Zamknij

Ujawniono szczegóły śmierci Marzenny Koniuszy z "Kuchennych rewolucji". Córka przejrzała jej telefon

14.01.2022 12:57

Marzenna Koniuszy z "Kuchennych rewolucji" zmarła we wrześniu kilka tygodni po drugiej wizycie Magdy Gesssler. Kucharka z gorzowskiego baru "Agata" miała być źle traktowana przez szefostwo lokalu. W artykule Gazety Wyborczej ujawniono szczegóły sprawy. 

Kochenne rewolucje: Magda Gessler z Marzena Koniuszy
fot. Instagram:@kuchennerewolucje

Marzenna Koniuszy była kucharką w barze "Agata" w Gorzowie Wielkopolskim. Kobieta przepracowała tam prawie czterdzieści lat, wkładając w kuchnię całe swoje serce. Doceniła to Magda Gessler w "Kuchennych rewolucjach", przyznając barowi rekomendację. Niestety, jak ujawniono w programie, kucharka nie była tam dobrze traktowana, podobnie jak reszta zatrudnionej załogi. Szefowie "Agaty" mieli płacić pracownikom najniższą krajową, a do tego zalegać z wypłacaniem wynagrodzeń nawet kilka miesięcy.

Gessler była oburzona praktykami właściciela i nakazała natychmiast uregulować wypłaty, a żeby sprawa nie została zamieciona pod dywan, wrzuciła na Facebooka nagrania z zarejestrowaną rozmową, "ku pamięci szefowej kuchni pani Marzenny" - podkreśliła. Szefowa kuchni baru "Agata" zmarła 20 września, niedługo po drugiej wizycie restauratorki w barze.

Po wyemitowanym odcinku córka 59-letniej Marzenny Koniuszy wyznała, że sytuacja w gorzowskim lokalu miała nie ulec zmianie. 

Mama pracowała od zakończenia "Kuchennych Rewolucji" cały czas po 12 godzin, cały czas krytykowana, molestowana psychicznie. Założyli kamery bez naszej wiedzy, po wielkiej burzy słów wyłączyli je, ale mama i tak nie miała do managera zaufania, więc je zakryła po 2 tygodniach. Była dokumentacja, że wyrażamy zgodę na monitoring. Dalej nie wypłacił pieniędzy - moje wrześniowej wypłaty, mamy wypłaty i odprawy. Tata do dziś nie dostał żadnych pieniędzy - ujawniła na Facebooku kobieta. 19 dni po szczęśliwym powrocie Pani Magdy mama dostała wylewu. Nie mogę się otrząsnąć. Płaczę i będę płakać. Mama by żyła na dzień dzisiejszy - podkreśliła. 

Właściciele baru "Agata" wydali oświadczenie, w którym odnieśli się do stawianych im zarzutów. 

Kuchenne rewolucje: Marzenna Koniuszy nie żyje. Ujawniono okoliczności śmierci kucharki 

Sprawa śmierci Marzenny Koniuszy powróciła za sprawą publikacji gorzowskiej Gazety Wyborczej, w której przytoczono wstrząsające relacje bliskich zmarłej kucharki. 

Mąż znalazł rano w kuchni. Leżała na podłodze, sztywna, twarz spuchnięta. Lekarz stwierdził, że zmarła około północy w wyniku zatrzymania krążeniaDzień przed śmiercią dowiedziała się, że menedżer znów bez jej wiedzy zrobił przemeblowanie, dostawił stoliki, wyniósł kuchenne sprzęty. Bardzo się zdenerwowała, rozmawiała o tym z córką Agnieszką - czytamy w artykule. 

W dalszej części tekstu ujawniono, że prezes baru nawet nie pojawił się na pogrzebie. Tłumaczył się, że nie poszedł, ponieważ byłby tam niemile widziany. Dzień po pogrzebie zadzwonił do córki Marzeny Koniuszy, by ta przyjechała zabrać rzeczy matki. Potem kobieta miała zostać postraszona policją. 

Kiedy Agnieszka wraca po swoje rzeczy, szafka jest pusta - zginęły ubrania i domowa zastawa, którą Marzenna przywiozła kiedyś do baru. Po tej wizycie Bogdan pisze do Agnieszki, że jeśli jeszcze raz wejdzie do baru, wezwie policję. Agnieszka nie wraca do pracy - pisze gorzowska GW. 

W sprawę zaangażował się brat Magdy Gessler, Piotr Ikonowicz. 

Zastraszanie pokrzywdzonych to stały repertuar sprawców mobbingu. Czy pan Bogdan się go dopuszczał? Z opowieści córki wynika, że tak - ocenił prawnik i znany działacz społeczny. 

Z artykułu dowiadujemy się, że córka, chcąc poznać szczegóły, po pogrzebie zajrzała do telefonu Marzenny Koniuszy. To, co tam odkryła, bardzo ją zdziwiło. 

Szukała wiadomości, w których skarżyła się znajomym na sytuację w barze. Ale telefon był pusty - Marzenna przed śmiercią wszystko skasowała. Agnieszka nie umie tego wytłumaczyć. Telefon wciąż działa, bo Agnieszka jeszcze nie potrafi go wyłączyć - czytamy.