Była gwiazdą lat 90., dziś karierę robi jej córka. „Jestem teraz fajna, bo jestem jej mamą”

2 min. czytania
27.01.2025 09:35
Obserwuj nas na Google

Andie MacDowell chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Aktorka od dekad zachwyca nie tylko talentem ale i urodą, a miliony widzów wciąż wspominają jej kreacje z takich kultowych obrazów, jak „Dzień świstaka”, czy „Cztery wesela i pogrzeb”. I choć artystka coraz rzadziej pojawia się na ekranach, dziś nadal cieszy się niesłabnącą popularnością. Jak jednak przyznaje, media i widzowie interesują się nią obecnie, nie ze względu na jej dokonania, a wielki sukces… jej córki.

Andie MacDowell
fot. AF Archive/Graham Whitby Boot/Mary Evans Picture Library/East Ne
  • Andie MacDowell to prawdziwa ikona lat 90.
  • Aktorka zyskała międzynarodową sławę dzięki występom w kultowych komediach romantycznych.
  • Dziś wielkie sukcesy odnosi jej córka – Margaret Qualley („Substancja”).

Kariera Andie MacDowell

O Andie MacDowell głośno zrobiło się jeszcze w latach 80., kiedy jako uznana modelka (pracowała m.in. dla Yves Saint Laurent, Armaniego i Calvina Kleina), zadebiutowała na ekranach. Zagrała panią Jane Porter w filmie przygodowym Hugh Hudsona „Greystoke: Legenda Tarzana, władcy małp”. Ze względu na wyraźny południowy akcent, jej kwestie zdubbingowała ostatecznie Glenn Close. W kolejnych latach MacDowell z powodzeniem łączyła karierę modelki i aktorki. Można ją było oglądać w kampaniach L’Oreal oraz w serialu „Tajemnice Sahary”.

Przełomem w jej życiu zawodowym był jednak dopiero rok 1988 i główna rola kobieca w filmie „Seks, kłamstwa i kasety wideo”. MacDowell zebrała znakomite recenzje i szereg nagród, zyskując status jednej z najbardziej obiecujących aktorek młodego pokolenia. Daną jej szansę w stu procentach wykorzystała – w latach 90., po występach w komediach romantycznych „Dzień świstaka” i „Cztery wesela i pogrzeb” – znał ją już niemal cały świat. Aktorkę można było potem jeszcze oglądać m.in. w filmach „Wystrzałowe dziewczyny”, „Rodzinka z piekła rodem” i w serialu „Sprzątaczka”, gdzie zagrała ze swoją córką – Margaret Qualley.

 

„Odwrócony nepotyzm”

O tym, że Margaret poszła w ślady znanej mamy, wiadomo od dawna. 30-latka debiutowała bowiem na ekranach już ponad dziesięć lat temu niewielką rolą w filmie „Palo Alto”. Jej kariera nabrała jednak tempa w 2019 roku, kiedy na ekrany kin wszedł obraz Quentina Tarantino – „Pewnego razu… w Hollywood”. Qualley zagrała tam Pussycat i z miejsca zyskała sympatię widzów i krytyków. Od tego czasu regularnie pojawia się w produkcjach Yorgosa Lanthimosa („Biedne istoty”, „Rodzaje życzliwości”), a ostatnio zgarnęła nominację do Złotego Globu za rolę Sue w bijącym rekordy popularności filmie „Substancja”. Aktorce układa się także prywatnie – od lat tworzy szczęśliwy związek ze słynnym muzykiem Jackiem Antonoffem.

Andie MacDowell nie kryje dumy z córki i chętnie opowiada o ich relacji w wywiadach. Gwiazda zażartowała nawet niedawno, że obecną popularność zawdzięcza córce i jej mężowi, a w jej rodzinie wystąpił „odwrócony nepotyzm”. „Jestem teraz fajna, bo jestem mamą Margaret Qualley – stwierdziła. „A także teściową Jacka Antonoffa, co jest podwójnym uderzeniem.” – mówiła w programie „The Tonight Show Starring Jimmy Fallon”.

Rex Features/East News/Andie MacDowell i Margaret Qualley
Fot.

 Źródło: Radio ZET/Wikipedia/film.org.pl