Zamknij

Kinga Rusin została okradziona. Napadł na nią członek „mafii”

24.01.2023 21:14

Kinga Rusin opowiedziała o groźnym spotkaniu z członkiem dobrze znanej na Kostaryce „mafii”. Gwiazda została okradziona i przestrzegła obserwatorów przed niebezpieczeństwem.

kinga-rusin-okradziona-napadł-na-nią-członek-mafii
fot. Artur Zawadzki/East News

Kinga Rusin przebywa obecnie na Kostaryce, gdzie razem z Markiem Kujawą świętuje „work-life balance”. Partner zabrał ją niedawno na romantyczną kolację, która z pewnością była formą rekompensaty za nieudaną niespodziankę. Ostatnio „sekretny plan Marka” spalił na panewce, a Rusin była zmuszona uciekać z Meksyku, ponieważ państwo stanęło na krawędzi krwawej wojny z kartelami. Para stwierdziła, że „ryzyko było zbyt duże” i zdecydowała się na zmianę lokalizacji. Choć pobyt w Kostaryce rozpoczął się od nagiej kąpieli Kingi w basenie, później nie było już tak różowo. Rusin padła ofiara kradzieży.

Kinga Rusin okradziona na Kostaryce. Gwiazda pokazała złodzieja

Dziennikarka nie przerywa swojej nieustającej podróży i wciąż zaskakuje fanów relacjami z kolejnych destynacji. Ze swoich szalonych wypraw przywozi też kosztowne pamiątki. W Indiach miała nabyć pierścionki za pół miliona. Ostatnio chwaliła się też innymi „zdobyczami”. W ręce złodzieja wpadł jednak inny „zakazany owoc”. Gwiazda opisała całą sytuację na Instagramie.

- No i wszystko jasne! To on zjadł nasze mango, które dojrzewały na słońcu na tarasie! Trudno mu się dziwić, leżały pod jego nosem, to sobie wziął - napisała Kinga i udostępniła wizerunek złodzieja.

Okazuje się, że gwiazda została okradziona przez członka znanej na Kostaryce „mafii” kapucynek. Choć sytuacja wydaje się zabawna, Kindze mogło grozić prawdziwe niebezpieczeństwo. Dziennikarka wykorzystała sytuację, by wyedukować obserwatorów i podzielić się z nimi ciekawostką dotyczącą tych pozornie niegroźnych mieszkańców dżungli.

- Kapucynki niczego się nie boją i potrafią być napastliwe, a nawet agresywne. W Kostaryce mówią na ich stada „mafia”. Lepiej ich nie zachęcać do domowych odwiedzin. Więcej niczego na zewnątrz nie zostawimy - zapewniła Rusin.

To nie pierwsze przepełnione grozą spotkanie Kingi z dziką naturą. Rusin zdążyła już uprawiać podwodny „jogging” z jadowitą płaszczką. Lata temu podobne morskie stworzenie wbiło jej kolec w nogę. W Indiach dziennikarka wypatrzyła tygrysicę, a żegnając się z Australią, wpadła na „psy” dingo. Jak myślicie, jakie dzikie zwierzęta spotka jeszcze na swojej drodze?

loader
rusin-kapucynka
fot. Instagram (@kingarusin)