Zamknij

Jasnowidz Jackowski przewiduje, jakie będzie Boże Narodzenie. Nie ma dobrych wieści

19.11.2021 13:00

Jasnowidz Krzysztof Jackowski przewiduje, jakie będzie Boże Narodzenie. Nie ma dobrych wieści. Zdaniem wizjonera, przy stole wigilijnym Polacy będą odczuwać niepokój w związku z tym, co się dzieje.

Krzysztof Jackowski
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/EAST NEWS

Jasnowidz Krzysztof Jackowski jest jednym z najbardziej znanych polskich jasnowidzów, który cieszy się olbrzymim zaufaniem wielu Polaków. Jego audycje na kanale na YouTube regularnie oglądają tysiące widzów, na których pytania Jackowski chętnie opowiada. Wiele spośród ostatnich przewidywań wizjonera z Człuchowa nie napawa optymizmem. Choć on sam przyznaje, że nie ma zamiaru ludzi straszyć i zawsze dobrze waży swoje słowa, to, co przedstawia, już od wielu miesięcy wywołuje niepokój wielu jego widzów. W najnowszym wideo jasnowidz podzielił się swoimi przeczuciami na nadchodzący czas.

Tradycyjnie, zanim Jackowski się skupił, by opowiedzieć o swoich przewidywaniach, omówił bieżącą sytuację w kontekście wcześniejszych wypowiedzi. Jak wskazuje, wiele elementów "układanki" zaczyna łączyć się w całość. Jackowski przypomina, że zarówno o stanie wyjątkowym i wojsku na granicy, jak i "zrzuceniu władzy" przez rząd, a potem utworzeniu "dziwnego rządu" mówił już wiele miesięcy temu - zanim mogła być mowa i o kryzysie ekonomicznym oraz surowcowym, jak i stanie wyjątkowym i kryzysie migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej. Teraz wszystkie te przewidywania się sprawdzają, a Jackowski cały czas przypomina, że wkrótce polski rząd zrzuci z siebie władzę.

Wizja, że w którymś momencie rząd zrzuci władzę i utworzy się tymczasowy rząd, bo nie będzie można przeprowadzić wyborów – co jest teraz bardzo oczywiste, bo konstytucyjnie po stanie wyjątkowym w ciągu 90 dni nie można przeprowadzić wyborów – dlatego powstanie inny rząd, tymczasowy, na który my, wyborcy, nie będziemy mieli wpływu. To bardzo dziwnie zaczyna wyglądać” - powiedział.

Jak wyjaśnił nam w rozmowie Jackowski, fakt, że zgodnie z Ustawą Zasadniczą Rada Ministrów powoływana jest przez Sejm (więc nie ma konieczności organizowania wyborów powszechnych - przyp. aut.) nie wyklucza słuszności jego słów. Zdaniem jasnowidza, nie możemy zakładać, że Sejm w obecnym składzie doszedłby do porozumienia i przegłosował wotum zaufania dla nowego gabinetu. Otwiera to drogę do skrócenia kadencji posłów - a to już wyborami skutkować powinno.

Może ten rząd już jest przygotowany? Ciężko go nazwać rządem. Może to będzie komisja? To będzie dziwny twór. Będziemy się zastanawiali, czy to jest w ogóle zgodne z konstytucją” – powiedział Jackowski w nowym wideo.

Krzysztof Jackowski ostrzega przed kryzysem. Jego żona już robi zapasy

"Mamy w naszym mieszkaniu taki mały pokoik na górze, mieszkamy w dużej kamienicy. Dawno tam nie byłem, a ostatnio tam poszedłem i zobaczyłem, że pół tego pokoju jest wypełniona żywnością i produktami o przedłużonym terminie spożycia. Moja żona nie idzie za tym, co ja mówię, ona widzi, co się dzieje" - powiedział nam w krótkiej rozmowie telefonicznej jasnowidz. I to samo ujawnił w swojej wizji. Zapytany przez jednego z widzów przyznał, że jego żona już robi zapasy.

Pytacie mnie, czy robić zapasy. Nawet gdybyśmy mieli jeść potem trochę przestarzałe rzeczy, rozsądkiem jest te zapasy robić”. „Nie ukrywam – moja żona robi zapasy” – dodał. „Chyba to jest moment, by pewne rzeczy zabezpieczyć. To ważne” – przestrzega jasnowidz. „Polska jest w bardzo niedobrej sytuacji, bo jest osamotniona. Ciężko mi zrozumieć nasz rząd: czy jest zatrwożony tą sytuacją, czy zwyczajnie ściemnia. Nie potrafię tego jeszcze rozszyfrować” - dodaje.

Zobacz także: Jasnowidz Jackowski ujawnił drastyczną wizję. Zdradził, kto knuje spisek

Nowa wizja Krzysztofa Jackowskiego: rzeczywisty problem energetyczny

Po krótkich wyjaśnieniach jasnowidz skupił się i przedstawił swoją wizję, która jak zawsze wydaje się być enigmatyczna. Jackowski widzi w niej rzeczywisty problem energetyczny. Zapowiada też trudną sytuację dla branży, o której do tej pory nie wspominał. Chodzi o sadowników.

