Obserwuj w Google News

Anna Skura sprzedaje "kursy szczęścia" za 10 tysięcy. W sieci oburzenie. "Naciągactwo"

3 min. czytania
30.05.2023 13:26

Anna Skura oferuje w sieci kursy zapewniające szczęście w życiu osobistym i finansowym. Internauci nie zostawili na blogerce suchej nitki i podejrzewają, że jej oferta to naciąganie ufnych fanów. Najwyższy pakiet to wydatek niemal 10 tysięcy złotych.

Anna Skura
fot. screen: Instagram @whatannawears

Anna Skura to popularna blogerka podróżnicza i osobowość telewizyjna, która rozgłos zyskała między innymi dzięki udziałowi w programie "Agent. Gwiazdy". Szczęśliwa i nienarzekająca na brak pieniędzy 37-latka postanowiła podzielić się tajemnicą sukcesu z fanami, choć nie za darmo. Anna oferuje w sieci kursy "60 dni do szczęścia", które mają pomóc w osiągnięciu szczęścia w życiu osobistym i zawodowym. Najniższy pakiet szkolenia to koszt 499 złotych, a za wersję Gold musimy zapłacić 9999 złotych.

- Już dziś zacznij walczyć o swoją przyszłość i zrób pierwszy krok ku wielkiej zmianie. Cały czas możesz dołączyć do tych, którzy już się na to zdecydowali i stali się właścicielami kursu „60 dni do szczęścia”. Pomożemy ci spełnić cele, o których od zawsze marzysz - reklamuje się Skura na swoim profilu na Instagramie.

Wśród komentarzy zachwyconych fanów pojawiły się głosy internautów, którzy pomysł Anny uważają za zwykłe wyłudzanie pieniędzy.

Anna Skura sprzedaje "kursy szczęścia" w internecie. Zarzucono jej wyłudzanie pieniędzy?

Zdaniem krytyków Anna Skura postanowiła zarobić łatwe pieniądze na naiwności fanów, a jej kursy prowadzone z Pawłem Danielewskim nie są warte wydawania od kilkuset do niemal dziesięciu tysięcy złotych.

- Matko, kto to kupuje takie bzdety za tyle pieniędzy?

- Mogliście się chociaż przygotować. Naciągactwo.

- Jak ktoś ma wolne dziesięć koła na wydanie na takie bzdury to raczej nie potrzebuje kursu jak zarabiać pieniądze.

- Usiłuję znaleźć informację o pani kompetencjach w kwestii finansowej? O ile w aspekcie szczęścia nie wątpię w pani doświadczenie, o tyle sprawa umiejętności twardych z branży finansowej wymaga podkładki. Podpowie pani, gdzie znajdę te informacje? - pisali.

Niestety, także osoby, które zainteresowały się ofertą Anny, nie były zachwycone.

- Specjalnie zaplanowałam swój czas (którego nie mam dużo) na ten webinar. Aby nikt i nic mi nie przeszkadzał. Miałam nadzieję, na jakieś podpowiedzi, rozwianie pewnych wątpliwości itd. Co do mojej obecnej sytuacji, wybranie, którejś drogi życia. Niestety nie będę ukrywać, że bardzo się zawiodłam. Zmarnowałam tylko swój czas. Nie dowiedziałam się nic, czego bym nie wiedziała. Lepsze by było poświęcenie tego czasu, na czytanie książki z konkretnymi poradami i motywacją. Miałam plany, aby zakupić, któryś webinar. Jednak wolę te pieniądze zainwestować w kolejne dobre książki - czytamy.

W rozmowie z portalem Plejada Anna Skura postanowiła odnieść się do zarzutów.

Redakcja poleca

Anna Skura broni "kursów szczęścia". Celebrytka odpowiedziała na krytykę

W rozmowie z portalem Anna Skura przyznała, że zdaje sobie sprawę z faktu, że jej kursy są kosztowne. Podkreśliła jednak, że ich zawartość jest tego warta, a ceny są konkurencyjne w porównaniu do innych ofert tego typu.

- Oczywiście jestem świadoma tego, że „wysokie” to pojęcie względne. Dlatego rozumiem, że dla kogoś taki wydatek może być zbyt duży.  W porównaniu do pozycji dostępnych na rynku w Polsce czy za granicą powiedziałabym, że są raczej standardowe, a wręcz od nich niższe (...) Pakiet premium oprócz kursu zawiera głównie cenę sesji mentoringowych i przygotowania strategii działania pod konkretną osobę, co wymaga ogromu naszego czasu i zaangażowania, by poświecić możliwie najwięcej uwagi (...) w skład wchodzi spotkanie na żywo i reklama na moim Instagramie (a cena jednej reklamy równa się kosztowi całego takiego pakietu z taką szeroką zawartością) plus pakiet szkoleń Pawła Danielewskiego o wartości 33 tysięcy złotych - wyjaśniła.

Ciekawe, czy wyjaśnienia Anny rozwieją wątpliwości internautów.