Dorociński dla Radia ZET o swojej roli w „Lalce”: „Nigdy nie zapomnę tego momentu na planie, jak...”
Nowa ekranizacja „Lalki” właśnie trafiła do kin, a w roli Stanisława Wokulskiego wystąpił Marcin Dorociński. Podczas oficjalnej premiery aktor opowiedział Radiu ZET o pracy na planie, współpracy z Markiem Kondratem i scenach, które szczególnie zapadły mu w pamięć. Wspomniał również o emocjach związanych z przejęciem roli jednego z najbardziej znanych bohaterów polskiej literatury.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądał pierwszy dzień zdjęciowy Dorocińskiego i Marka Kondrata.
- Która scena z „Lalki” szczególnie zapadła aktorowi w pamięć.
- Jak Dorociński wspomina pracę nad scenografią i przygotowania do roli Wokulskiego.
Pierwszy dzień zdjęciowy Marcina Dorocińskiego i Marka Kondrata
Do kin właśnie trafiła nowa ekranizacja „Lalki” Bolesława Prusa w reżyserii Macieja Kawalskiego. W roli Stanisława Wokulskiego wystąpił Marcin Dorociński, Izabelę Łęcką zagrała Kamila Urzędowska, a Ignacego Rzeckiego – Marek Kondrat, który po latach wrócił na wielki ekran. Podczas oficjalnej premiery Magdzie Barczyk udało się porozmawiać z Dorocińskim, który opowiedział o pracy nad ekranizacją, spotkaniu z Kondratem oraz szczegółach, które szczególnie zapadły mu w pamięć.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Przypiszesz aktora do roli? Tylko dla ekspertów
Aktor wspominał przede wszystkim pierwszy dzień zdjęciowy z Markiem Kondratem. Od razu przypadła im scena pożegnania, co dodatkowo utrudniało rozpoczęcie wspólnej pracy. Samą propozycję wcielenia się w Wokulskiego przyjął natomiast z poczuciem dużej odpowiedzialności, zwłaszcza ze względu na wcześniejsze ekranowe interpretacje tej postaci. Wspólna praca z Kondratem i pozostałymi aktorami pozwoliła mu skupić się przede wszystkim na własnej roli.
Pierwszego dnia kręciliśmy (z Markiem Kondratem - przyp. red.) scenę pożegnania i było wtedy bardzo gorąco. To było bardzo trudne, żeby pierwszego dnia kręcić pożegnanie. Pamiętam, że jeden z pierwszych dubli wyszedł dobrze, ale jak to zwykle na planie - a to światło, a to pies źle usiadł, a to coś - więc trzeba było powtarzać i powtarzać. Już potem nie potrafiłem powtórzyć tego tak dobrze i pomyślałem sobie: „Skup się. Marek przejechał tyle tysięcy kilometrów, żeby z tobą zagrać”
Która scena z „Lalki” szczególnie zapadła aktorowi w pamięć?
Jednym z najważniejszych wspomnień Dorocińskiego z planu pozostaje także scena zamykania sklepu. Szczególne znaczenie miał dla niego kontakt z Kondratem i sposób, w jaki partner zagrał tę scenę. Dorociński wspominał, że dzięki temu mógł poczuć relację Wokulskiego i Rzeckiego nie tylko jako element scenariusza, ale także jako rzeczywistą więź między bohaterami.
Nigdy nie zapomnę tego momentu na planie, jak zamykaliśmy sklep. Jest tam taka niezwykła scena zamiany nocy w dzień i wychodzenia ze sklepu. Marek wtedy na mnie spojrzał. Owszem, jesteśmy aktorami, umawiamy się na coś, często jest to bardzo udawane czy takie techniczne, ale czasami zdarza się takie połączenie z górą i wtedy staje się coś niezwykłego, magicznego. Wtedy spojrzałem w oczy Marka. Zagrał to tak, że naprawdę poczułem się właścicielem sklepu i przyjacielem Rzeckiego. Później Marek powiedział: „Szkoda, że się wcześniej na dłużej nie spotkaliśmy”. To bardzo wzruszające
W rozmowie aktor mówił także o scenografii stworzonej przez Kasię Sobańską i Marcela Sławińskiego. Szczególnie zapamiętał zbudowany na potrzeby filmu sklep, który – jak opisywał – robił ogromne wrażenie.
Ten zbudowany przez Kasię Sobańską i Marcela Sławińskiego sklep był czymś niezwykłym. Matka chrzestna mojej żony, która przyszła na plan, a ma 94 lata, stała w tym sklepie i patrzyła. Kręciliśmy wtedy akurat scenę, w której było wielu statystów i aktorów. Powiedziała, że naprawdę cofnęła się o wiele lat, że bardzo wiele rzeczy pamięta
Źródło: Radio ZET