Zamknij

Rusin - Rosati: kolejna odsłona konfliktu. "Czeka na odpowiedź i się jej doczeka"

29.04.2021 21:59

Konflikt Kingi Rusin i Weroniki Rosati od kilku dni rozpala media. Kiedy aktorka stwierdziła, iż nie ma czasu zajmować się odpisywaniem na zarzuty prezenterki, zdawało się, że sytuacja przygasa. Teraz obie panie zamieściły w sieci kolejne posty, które pokazują, że sprawa będzie się ciągnąć dłużej, niż sądzimy.

Rusin/Rosati
fot. Rex Features/East News/VIPHOTO/East News

Konflikt na linii Kinga Rusin - Weronika Rosati zdaje się nie wygasać. Przypomnijmy, że Rosati w jednym z wywiadów przypomniała sytuację z oscarowego afterparty, na którym obecna była polska dziennikarka. Rusin zrobiła sobie zdjęcie z Adele i zamieściła je w sieci, ujawniając przy tym kilka szczegółów imprezy. Rosati skomentowała sprawę, zauważając, że takie zachowania są w USA postrzegane za "szczyt chamstwa". Rusin nie pozostawiła tego bez komentarza, wyciągając ciężkie działa: sprawę znajomości Weroniki Rosati i producenta Harveya Weinsteina, oskarżonego o molestowanie seksualne.

Zareagowała na to Rosati, mówiąc, że nie będzie dalej komentować sprawy, bo ma na głowie obowiązku zawodowe, a sprawę badają jej prawnicy. Głos zabrały także Paulina Młynarska oraz Karolina Korwin-Piotrowska, które broniły Weroniki. Kinga Rusin nie odpuszczała i zamieściła kolejny wpis, w którym zarzuciła Weronice Rosati, że ta udaje ofiarę. Tu dochodzimy do bieżących komentarzy, które znów obie panie zamieściły w sieci.

Zobacz także: Weronika Rosati dostała rolę w znanym amerykańskim serialu: "Ciężka praca i niepoddawanie się"

Rosati odpowiada Rusin, Rusin nie pozostaje dłużna

W kolejnym długim wpisie Weronika Rosati odpiera zarzuty Rusin o tym, że udaje ofiarę. Jak zauważyła, oponentka oczekuje na jej reakcję i się jej doczeka w stosownym czasie. Te mocno brzmiące słowa dotyczą prawnych kroków, jakie Rosati podjęła w związku z mową nienawiści.

"Pani Rusin oczekuje na moją reakcję. Doczeka się jej w stosownym czasie. Na pewno jednak nie odbędzie się to w takiej formie, jaką w kontaktach ze mną przyjęła Pani Rusin" - pisze Rosati. Jak zauważa, jej zdaniem chodzi o prowokację. Zarzuca dziennikarce, że ta obrzuca ją błotem powołując się na wiadomości z "plotkarskich serwisów".

"Harvey Weinstein to skazany na karę więzienia drapieżnik seksualny, którego zdemaskowanie sprowokowało ruch #metoo. Jego przestępstwa i sposób działania są powszechnie znane. Pani Rusin pisze „była relacja Rosati-Weinstein”, powołując się na materiały plotkarskich serwisów. Nie wiem dlaczego. Dla medialnego rozgłosu, przypomnienia o sobie, z nudów? Uderza we mnie, nie mając żadnej realnej wiedzy na temat, który porusza. Pisze „Rosati udaje ofiarę”" - komentuje Rosati.

Kinga Rusin znów odpowiada Rosati. "Holiłudzka wyższość"

Długo nie trzeba było czekać na odpowiedź ze strony Kingi Rusin. W swoim kolejnym obszernym wpisie dziennikarka odzywa się do Pauliny Młynarskiej i Karoliny Korwin-Piotrowskiej. Zauważa, że w życiu wiele złego doświadczyła ze strony kobiet.

"Gdzie było siostrzeństwo, Karolina, Paulina, Weronika, gdy mnie linczowano w zeszłym roku (nie mówię o śmieszkowaniu), wylewano na mnie hektolitry hejtu i pomyj, gdy kłamano, że jest jakiś światowy skandal (tylko w Polsce pisano takie brednie), gdy wszyscy z lubością łykali te bzdury jak pelikany, bo mogli się na mnie wyżywać do woli?" - pisze.

Kinga Rusin podkreśla, że siła kobiety polega na tym, by reagować i nie pozwalać się atakować - niezależnie od tego czy atakuje mężczyzna, czy kobieta. "Jeżeli ktoś mnie atakuje, nie patrzę na płeć. Siła kobiety polega na tym, że nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać, nie da się ustawić w jakichś schematach społecznych czy środowiskowych oczekiwań, będzie walczyć o to, w co wierzy i o swoje dobre imię".

Komentarze ze strony Młynarskiej i Korwin-Piotrowskiej określa feministyczną wybiórczością. "Feministyczna wybiórczość niepozwalająca kobiecie konfrontować się z kobietą, a jedynie z mężczyzną jest tak samo ograniczająca i zniewalająca jak każda inna opresja. Nie dam się teraz z kolei wsadzić w jakąś płciową poprawność. Nazywam rzeczy po imieniu" - mówi dosadnie. Na koniec zauważa, że Rosati jest ostatnią osobą, która powinna mówić o hejcie.

"Weronika, zapewne też w duchu siostrzeństwa, z poczuciem holiłudzkiej wyższości, nawiązała do tego w wywiadzie dwa dni temu, sprytnie posługując się insynuacjami, chociaż wielokrotnie (wspólnie z prawnikami) tłumaczyłam, że narusza to moje dobra osobiste. I ona mi będzie mówić o hejcie? I ona mi będzie teraz wywlekać hasło „nigdy nie będziesz szła sama” (przywłaszczając je sobie zresztą od Strajku Kobiet, choć w żadnym stopniu nie dotyczy ono jej sytuacji). Kto sieje wiatr, zbiera burze" - pointuje.

RadioZET.pl/AS