Amant PRL stracił dla niej głowę. „Naprawdę bałam się”
Iwona Bielska to jedna z najpopularniejszych i najbardziej cenionych polskich aktorek. Już na początku kariery zachwycała nie tylko wielkim talentem, ale i zjawiskową urodą, którą kradła serca wielu kolegów po fachu. Być może nie każdy wie, że zanim artystka związała się z Mikołajem Grabowskim, wdała się w burzliwy romans z prawdziwą legendą PRL. Starszy od niej o 16 lat aktor niemal oszalał z miłości…
- Iwona Bielska od kilku dekad zachwyca zarówno na deskach teatralnych, jak i na ekranach.
- Artystka była uznawana za jedną z najpiękniejszych aktorek PRL.
- Przez kilka lat pozostawała w związku z ikoną kina – Romanem Wilhelmim.
Iwona Bielska ma na koncie dziesiątki ról teatralnych, filmowych i serialowych, ale jej droga na szczyt wcale nie była łatwa. Aktorka musiała miesiącami czekać na swoją szansę, bo do szkoły aktorskiej dostała się dopiero za drugim razem. W łódzkiej filmówce odrzucono ją ze względu na… tembr głosu. Udało się dopiero w Krakowie, gdzie na początku lat 70. rozpoczęła studia na tamtejszej PWST. By zarobić na naukę i życie w stolicy Małopolski, dość szybko podjęła się dorywczych zajęć. Wiadomo, że pracowała m.in. jako sekretarka na planie filmu „Jej powrót” w reżyserii Witolda Orzechowskego. Nie wiedziała wówczas, że ta praca przyniesie jej… miłość.
Quiz: Najpiękniejsze kobiety PRL. Poznasz je po 1 zdjęciu z młodości?
Iwona Bielska i Roman Wilhelmi. Burzliwy związek gwiazd polskiego kina
Młodziutka, bo 21-letnia wówczas Bielska, wpadła w oko Romanowi Wilhelmiemu – starszemu o 16 lat aktorowi, który miał za sobą występy w kultowych produkcjach i był już w Polsce wielką gwiazdą. Relacja pary szybko nabrała rumieńców. Choć Wilhelmi uchodził w branży za romansowicza, ta opinia początkowo nie zraziła pięknej studentki. Poważnym problemem okazała się jednak odległość. Bielska studiowała w Krakowie, a Wilhelmi mieszkał na co dzień w Warszawie, co skutecznie utrudniało im regularny kontakt. „Gdy rozpoczęłam studia, wydzwaniał do mnie do Krakowa i błagał o spotkanie” – wspominała artystka w jednym z wywiadów.
Słynny amant PRL miał posuwać się nawet do szantażu – wszystko po to, by choć na chwilę zobaczyć ukochaną. Opowiadał przez telefon, że jest w kiepskiej formie, a czasem groził, że odbierze sobie życie, jeśli Bielska nie spełni jego żądań. Artystka pędziła więc do Warszawy, gdzie zastawała swojego ukochanego… w całkiem dobrej kondycji.
To była trudna miłość. Dzwonił do mnie do akademika i mówił: 'Jeśli natychmiast nie przyjedziesz, to skoczę z balkonu, bo właśnie stoję na balustradzie'. Więc wsiadałam do taksówki i jechałam. Naprawdę bałam się, że coś sobie zrobi. A on następnego dnia, jakby poprzedni nie istniał, był zachwycony, że jestem. Byłam za młoda, żeby wytrzymać taką huśtawkę emocjonalną. Rozstaliśmy się po dwóch czy trzech latach – opowiadała.
Została żoną i mamą
Bielska odnalazła szczęście kilka lat później, a dokładnie w 1983 roku, kiedy na jej drodze ponownie stanął kolega ze studiów – Mikołaj Grabowski. Znany i ceniony dziś aktor i reżyser skradł serce artystki, nie kryjąc, że długi czas się w niej podkochiwał. Wcześniej, onieśmielony jej urodą i wdziękiem, wstydził się jednak zagadać. „To co się między nami wtedy wydarzyło, jest niewyrażalne. Pojawił się palec opatrzności, który powiedział: Tu i teraz. Wy. Razem” – wspominał w jednym z wywiadów. Para doczekała się syna Michała, który także związał swoją przyszłość ze światem kina. Choć zaczynał jako aktor, dziś spełnia się głównie jako operator.
Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Pomponik