Artyści protestują przeciwko działaniom Berlinale. "Nie zgadzamy się"

3 min. czytania
19.02.2026 09:23
Obserwuj nas na Google

Organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie mierzą się z falą krytyki w związku ze stwierdzeniem, iż "kino znajduje się na przeciwnym biegunie niż polityka". Ponad 80 osób związanych z Berlinale podpisało list otwarty, w którym domagają się zajęcia jednoznacznego stanowiska. 

Javier Bardem na 77. gali rozdania nagród Emmy w Los Angeles
fot. PATRICK T. FALLON/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wywołało protest w środowisku filmowym. 
  • Kto dotychczas podpisał apel skierowany w stronę organizatorów Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. 
  • Co napisano w opublikowanym w internecie liście otwartym. 
Nie przegap

Kto podpisał list otwarty skierowany w stronę organizatorów Berlinale?

Ponad 80 byłych i obecnych uczestników Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie podpisało list otwarty, w którym zarzucają organizatorom między innymi cenzurowanie osób zabierających głos w sprawie sytuacji w Gazie. Dokument trafił do mediów w trakcie trwania Berlinale. Temat powrócił także podczas konferencji prasowej inaugurującej festiwal, gdy przewodniczący jury, Wim Wenders, został zapytany o komentarz dotyczący wydarzeń w Gazie oraz wsparcia niemieckiego rządu dla Izraela. Reżyser odpowiedział, że kino znajduje się "na przeciwnym biegunie niż polityka” i twórcy filmowi nie powinni angażować się w kwestie polityczne. Autorzy listu podkreślili jednak, że "zdecydowanie nie zgadzają się” z takim stanowiskiem.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie filmy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

Pod apelem podpisali się między innymi Tilda Swinton, Javier Bardem, Brian Cox, Aggeliki Papoulia, Saleh Bakri, Tatiana Maslany, Peter Mullan i Tobias Menzies, a także reżyserzy Mike Leigh, Lukas Dhont, Nan Goldin, Miguel Gomes, Adam McKay oraz Avi Mograbi. Sygnatariusze przekonują, że "nie da się oddzielić jednego od drugiego”, odnosząc się do relacji między światem filmu a polityką. Przypominają też, że w przeszłości osoby związane z Berlinale formułowały "jasne oświadczenia” w sprawie działań wobec ludzi w Iranie i Ukrainie.

Redakcja poleca

O co proszą artyści, którzy podpisali list otwarty?

"Piszemy jako pracownicy filmowi, my wszyscy, byli i obecni uczestnicy Berlinale, którzy oczekujemy, że instytucje w naszej branży odmówią współudziału w straszliwej przemocy, która nadal ma miejsce wobec Palestyńczyków” - czytamy na początku listu. Autorzy wyrażają również niepokój wobec - jak twierdzą - działań festiwalu polegających na "cenzurowaniu artystów sprzeciwiających się trwającemu ludobójstwu Palestyńczyków w Strefie Gazy przez Izrael oraz kluczowej roli państwa niemieckiego w jego umożliwianiu”. Wspominają przy tym sytuacje z ubiegłego roku, gdy filmowcy "którzy na scenie Berlinale opowiadali się za życiem i wolnością Palestyńczyków, zgłaszali agresywne reprymendy” ze strony osób działających w imieniu organizatora.

W dalszej części listu artyści piszą: "Pomimo licznych dowodów na ludobójcze zamiary Izraela, systematyczne zbrodnie i czystki etniczne, Niemcy nadal dostarczają Izraelowi broń używaną do eksterminacji Palestyńczyków w Strefie Gazy”. Przywołują również stanowisko Palestyńskiego Instytutu Filmowego: "jesteśmy zbulwersowani instytucjonalnym milczeniem Berlinale w sprawie ludobójstwa Palestyńczyków i jego niechęcią do obrony wolności słowa i wypowiedzi filmowców”. W konkluzji apelują do organizatorów, by - podobnie jak w przypadku wcześniejszych kryzysów międzynarodowych - jasno potępili przemoc i "wypełnili swój moralny obowiązek”, wyrażając „wyraźny sprzeciw wobec ludobójstwa Izraela, zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych przeciwko Palestyńczykom, a także do całkowitego zaprzestania działań mających na celu ochronę Izraela przed krytyką i żądaniami odpowiedzialności”. Pełną treść listu opublikował magazyn Variety.

Jak obecnie wygląda sytuacja w Strefie Gazy?

Sytuacja w objętym konfliktem regionie pozostaje napięta. W Strefie Gazy od 10 października 2025 roku obowiązuje rozejm wynegocjowany przy udziale Stanów Zjednoczonych i państw arabskich w trwającym od 7 października 2023 roku konflikcie między Izraelem a palestyńskim Hamasem. Obie strony oskarżają się jednak o naruszanie zawieszenia broni. Według dostępnych danych od początku października 2023 roku w Strefie Gazy zginęło ponad 70 tysięcy Palestyńczyków, a część ofiar poniosła śmierć wskutek głodu.

Na czwartek zaplanowano pierwsze posiedzenie Rady Pokoju, inicjatywy zaproponowanej przez Donalda Trumpa. Podczas spotkania ma zostać ogłoszona kwota wsparcia finansowego dla Strefy Gazy deklarowana przez państwa członkowskie. Projekt budzi kontrowersje - pojawiają się opinie, że może on osłabić rolę Organizacji Narodów Zjednoczonych w procesie mediacyjnym. Dotąd udział w inauguracyjnym posiedzeniu potwierdzili przywódcy Węgier, Albanii, Wietnamu i Indonezji, a Rumunia ma wziąć udział jako obserwator. Polskę reprezentować ma szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Pełna lista uczestników nie została jeszcze ujawniona.

Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta/Variety