnowsza z 2018 roku została wyprodukowana przez HBO. Wcześniej adaptację zrealizował Francois Truffaut w 1966 roku.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o klasyki polskiej literatury. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Klasyka polskiej literatury - czy wiesz, z której książki pochodzi ten fragment?
W świecie Bradbury’ego najważniejszą potęgą świata są Stany Zjednoczone. Kraj ten prowadzi wojnę z wieloma państwami, jednak w samym USA nie odczuwa się konfliktu. Mieszkańcy cieszą się wysokim poziomem życia, bezpieczeństwa, rozwojem technologii i medycyny. Nie mogą jednak czytać książek ani ich posiadać - zakazany zostaje dostęp do wszelkiej literatury.
Czy wizja z "451 stopni Fahrenheita" się spełnia?
Nie da się tu nie zauważyć podobieństwa do sytuacji współczesnej, w której Stany Zjednoczone zajmują stronę w konflikcie między Rosją a Ukrainą, a także między Izrealem a Palestyną. Poza tym w USA w ostatnich latach odnotowano rekordową liczbę prób zakazywania książek - niektóre pozycje już teraz zniknęły ze szkolnych bibliotek.
Innym obrazem z książki "451 stopni Fahrenheita", który znajduje odbicie w rzeczywistości, jest manipulacja informacjami. Media w tej powieści nawet katastrofy przedstawiają w kolorowych barwach. Zachwiana zostaje także wartość rodziny - dzieci uznawane są za niepotrzebny ciężar. Wolnym czasem ludzi również zawładnęła technologia, przez co potęguje się izolacja społeczna. Podobieństwo do współczesnych problemów jest uderzające.
Za co Stanisław Lem krytykował powieść Raya Bradbury’ego?
Choć "451 stopni Fahrenheita" odniosło sukces wydawniczy, spotkało się z krytyką innych autorów. Bradbury twierdził, że głównym problemem jego powieści nie jest rząd totalitarny, a telewizja, która "niszczy zainteresowanie czytaniem literatury" oraz "ogłupia ludzi". Negatywną opinię o tej powieści dystopicznej miał Stanisław Lem. Jego zdaniem była to książka infantylna.
Polski pisarz fantastyki zwrócił uwagę, że temat palenia książek w Generalnym Gubernatorstwie podczas II wojny światowej nie był tym, który najbardziej zaprzątał głowę Polaków. Dużo większym problemem był sam reżim totalitarny i krzywda, którą wyrządzał ludziom. To na tym, zdaniem Lema, mógł skupić się autor w swojej historii, by nadać jej bogatszego znaczenia.
- Nie wydaje mi się, żeby tych, których tygrysy nie dojadły, można było myszami straszyć, nawet jeśli to są jakieś wściekłe myszy - powiedział o powieści "451 stopni Fahrenheita".
Współcześni czytelnicy krytykują także mizoginistyczne poglądy autora, który m.in. krytykował kobiety za wybieranie porodu drogą cesarskiego cięcia.
Nie da się jednak ukryć, że w wizji przyszłości Raya Bradbury'ego jest sporo trafnych wniosków. Warto tę powieść przeczytać, choćby dla wyrobienia własnej opinii na jej temat.
Źródło: Radio ZET / Wikipedia