Zamknij

Pojawiło się nagranie z kolizji Jerzego Stuhra. Aktor uciekał? "Bandyto, stój!" [WIDEO]

30.11.2022 20:22

Jerzy Stuhr został zatrzymany po kolizji z udziałem motocyklisty, okazało się, że prowadził pod wpływem alkoholu. "Fakt" dotarł do nagrania, które ma być dowodem, że aktor odjechał z miejsca zdarzenia.

Jerzy Stuhr
fot. Jan GRACZYNSKI/East News

Jerzy Stuhr w październiku 2022 roku potrącił  w Krakowie motocyklistę. Okazało się, że aktor prowadził samochód pod wpływem alkoholu, badanie wykazało 0,7 promila w jego krwi. Na gwiazdora spadła fala krytyki, choć oficjalnie przeprosił za swoje zachowanie, wiele osób żąda dla niego bardzo surowej kary. Teraz Stuhr może znaleźć się w jeszcze większych opałach. "Fakt" poinformował, że dotarł do nagrania pokrzywdzonego, na którym widać, jak aktor ucieka z miejsca zdarzenia. Motocyklista musiał gonić samochód 75-latka.

Jerzy Stuhr uciekł z miejsca kolizji? Opublikowano nagranie potrąconego przez aktora motocyklisty

"Fakt" opublikował film, który nagrywał potrącony przez Stuhra motocyklista. Czarny Lexus uderza w motocykl i odjeżdża. Pokrzywdzony Sławomir G. rusza za autem i zajeżdża mu drogę, po czym informuje, że zamierza wezwać policję. Aktor po chwili ponownie rusza i motocyklista jest zmuszony ponownie dogonić go i zatrzymać.

- Bandyto, stój! Dzwonię na policję. Potrąciłeś mnie, nie uciekaj. Wszystko się nagrywa. Bandyto, myślisz, że kim jesteś? - słyszymy z ust wzbudzonego Sławomira G.

- Gdzie cię potrąciłem? - dopytuje Stuhr.

Dowiesz się, jak przyjedzie policja - podsumował motocyklista i zgłosił zdarzenie mundurowym. 

- Teraz znowu mnie chce przejechać. Wszystko mam nagrane na kamerze. To jest aktor z telewizji, teraz rozpoznaję - słyszymy.

Pod koniec nagrania Sławomir G. informuje aktora, że został poproszony o zatrzymanie go na miejscu zdarzenia. Przypomnijmy, że Jerzy Stuhr miał utrzymywać, że nie zauważył, że uderzył w motocykl.

- Kierujący motocyklem, jadący prawidłowo, miał kontakt z pojazdem osobowym. I to jest właściwie całe zdarzenie. Później, z uwagi na to, że podejrzany twierdzi, że nie widział i nie słyszał, aby doszło do kontaktu, który wymagał, aby zatrzymał się, kontynuował jazdę. Widział osobę krzyczącą do niego. Przebieg tego zdarzenia potwierdza także zabezpieczony materiał dowodowy w postaci nagrania, którego dokonał pokrzywdzony - cytuje krakowskiego prokuratora Wirtualna Polska.

loader