Zamknij

TVP zwolniła wydawcę za "wypadek" z tęczową flagą w "PnŚ". Pracownik potwierdza

20.07.2021 00:16

TVP zwolniło wydawcę niedawnego odcinka "Pytania na śniadanie", w którym artystka o pseudonimie Karin Ann wystąpiła z tęczową flagą i przemówiła do społeczności LGBT+ w Polsce. Informacje podał serwis OKO.press, a teraz oficjalnie potwierdził ją także sam zwolniony.

Karin Ann
fot. mat. prasowe Magic Records

"Pytanie na śniadanie" to jeden z najbardziej lubianych programów w ramówce telewizyjnej Dwójki. Jak to bywa w programach realizowanych na żywo, często zdarzają się tam nieprzewidywane zwroty akcji. Właśnie tak stało się w niedawnym odcinku, w którym występująca artystka niespodziewanie wyciągnęła tęczową flagę, a następnie przemówiła do polskiej społeczności LGBT+.

Nie jest żadną tajemnicą, że TVP z tęczowymi flagami jest nie po drodze, dlatego tuż po emisji odcinka "Pytania na śniadanie" w sieci nie cichły komentarze. Choć fragment ten już dawno zniknął z oficjalnej strony "PnŚ", to jednak w sieci nic nie ginie i materiał nadal jest dostępny. Słychać na nim, jak młoda artystka Karin Ann mówi do tęczowej społeczności: "Piosenkę dedykuję całej społeczności LGBTQ w Polsce, bo wiecie, jak to wszystko wygląda. Zasługujecie na miłość, zasługujecie na to, aby czuć się bezpiecznie. Jestem z wami, stoję tu z wami i kocham was".

Zobacz także: Doda wreszcie ujawniła, co łaczy ją z Maxem Hodgesem. "Jestem teraz szczęśliwa"

OKO.press: TVP zwolniła wydawcę "Pytania na śniadanie" po odcinku z tęczową flagą

Jak informuje serwis OKO.press, TVP miała zwolnić wydawcę odcinka "Pytania na śniadanie", w którym pojawiła się Karin Ann. Jak wynika z ustaleń portalu, Radosław Bielwawski miał początkowo zostać zawieszony, co miało być kartą przetargową w rozmowach z szefostwem. Ostatecznie jednak został zwolniony, co potwierdził niedawno w rozmowie z Onetem.

"Potwierdzam, że zerwano ze mną współpracę, ale nie komentuję, jeszcze. Bardzo dziękuję za zainteresowanie. Muszę dać sobie chwilę" - odpowiedział na pytanie o zwolnienie.

Wcześniej OKO.press informowało: "Według nieoficjalnych informacji, po programie jego wydawca (...) został wezwany na rozmowę z przełożonymi" - informuje OKO.press. "Od razu wiadomo było, że jeśli polecą głowy, to przede wszystkim będzie to głowa wydawcy. Główny zarzut? Dlaczego nie zszedł. To znaczy: dlaczego nie zdjął dziewczyny z wizji. Kierownictwo jest przekonane, że można było np. cały czas pokazywać towarzyszącego jej gitarzystę albo wyciemnić obraz" - informowało OKO.press.

"Najpierw powiedzieli, że Radek zostanie zawieszony. I że jak zrobi się afera na górze, będą mogli powiedzieć, że wydawca został już ukarany. Może to wystarczy. Ale w sobotę podziękowali mu całkiem za współpracę. Wypowiedzenie? Nie ma żadnego wypowiedzenia, bo od 12 lat był na umowach o dzieło" - podaje portal.

loader