Zamknij

Kaalan Walker usłyszał wyrok. Aktor i raper skazany na 100 lat więzienia za przestępstwa seksualne

Maciej Friedrich
20.04.2022 10:14

Kaalan Walker usłyszał wyrok. Aktor i raper, który obiecywał swoim ofiarom karierę w branży filmowej, został skazany na 100 lat więzienia za gwałty i napaści seksualne. Jego ofiarami miały być także nastolatki.

Kaalan Walker
fot. screen: YouTube

Kaalan Walker zyskał popularność dzięki rolom w filmach "Kings" i "SuperFly", w których wystąpił u boku między innymi Daniela Craiga, Halle Berry czy Michaela Kennetha Williamsa. W branży muzycznej z kolei zaistniał jako raper o pseudonimie KR. To właśnie dzięki rzekomym znajomościom wśród gwiazd miało udawać mu się oszukiwać niewinne ofiary. Mężczyzna został oskarżony o przestępstwa seksualne, których miał dopuścić się w latach 2013-2018. Młodym kobietom obiecywał karierę w show-biznesie, powołując się na znajomość z takimi gwiazdami jak Berry i raper Drake, a następnie wykorzystywał i krzywdził.

Walker został oskarżony o przemoc seksualną przez 30 kobiet, zarzucono mu napaści na tle seksualnym i gwałty. Cynthia Wallace, zastępca prokuratora okręgowego, nie przebierała w słowach, otwarcie nazywając Kaalana "seryjnym gwałcicielem".

- Czujemy, że tym werdyktem ława przysięgłych przywróciła tym ofiarom głosy (...) Nie ma dowodów, że miał jakikolwiek związek z Drake'iem. To była po prostu rzecz, na którą zbawiał dziewczyny. To była pułapka, podstęp, jego sposób na ich zdobycie - stwierdziła.

Proces Walkera trwał sześć tygodni, aktor usłyszał już wyrok.

Kaalan Walker skazany na 100 lat więzienia. Aktor i raper usłyszał wyrok za napaści seksualne

Wyrokiem sądu w Los Angeles Kaalan Walker został skazany na 100 lat więzienia za napaści na tle seksualnym i sześć gwałtów, w tym trzy dokonane na ofiarach w wieku 16 lat. Jedna z nich zeznała, że mężczyzna zmusił ją do nakręcenia seks taśmy pod pozorem udziału w sesji zdjęciowej. Jej mama i ojczym mieli w tym czasie nieświadomi niczego czekać za drzwiami.

Walker po usłyszeniu wyroku wykrzykiwał, że nikogo nie zgwałcił. Jego obrońca Andrew Fliers zapowiedział apelację i poinformował, że jego klient rzeczywiście uwodził kobiety, powołując się na znajomości w branży, ale żadnej z nich nie zmuszał do seksu. Te w zemście za fałszywe obietnice miałyby zaplanować zrujnowanie jego kariery.