Zamknij

Marcin Prokop o zarobkach w „Dzień Dobry TVN”. Dostaje „ciarek żenady”?

24.01.2023 19:51

Marcin Prokop udzielił wywiadu, w którym opowiedział o pracy na planie „DDTVN”. Dziennikarz zmierzył się z krytyką śniadaniowego programu. Napomknął też o zarobkach w stacji TVN.

propokop-o-zarobkach-w-ddtvn-dostaje-ciarek-żenady
fot. Pawel Wodzynski/East News, Artur Zawadzki/East News

Marcin Prokop jest jednym z ulubionych dziennikarzy widzów TVN. Prezenter stworzył na ekranie niesamowity duet z Dorotą Wellman i od lat budzi z nią Polaków w „Dzień Dobry TVN”. Prowadzący śniadaniowego programu był niedawno gościem Hejt Parku na Kanale Sportowym i opowiedział o pracy w porannym show. Dziennikarz zmierzył się także z krytyką telewizji śniadaniowej i wyjaśnił, dlaczego cały czas prowadzi „DDTVN”.

„Dzień Dobry TVN”. Marcin Prokop czasami uprawia „kotletowe” dziennikarstwo

Dziennikarz wraz z gospodarzem programu, Krzysztofem Stanowskim początkowo dywagowali nad definicją celebryty. Prowadzący usiłował też namówić Prokopa na ocenę politycznej działalności Szymona Hołowni, z którym swego czasu prezenter tworzył duet nie mniej popularny niż ten z Dorotą Wellman. Ten nie chciał jednak mówić wiele o dawnym koledze ze stacji. Rozmowa szybko zeszła na temat telewizji śniadaniowej. Stanowski nie mógł się nadziwić, że Prokop ima się tak „uwłaczającego” zajęcia.

- Czy ty się nigdy nie dusisz w swojej roli? Bo mam wrażenie, że jesteś człowiekiem erudytą, bardzo inteligentnym, o szerokich horyzontach... a mimo wszystko pracujesz w śniadaniówce, kurczę. Czy nie szkoda cię na takie programy? - dopytywał.

- Nie duszę się, bo oprócz śniadaniówki robię mnóstwo innych rzeczy. Jakbyś sobie policzył, ile czasu spędzam w telewizji porannej, to jest (...) 15 godzin w miesiącu. A czas, który mam do dyspozycji w miesiącu jest dużo szerszy i ja go wykorzystuje gospodarnie. Robię rzeczy, które chcę, które lubię, które sam projektuje, a telewizja śniadaniowa jest pewną bazą, która pozwala mi po pierwsze docierać do różnych ludzi, spotykać różnych ludzi, nawiązywać różne relacje, które potem sobie dyskontuję na zewnątrz - przekonywał prezenter w odpowiedzi.

Prokop uważa „DDTVN” za jedyną oprócz „Faktów” dostępną enklawę pracy na żywo w telewizji, w której można uprawiać dziennikarstwo, choć przyznaje, że czasami jest to dziennikarstwo „kotletowe”. Po tych słowach Stanowski zdecydował się przerwać wypowiedź swego gościa i zasugerował, że tematy poruszane w śniadaniówkach pewnie niejednokrotnie przyprawiły Marcina o ciarki żenady.

- To też nie jest tak, że ja mam ciarki żenady, siedząc w programie śniadaniowym, bo gdyby tak było, to bym prawdopodobnie już go dawno opuścił - przekonywał prezenter. - To nie jest praca, która płaci aż tak znakomicie, że bym sobie bez niej nie poradził, natomiast ja mam do tej pracy taki stosunek, że bawię się tym razem z widzem. Czyli nawet jak prowadzę rozmowę o malowaniu paznokci, albo pieczeniu ciasta, to staram się to robić z lekkim mrugnięciem oka do ludzi na zasadzie: „hej, pobawmy się tą historią”. (...) Ja niczego nie muszę, więc jak bym nie chciał tego robić, to przecież już dawno bym stamtąd wyleciał.

Spragniony soczystej wypowiedzi Stanowski postanowił więc dopytać dziennikarza, który z przedstawianych tematów był „przekroczeniem żenady”. Nie udało mu się jednak sprowokować Prokopa.

- Zakładasz, że ja traktuje siebie poważniej niż ten program. A ja wchodząc do tego programu, przestaję pielęgnować swoje ego. (...) Ja staję się częścią tego programu i podpisuje się pod wszystkim, co tam się wydarza - podsumował Marcin.

loader