Zamknij

Piotr Kraśko przerwał milczenie. „Myślałem, że nie popełnię żadnego błędu”

Anna Skalik
01.10.2022 16:54

Piotr Kraśko powrócił na ekrany po dłuższej nieobecności. Dziennikarz pojawił się w "Dzień dobry TVN", gdzie przeprosił za swoje błędy.

Piotr Kraśko
fot. dziendobry.tvn.pl/screen

Ostatnie miesiące były dla Piotra Kraśki niezwykle trudne. Dziennikarz zniknął z mediów przez kryzys wizerunkowy, związany z wyrokiem Sądu Rejonowego w Ostrołęce, który skazał prezentera za prowadzenie auta bez stosownych uprawnień. W międzyczasie dziennikarz podupadł na zdrowiu. Ujawniono także zaległości podatkowe, z których – jak tłumaczył Kraśko – już dawno się rozliczył.

Po długiej przerwie prezenter znów pojawił się w mediach. Zagościł na antenie „Dzień dobry TVN”, gdzie jeszcze jakiś czas temu są występował w roli prezentera. Zasiadł na kanapie i w szczerej wypowiedzi przeprosił za swoje błędy.

Zobacz także: „Azja Express”: już wiadomo, kto poprowadzi program. Zaskoczenie?

Piotr Kraśko przeprosił za błędy. „To było głupie i nieodpowiedzialne”

W rozmowie z Dorotą Wellman i Marcinem Prokopem Kraśko wyjaśniał, dlaczego wsiadał „za kółko” bez uprawnień. Jak przekazał, niekiedy korzystał z pomocy żony, innym razem wynajmował taksówkę. Miał także szofera. Zdarzało się jednak, że prowadził sam, choć wiedział, że nie ma prawa jazdy. Stwierdził, że to było „głupie i nieodpowiedzialne”. Zaapelował do widzów, by nie powtarzali jego błędów.

Jest może jedna sprawa dotycząca prawa o ruchu drogowym, w jakiej ośmieliłbym się wypowiedzieć, to: jeżeli ktoś jest w podobnej sytuacji jak ja, stracił uprawnienia do kierowania pojazdami, to patrząc na mój los, jaką cenę się płaci, metaforyczną i dosłowną, bo nie wiem, czy w takiej sprawie zapadł kiedykolwiek wyższy wyrok, tak oceniła to prokuratura. Ja się temu poddałem, to naprawdę broń Boże proszę tego nie robić – powiedział Kraśko.

Dziennikarz stwierdził, że choć wie, że popełnił wiele błędów, to jednak ma poczucie, że ponosi za nie bardzo wysoką cenę. Jest też przekonany, że jego wyrok pokazuje, że ze strony sądu nie można było mówić o żadnej pobłażliwości.

Ja kiedyś myślałem, że nie popełnię żadnego błędu, popełniłem ich bardzo wiele, ale mam też wrażenie, że za wszystkie płacę. Czasem płacę dość wysoką cenę. Myślę, że ten wyrok, który zapadł w sądzie w Ostrołęce, nie dowodzi żadnej pobłażliwości ze strony sądu i ja to absolutnie przyjmuję ze zrozumieniem – dodał dziennikarz.