Zamknij

Ranczo: Magdalena Waligórska-Lisiecka o zakazach na planie. "To była dla mnie stresująca sytuacja"

09.08.2021 10:20

Magdalena Waligórska-Lisieck, doskonale znana widzom jako Wioletka z serialu "Ranczo", opowiedziała o oryginalnych zasadach, jakich musiała przestrzegać na planie produkcji. Przyznała, że niektóre zakazy wprowadzone przez producentów były dla niej niewygodne.

Magdalena Waligórska-Lisiecka
fot. TRICOLORS/East News

"Ranczo" to jeden z najpopularniejszych seriali komediowych ostatnich lat, którego popularność można porównać jedynie do takich kultowych produkcji sprzed lat jak "Miodowe lata" czy "Rodzina zastępcza". Zabawna historia Amerykanki Lucy, która przeprowadza się do niewielkiej miejscowości Wilkowyje, podbiła serca widzów dzięki dobrze napisanym żartom, bardzo często trafnie nawiązującym do wydarzeń społecznych i politycznych, pokazaniu z pozoru zwykłej polskiej wsi rozdartej między przysłowiowymi wójtem i plebanem oraz świetnie dobranej obsadzie. Obok podwójnej roli Cezarego Żaka czy doskonałej kreacji nieodżałowanego Pawła Królikowskiego na ekranie pojawiło się wielu bohaterów drugoplanowych, którzy zyskali nie mniejszą sympatię niż gwiazdy "Rancza".

Bez wątpienia jedną z najbardziej lubianych bohaterek serii była roześmiana, nieco infantylna barmanka Wioletka, w którą wcieliła się Magdalena Waligórska-Lisiecka. Rola przyniosła jej dużą rozpoznawalność, co zaowocowało kolejnymi angażami między innymi do "Pierwszej miłości", "Na dobre i na złe" czy "Prawa Agaty". Aktorka nie ukrywa, że prace na planie "Rancza" wspomina bardzo miło. Zdradziła jednak, że producenci wymagali od niej także zastosowania się do reguł, a nawet podpisania specjalnych zobowiązań. Czego Magdalena musiała się wystrzegać nawet poza planem?

Ranczo: Magdalena Waligórska-Lisiecka opowiedziała o zakazach producentów

Magdalena Waligórska-Lisiecka nie ukrywała, że praca na planie "Rancza" wymagała dyscypliny nawet w życiu prywatnym. Aktorka musiała między innymi podpisać oświadczenie, w którym zobowiązuje się do utrzymania niezmienionego wyglądu, by postać Wiloetki była autentyczna.

- Jednego roku, kiedy zaczęliśmy kręcić „Ranczo” w czerwcu, a kończyliśmy we wrześniu, musiałam zobowiązać się pisemnie, że w trakcie wakacyjnej przerwy nie opalę się. Pamiętam, że wyjechałam na urlop do Portugalii i chowałam się przed słońcem. Musiałam zapomnieć o beztroskim plażowaniu, a całe ciało smarowałam kosmetykami z filtrami UV, żeby na nagraniach nie było kontrastu. To była dla mnie stresująca sytuacja - opowiedziała w rozmowie z "Super Expressem".

Okazuje się jednak, że zakazy dotyczące pracy nad "Ranczem" to nie wyjątek. Z podobnymi niedogodnościami Magdalena mierzyła się jako jedna z gwiazd "Na dobre i na złe".

- W „Na dobre i na złe” natomiast musiałam uzgadniać wszystko, co dotyczy fryzury. Bez uzgodnienia z produkcją nie mogłam obciąć sobie grzywki, czy zrobić pasemek. Chodziłam więc do fryzjera dopiero, jak pewne sceny zostały zakończone. Nie było to dla mnie jednak jakimś wielkim wyrzeczeniem. Nawet gdyby kazano mi wejść do lodowatej wody zimą, potraktowałabym to zadaniowo, tym bardziej że wcale nie jesteśmy źle opłacani - oceniła.

Nie od dziś wiadomo, że aktorska kariera wymaga poświęceń.

loader