Zamknij

Jasnowidz Jackowski o śmierci i tym, co jest po niej. Przeraził się własnej wizji

28.10.2022 23:29

Jasnowidz Jackowski przeprowadził transmisję, która była inna niż wszystkie. Chciał porozmawiać z widzami o śmierci i tym, co jest poza granicą naszej rzeczywistości. Jak powiedział, na tym zagadnieniu trzeba się skupić na kimś, kto to przeżył – wybrał zmarłą w tym roku mamę.

Jasnowidz Krzysztof Jackowski
fot. screen YouTube JASNOWIDZ Krzysztof Jackowski Official

Jasnowidz Krzysztof Jackowski tłumaczył, że wiedza nie może być grzechem i mamy prawo dociekać, czym jest śmierć. Zdaniem profety po śmierci „ludzie żyją”. Zastanawiał się, ilu zmarłych było na własnym pogrzebie i czy już po śmierci człowiek czuje siłę oraz wyzwolenie – taki wniosek wysnuł z poprzedniego skupiania się. Sam też boi się śmierci.

Jasnowidz z Człuchowa wspominał, że jego mama dwie doby przed śmiercią miała zapaść, której prawdopodobnie nie była świadoma. Potem kobieta, gdy rozmawiała z synem telefonicznie, wyznała, że czuła, jakby gdzieś wisiała. Słyszała też głos „mama, wracaj” oraz drugi, którą chciał ją bezpiecznie przeprowadzić.

Zobacz także: Jackowski wieszczy potworne zagrożenie: nieodwracalne skutki dla ludzi

Jasnowidz Jackowski o śmierci

Krzysztof Jackowski zaapelował, aby podczas odwiedzania cmentarzy na 1 listopada nie wysyłać naszych myśli „do grobu”. Powinniśmy rozmawiać ze zmarłym, ponieważ podstawową formą komunikacji jest myśl i my również jesteśmy myślą. Nasi bliscy w taki sposób szybko odczytują informacje.

Jasnowidz z Człuchowa pod koniec transmisji skupił się w temacie śmierci i swojej mamy. W pewnym momencie aż podskoczył. Powiedział, że „ma się wrażenie, jakbyś był w cieczy, unoszony bezwolnie, to jeszcze nie jest odejście”.

- Jakby świadomość wstała, ale się położyła. Jakby mogła wstać, ale szybko takie opamiętanie, że musi leżeć. Wróciła w ten stan, w którym była – tłumaczył jasnowidz Jackowski.

- Jakby nie rozumiała, że może wyjść. Jakby ręce… Jakby usiadła i wróciła. A potem taki lęk i ręce, one wychodziły, a ciało leżało. Jakby dopiero rozumiała, że jest oddzielona – kontynuował Krzysztof Jackowski.

Jasnowidz z Człuchowa podczas kolejnej próby skupiania się podskoczył i nagle przerwał czynność. Mocno zaczął przepraszać widzów. Nie powiedział, co mógł ujrzeć, ale był wyraźnie w szoku.

- Poczułem, że nie powinienem – skwitował pod koniec.

Znów zaapelował, aby w rozmowie ze zmarłymi nie wspominać o smutku, ale o radościach i wesołych rzeczach.

loader
Krzysztof Jackowski
10 Zobacz galerię
fot. JAN BIELECKI/Dzien Dobry TVN/Ea