Zamknij

Julia Kamińska była molestowana. Aktorka "BrzydUli" podzieliła się drastycznymi doświadczeniami

06.04.2021 07:56

Julia Kamińska w najnowszym wywiadzie dla magazynu Vogue została zapytana o sytuację kobiet w branży aktorskiej. Przy okazji ujawniła, że w przeszłości sama była molestowana.

Julia Kamińska
fot. VIPHOTO/East News

Julia Kamińska zyskała rozpoznawalność dzięki tytułowej roli w serialu komediowym "BrzydUla", w którym gra sympatyczną, choć nieporadną nieco Ulę Cieplak. Od niedawna na antenie telewizyjnej oglądać możemy kontynuację przygód Uli w drugim, wyczekiwanym długo sezonie. Teraz, kiedy Ula Cieplak znów pojawia się na ekranach, Julia Kamińska częściej pojawia się w mediach. Właśnie ukazała się najnowsza rozmowa z aktorką. Gwiazda na łamach Vogue dzieli się różnymi przemyśleniami, m.in. tymi, związanymi z życiem i funkcjonowaniem w pandemii. Pojawia się także wątek feminizmu, fałszywych kanonów piękna, pozycji kobiet w zawodzie aktora, oraz sprawa przemocy na uczelniach aktorskich.

Zobacz także: "BrzydUla 2" znika z telewizji. Kiedy popularny serial wróci na antenę?

Julia Kamińska w szczerym wyznaniu: "byłam molestowana"

W obszernym wywiadzie, jakiego Julia Kamińska udzieliła magazynowi kobiecemu Vogue, ujawniła, że w przeszłości doświadczyła molestowania, ale kiedy do tego dochodziło, nie zdawała sobie z tego sprawy. Jak twierdzi, dziewczynki uczy się, że mają być grzeczne. Zaznacza, że teraz nabrała odwagi i potrafi reagować natychmiast.

"Na pewno kobiety są bardziej świadome tego, że nie muszą godzić się na brak szacunku. Gdy byłam młodsza, doświadczyłam molestowania. Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy, choć oczywiście czułam się źle. Bywało też, że moje zdanie nie było traktowane poważnie. Jak większość z nas, rosłam w przekonaniu, że mam być przede wszystkim grzeczna, miła i nie sprawiać kłopotów. Teraz, jeśli zdarza się jakaś nieprzyjemna sytuacja, reaguję natychmiast. Potrafię zaznaczyć swoje terytorium. Jestem z tego dumna. I z tego, że nie jestem grzeczna – przeklinam, głośno się wypowiadam, walczę o swoje pomysły. To bardzo fajne uczucie" - powiedziała.

Kiedy została zapytana o przemoc w szkołach aktorskich, wyjaśniła, że nie było to dla niej zaskoczeniem. Sama nie zdawała do szkoły aktorskiej i zauważa, że brak pewności siebie, jakiego doświadczała, uchronił ją przed złymi doświadczeniami na studiach.

"Systemowa przemoc w ogóle mnie nie zdziwiła. Relacje władzy bywają niebezpieczne, a aktorzy są przygotowywani do realizowania czyjejś wizji, czyli wykonywania poleceń. To jest wpisane w ten zawód i łatwo to wykorzystać. Przy okazji pomyślałam, że dobrze się stało, że nie miałam odwagi zdawać do szkoły teatralnej. Może paradoksalnie brak pewności siebie uchronił mnie przed jeszcze większą jej utratą. Opisy zachowań, które czytałam w internecie, są przerażające. Podziwiam wszystkich, którzy teraz walczą o sprawiedliwość. Trzeba nie lada odwagi, żeby zwrócić się przeciwko przemocy i zmowie milczenia, która trwała od pokoleń".

Zobacz także

Aktorka, która aktywnie wspiera protesty kobiet i angażuje się w sprawy osób nieheteronormatywnych, wyjaśniła, że będzie głośno wyrażać swoje zdanie, nawet jeśli to może zaszkodzić jej karierze.

"Zdarzało się, że dalsi znajomi i internetowi hejterzy sugerowali, że lepiej zrobiłabym, stając się kukiełką, która na planie wypowiada przygotowane kwestie, a później milczy. Wciąż sporo osób uważa, że aktorki powinny po prostu grać zamiast wypowiadać się publicznie. Najczęściej są to osoby o innych poglądach niż ja. Pewnie gdybym się z nimi zgadzała, chcieliby, żebym wypowiadała się jak najwięcej (...) Chcę pomagać. To sprawia, że czuję się dobrze ze sobą. Wyrażam swoje zdanie, a jeśli to się komuś nie podoba, trudno, nie musi mnie obserwować. Nie chcę być neutralna, czyli nijaka i nieszczera" - stwierdziła gwiazda "BrzydUli".

loader

RadioZET.pl/AS