Zamknij

Sylwia Gliwa z „Na Wspólnej” zamieniła piwnicę w schron i zbiera zapasy. Przygotowuje się na najgorsze

Klaudia Bochenek
22.03.2022 19:57

Sylwia Gliwa, gwiazda serialu „Na Wspólnej”, na tyle mocno obawia się tego, co dzieje się za wschodnią granicą, że postanowiła działać na całego. Nie tylko zbiera zapasy na trudne czasy, ale również koce i inne rzeczy, które mogą się przydać. Swoją piwnicę przemieniła w schron.

Sylwia Gliwa
fot. Screen Instagram sylwia_gliwa

Wojna w Ukrainie toczy się od 24 lutego i nie widać możliwości jej zakończenia. Nieprzerwanie trwają ataki na największe miasta, giną kolejni cywile, a miejscowe władze informują o śmierci 117 dzieci. Polską granicę przekroczyły ponad 2 miliony osób. Polacy również czują się zaniepokojeni. Aktorka Sylwia Gliwa postanowiła zrobić własny schron.

Zobacz także: Wojna na żywo – najnowsze informacje

Sylwia Gliwa chce być przygotowana na najgorsze. Gwiazda „Na Wspólnej” zorganizowała schron

Patrząc na obecną sytuację za wschodnią granicą, wiele osób zastanawia się, czy Polskę może dosięgnąć najgorsze. Kiedy miłośnicy survivalu na wielu forach dają sobie sprawdzone rady, Sylwia Gliwa postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Aktorka serialu „Na Wspólnej” uważa, że zrobiła, co mogła, aby przygotować się na ewentualną inwazję na Polskę.

- Myślę, że my wszyscy przez bliskość tego horroru doświadczamy panicznego lęku. Polacy są w bardzo trudnej sytuacji. Mam wokół siebie wiele znajomych kobiet, które otwarcie mówią o tym, że w razie czego piwnice mają już przygotowane. Ja sama też uszczelniłam wszystkie dziury w ścianach piwnicy, zniosłam wodę, jedzenie, ciepłe kołdry, koce, latarkę, radio na baterie, żeby po prostu to wszystko mieć pod ręką – tłumaczy Sylwia Gliwa w rozmowie z agencją „Newseria Lifestyle”.

Aktorka jest przygotowana nie tylko na spędzenie kilku dni w bezpiecznym miejscu. Na wszelki wypadek zadbała także o kopie najważniejszych dokumentów, które będzie mieć pod ręką. Jej zdaniem w razie inwazji wyjazd jest nieunikniony.

- Myślę, że wyjazd będzie nieunikniony. Każdy zastanawia się tylko, kiedy nastąpi ten moment, kiedy będzie ta czerwona lampka, bo pod granicą ukraińską stały czołgi i nikt nie wierzył, a to już była przecież czerwona lampka. Ja już zrobiłam ksero wszystkich dokumentów, aktów notarialnych, paszportów, żeby to po prostu w pewnym momencie, kiedy trzeba będzie, oby nie trzeba było, żeby to złapać i iść – tłumaczy.

Niepokój i negatywne emocje udzielają się wielu osobom. Sylwia Gliwa nie wie, co stanie się za dzień, dwa czy za miesiąc. Mimo natłoku informacji i medialnych analiz stara się zadbać o zdrowie psychiczne 10-letniego syna. Kiedy chłopiec jest w domu, wyłączone są radia i kanały informacyjne. Stara się też nie używać przy nim słowa „wojna”.

- Syna staram się trzymać jak najbardziej z daleka od obrazów i informacji z Ukrainy. Oczywiście opowiedziałam mu o tym, co się dzieje, powiedziałam mu, że jesteśmy w tym razem i że nic nam się nie stanie, bo jesteśmy w NATO. Opowiedziałam mu, co to jest NATO i że ma się absolutnie niczego nie bać, bo ma rodziców, którzy o niego zadbają i że wszystko jest dobrze, że jesteśmy chronieni – opowiada Sylwia Gliwa.

Jak udaje jej się odstresować i spojrzeć na wszystko trzeźwym okiem? Gwiazda stawia na aktywność fizyczną trzy razy w tygodniu. Uważa, że dzięki temu podbija endorfiny, które bardziej niż kiedy indziej są potrzebne, aby „się nie rozpaść”.

RadioZET.pl/lifestyle.newseria.pl/

loader
Gwiazdy, które pomagają Ukrainie
10 Zobacz galerię
fot. screen: Instagram / martamanowska / filip_chajzer/ margaret_official