Zamknij

Żona Krzysztofa Krawczyka wyznaje, dlaczego nie mieli dzieci. Dziś ogromnie żałuje

Klaudia Bochenek
05.04.2022 12:24

Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia 2021 roku. Artysta nie ukrywał, że z jego zdrowiem nie jest najlepiej – skarżył się m.in. na arytmię, doszło też do tego, że prosił księży o ostatnie namaszczenie. Doszła choroba Parkinsona. Ukochanego cały czas wspierała żona, Ewa Krawczyk, na której od razu skupiła się uwaga mediów. Zainteresowanie zdobył także Krzysztof Krawczyk Junior, syn z małżeństwa z Haliną Żytkowiak. Jest jedynym dzieckiem zmarłego artysty. Ewa Krawczyk zdecydowała się wytłumaczyć, dlaczego nie zaszła w ciążę.

Krzysztof Krawczyk Ewa Krawczyk
fot. Wojciech Olszanka/East News

Krzysztof Krawczyk krótko przed śmiercią zmagał się z koronawirusem. Święta wielkanocne spędził w domu, mówił, że czuł się dobrze. W Poniedziałek Wielkanocny, według relacji Andrzeja Kosmali, zaczął tracić przytomność i z minuty na minutę było coraz gorzej. Z artystą nie było kontaktu. Zmarł w szpitalu. Ewa Krawczyk straciła miłość swojego życia – ogromnie przeżywała śmierć ukochanego, z którym aż cztery razy brała ślub. Jednak co jakiś czas udzielała się medialnie, opowiadając o prywatnych sprawach, m.in. o aferze z Krzysztofem Krawczykiem Juniorem. Teraz wypowiedziała się na temat braku dzieci.

Zobacz także: Ewa Krawczyk ostro odpowiada na zarzuty odnośnie hazardu i narkotyków. Uderza również w Juniora

Krzysztof Krawczyk i Ewa Krawczyk nie mieli dzieci. Wdowa tłumaczy, dlaczego

Ewa Krawczyk po roku od śmierci Krzysztofa Krawczyka zdecydowała się udzielić dość osobistego wywiadu. W rozmowie z „Super Expressem” przyznaje, że bardzo chciała zostać mamą. Dziś żałuje, że nie udało jej się zajść w ciążę.

- Miałam taki okres w życiu, że bardzo, ale to bardzo chciałam zostać mamą. Dziś, z perspektywy czasu, żałuję, że nie mam dziecka z Krzysztofem. […] Mam jakąś wrodzoną wadę. Nie mogę mieć dzieci i koniec. Można było spróbować in vitro, ale Krzysztof był takim zagorzałym katolikiem, wszystkich nawracał, sam się nawracał, dużo czytał, a Kościół zabrania tej metody, więc to nie wchodziło w rachubę – mówi Ewa Krawczyk w rozmowie z „Super Expressem”.

Wdowa po artyście przyznaje, że w obecnej sytuacji dziecko mogłoby być dla niej wielkim wsparciem. Musiałaby zająć się pociechą, co odpędziłoby część przytłaczających myśli.

W sytuacji, w której się znalazłam, dziecko byłoby dla mnie ogromnym wybawieniem, ogromnym wsparciem. Nie byłabym sama, nie cierpiałabym chyba aż tak bardzo, bo musiałabym się skoncentrować jeszcze na dziecku – tłumaczy Ewa Krawczyk.

Krzysztof Krawczyk z jednej strony brak dziecka uważał za dobre wyjście. Obawiał się, że żona tak mocno wejdzie w rolę matki, że on sam poczuje się bezużyteczny i niekochany.

- Kiedyś Krzysztof powiedział mi takie zdanie: „Wiesz, Ewuniu, dobrze, że my nie mamy dziecka, bo ja znam ciebie i ty byś całe swoje serce, całą swoją miłość przelewała na dzieci, a ja bym był taką szmacianą lalką, którą byś rzuciła w kąt” – tak to dokładnie powiedział. A ja mu odpowiedziałam „Krzysiu, ale miłość można podzielić” – opowiada Ewa Krawczyk, prawie płacząc.

Żona zmarłego artysty taką kolej rzeczy tłumaczy wolą bożą. Całą miłość, troskę i zaangażowanie przelała na męża, co zresztą on sam akceptował i bardzo lubił.

- Pan Bóg odnalazł nas dwoje, żebyśmy się złączyli i żeby w tym związku nie było dzieci. Przelałam tę miłość macierzyńską na Krzysia. Rozpieszczałam go do granic nieprzyzwoitości. Mówiłam do niego „Mój Maleńki, mój Najdroższy”. Lubił to bardzo, lubił być rozpieszczany, a ja lubiłam go rozpieszczać – kwituje Ewa Krawczyk.

RadioZET.pl/Se.pl