Zamknij

Rolnik szuka żony. Mateusz kłamał, podsłuchiwał Zuzę i grzebał jej w telefonie?

05.12.2022 16:28

Rolnik szuka żony. Powraca "afera screenowa" z 9. edycji programu TVP. Zuza zarzuca Mateuszowi kłamstwa i zrzucanie na nią całej winy za zakończenie ich relacji.

Mateusz Rolnik szuka żony
fot. Rolnik szuka żony/YouTube

"Rolnik szuka żony 9" skończył się niebywałym sukcesem. Program pobił wszelkie rekordy, łącząc ze sobą 4 pary. Co więcej, po finale okazało się, że do grona szczęśliwców dołączyła kolejna. Jedyną osobą, która zakończyła show samotnie, był Mateusz.

Rolnik szuka żony. Ciąg dalszy afery screenowej

Mężczyzna odesłał kandydatki na żony, ponieważ zarzucił im nieszczerość. Zaczęło się od tajemniczych screenów od informatora, z których uczestnik wyczytał ponoć, że uczestniczki obrażały jego rodziców, obgadywały stan gospodarstwa, a jedna nazwała go "debilem".

W finale dziewczyny postanowiły wyjaśnić sytuację. Zuza zarzuciła Mateuszowi kłamstwa. Dziewczyna zasugerowała, że screenów, o których tak wiele się mówi, nikt nie widział.

Mateusz jednak nie dawał za wygraną i nadal przytaczał ich rzekomą treść. - Obgadywanie mnie, mojego gospodarstwa i moich rodziców nie było na miejscu. O sobie krytykę zniosę, ale na temat moich rodziców? Nie. To było słabe - cytuje rolnika Pudelek.

Rolnik szuka żony. Zuza zarzuca Mateuszowi kłamstwa i manipulacje

Między uczestniczkami, a także w sieci, pojawiły się teorie, skąd Mateusz mógł pozyskać screeny z rozmów dziewczyn. Jedna z nich zakłada nawet, że rolnik przeglądał zawartość telefonów kandydatek na żonę lub mógł je podsłuchiwać. Na nic jednak nie ma dowodów.

- Widziałam też nawet wersję o podsłuchach w pokoju - nawet gdyby były, nie ma mowy, że Mateusz mógł usłyszeć o czymś, o czym mówił, ponieważ miałam o gospodarstwie, rodzicach oraz o nim bardzo dobre zdanie, więc nie ma możliwości, że podczas mojego pobytu coś takiego mogłam powiedzieć. Z dziewczynami zachwycałyśmy się gospodarstwem oraz wszystkie bardzo chwaliłyśmy jego rodziców, byli dla nas przekochanymi osobami. A jeśli chodzi o wersję przegrzebania telefonu - również, nawet gdyby grzebał w telefonie którejś z nas, nic takiego by nie znalazł - twierdzi Zuza, która wydała w sprawie oficjalne oświadczenie.

SPEŁNIAMY MARZENIA W RADIU ZET. WYŚLIJ ZGŁOSZENIE

Dziewczyna po finale "Rolnika" uznała, że chce jeszcze bardziej podkreślić swoją niewinność i wytłumaczyć się z tego, co widzowie mogli zobaczyć na ekranie Telewizji Polskiej. W obszernym wpisie na Instagramie rozprawia się z bezpodstawnymi według niej pomówieniami.

- Myślę, że Mateusz poczuł się bezkarnie, kiedy odpadłam z programu, zrzucając całą winę na mnie. [...] Screenów, o które nas posądzono, nigdy żadna z nas nie zobaczyła i mam wrażenie, że tak naprawdę nikt nigdy nie widział, z wyjątkiem Mateusza. Niestety miał więcej do powiedzenia przed kamerami niż do nas, co skutkowało tym, że więcej dowiadywałyśmy się, oglądając telewizję, niż podczas pobytu w gospodarstwie. Wiele zostało przeobrażone, przeinaczone - wyjaśnia Zuza.

- Wydaje mi się, że wszystko zostało to zmyślone jako pretekst, aby nie wybrać żadnej. [...] Jeśli chodzi o całą sprawę, mam jasne dowody na swoją niewinność - jeśli będzie taka potrzeba, zostaną one wykorzystane w tej sprawie. Myślę, że jeśli Mateusz nie miałby nic do ukrycia, pokazałby od razu screeny oraz nie miałby potrzeby blokowania mnie w socialach - puentuje.

loader

RadioZET.pl/Pudelek