Pierwsze, co mi się skojarzyło, a dziwne to, bo zacznie być rzeczywisty problem energetyczny. Rząd będzie nas informował o natychmiastowej, drastycznej oszczędności energii. Będzie chodziło o prąd i gaz. Będzie to wyglądało, jakby Polska głównie miała z tym problem. Jeśli dotknie to Europę, to w mniejszym stopniu, niż nasz kraj” - mówi. I dodaje tajemniczo: „Wdowa po mężu polityku wystąpi w mediach z apelem. Wyraźne będzie rozgrywanie Polską. Polska będzie doprowadzona do sytuacji patowej, co nie będzie nam służyło, co w kryzysie, w tych problemach, będzie nas wciskało głębiej w dół”.

Drugi raz mi się to kojarzy: sadownicy – czyli to okres lata, jesieni – w Polsce będą mieli problem. Coś opadnie i sadownicy będą mieli plony, których nie będą mogli sprzedać. Źle to wygląda” – ostrzega Jackowski.

W swoich przeczuciach jasnowidz widzi jakąś awarię, która okaże się sabotażem. Twierdzi także, że będziemy mieć do czynienia z wykreowanym skażeniem.

Dojdzie do awarii, która będzie sabotażem. Na tej awarii nie tylko Polska ucierpi, ale w dużej mierze Polska. To będzie sabotaż”. "Będzie się mówiło o skażeniu, ale to będzie sztuczne (…). Będą pobierane próbki ziemi i na tej podstawie coś będzie określane. Ale to będzie fikcja, w którą będziemy wierzyli. Już myślałem, że nic bardziej dziwnego nas nie czeka. Ale to, co mi się przedstawia, jest bardzo dziwne” - grzmi jasnowidz.

Jackowski o świętach. Czy będą spokojne? Nie ma dobrych wieści

Na koniec Krzysztof Jackowski odpowiadał na pytania widzów. Padło to o nadchodzące święta. Zdaniem Jackowskiego, Polacy spędzą je w niepokoju i zmartwieniach.

"Czy święta będą spokojne: na pewno będą inne i na pewno, jeżeli zasiądziemy do stołu wigilijnego, to będziemy się martwili, będziemy niepewni, będziemy niespokojni. "To" się zaczęło" - mówi ostrzegawczo Jackowski. "Kiedy dzieje się coś historycznego, niekoniecznie dobrego, rzeczy dzieją się jedne po drugich i wydaje się, że są sumą wypadków. Wydaje się, że nic się nie dzieje, że to przeminie. Ale problemy narastają, a my nadal uważamy, że wszystko minie. Jesteśmy w takim momencie i możemy błędnie odczytywać i rozumieć wiele rzeczy, ponieważ jeśli idzie coś według pewnego planu, to nie zawsze wrogowie oczywiści są nimi, a nie zawsze przyjaciele pozorni są rzeczywistymi przyjaciółmi. Musimy to brać pod uwagę, bo na świecie trwa wyraźne przetasowanie wartości, przyjaźni, różnych struktur zależności międzypaństwowych. Ktoś powiedział: wielki reset. Ale można powiedzieć: wielkie bankructwo (…). Jesteśmy właśnie w tak zwanym bankructwie. Musi być przemeblowanie, przebudowanie całego układu międzynarodowego – i w przyjaźni, i w interesach. A też robi się czystki w tym, co przeszkadza w budowaniu nowego porządku. To jest najtrudniejszy moment dla nas, bo jest najbardziej brutalny (…). Nie traktujmy wszystkich rzeczy w sposób oczywisty, nie traktujmy wszystkiego, co się mówi, w sposób jednoznaczny. Dzieją się rzeczy, które mamy odbierać niepokojąco, ale tak się nam o nich mówi, że my nie zadajemy pytań, a traktujemy je jako fakt, z którym musimy sobie radzić. Radzić sobie trzeba, ale nie znaczy to, że nie mamy zadawać pytań" - mówi enigmatycznie jasnowidz.

W krótkim podsumowaniu wizji Jackowski stwierdza, że ma nadzieję, że to, co mu przyszło do głowy, to efekt gorszego dnia. Jemu samemu przewidywania wydają się być nieprawdopodobne. Jasnowidz podkreśla jednak, że wszystko dzieje się etapami i choć niektóre wizje wydawały się mało realne - obecnie zaczynają być odczuwalne.

"Wtedy, kiedy powiedziałem, że na świecie wprowadzany jest krach, wiele osób spodziewało się krachu giełdowego – ten też przed nami. Ja powiedziałem, że krach zostanie „wprowadzony”, więc został wprowadzony na zasadzie szalonych podwyżek, które szybko zaakceptowaliśmy bez zadawania pytań, braków w dostawach wielu surowców i produktów, a też nam się to tłumaczy lukami zaopatrzeniowymi światowymi. Wszystko się dzieje etapami. Jeżeli zaakceptujemy jeden – dochodzi następny. Tak naprawdę mieliśmy w tamtym roku zarazę, a już teraz mamy zarazę, kryzys i zagrożenie, a też wprowadza się nas w problemy energetyczne, które mają nastąpić (…). Tak to wygląda, jest to sytuacja bardzo poważna. W to, co poczułem na temat Polski, samemu mi się nie chce wierzyć. Życzę sobie i państwu, by się okazało, że nie miałem dnia i powiedziałem bzdury” – stwierdził na koniec Jackowski.

loader