Zamknij

Dramatyczne wyznanie Agnieszki Hyży. Przeżyła trudne chwile. „Musiałam korzystać z farmakoterapii”

Anna Skalik
04.10.2022 19:17

Agnieszka Hyży zdecydowała się bardzo szczerze opowiedzieć o swoich problemach i o tym, że jej także zdarza się po prostu nie mieć na nic siły. Przyznała, że wielokrotnie już czuła, że jest wytrzymałości fizycznej i psychicznej. W trudnym momencie sięgnęła po farmakoterapię.

Agnieszka Hyży
fot. Instagram/@agnieszka_hyży/screen

W listopadzie ubiegłego roku Agnieszka Hyży, dziennikarka i prezenterka, a prywatnie żona muzyka Grzegorza Hyżego, powitała na świecie swoje drugie dziecko, będące owocem jej związku z artystą. Oprócz tego ma też 9-letnią córkę z poprzedniego małżeństwa. W wywiadzie z portalem Kobieta Wirtualna Polska gwiazda przyznała, że nie spodziewała się, że po narodzinach drugiego maleństwa pogodzenie wszystkich ról będzie tak trudne. W szczerej rozmowie gwiazda wyznała, że musiała udać się do specjalisty. Potrzebne były także leki.

Zobacz także: Iwona Pavlović komentuje sprawę Wendzikowskiej. „To trochę nie ma sensu”

Dramatyczne wyznanie Agnieszki Hyży. Przeżyła trudne chwile. „Musiałam korzystać z farmakoterapii”

Agnieszka Hyży – podobnie jak wiele innych znanych osób – zdecydowała się bardzo szczerze opowiedzieć o swoich problemach i o tym, że jej także zdarza się po prostu nie mieć na nic siły. Gwiazda przyznała, że zdaje sobie sprawę z tego, że jest postrzegana jako „silna babka”. Jednak wielokrotnie już czuła, że jest wytrzymałości fizycznej i psychicznej.

Jestem postrzegana jako osoba niezwykle silna, a to jest kompletna bzdura. Liczba momentów, w których wydawało mi się, że nie zrobię już ani jednego kroku do przodu i że nie wiem, w co mam ręce włożyć, jest nieprawdopodobna – wyznała prezenterka.

Hyży opowiedziała o tym, jak trudno godzić jest obowiązki rodzicielskie, domowe i zawodowe. Jest jednak zadania, że to wszystko dlatego, że kobiety same obarczają się pewnymi domowymi obowiązkami, zamiast dać je przejąć komuś innemu. I ona również „wchodzi w kierat i ogarnia”. Niestety, to podejście doprowadziło ją do trudnego miejsca, w którym musiała zdecydować się na farmakoterapię.

Mam takie momenty, że nie mam już siły. Natomiast zdarzyło mi się w życiu coś parę razy i zawodowo, i prywatnie, że chciałam spakować się i wyjechać, w ogóle zmienić swoje życie o 180 stopni. Zwłaszcza gdy wokół mojego życia pojawiała się medialna zawierucha. Zaliczyłam kilka takich upadków, podczas jednego musiałam skorzystać z farmakoterapii i wyłączyć się całkowicie na dobrych kilka miesięcy z aktywności medialno-zawodowej. Po prostu przestałam sobie radzić z tym wszystkim, co mnie otaczało, bo tak po ludzku po prostu nie dałam rady – zdradziła.

Prezenterka stwierdziła, że mimo wszystko absolutnie popiera parytety tak w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Jej zdaniem jednak wciąż bardzo wiele obowiązków przydziela się kobietom „z automatu”. Dotyczy tego pytanie, którego nie znosi: „Jak łączysz macierzyństwo z życiem zawodowym?”.

Też go bardzo nie lubię. A facetowi zadaje się takie pytania? Właśnie nie. Albo na rozmowie o pracę – przecież nikt nie pyta mężczyzny, czy zamierza mieć jeszcze dzieci, czy już jakieś ma. Bo z założenia to nie jest problem faceta, tylko kobiety – przyznała gorzko prezenterka.

Na koniec Hyży stwierdziła, że obecne czasy bardzo napawają ją niepokojem.

Nie jestem spokojna. Byłabym głupia i naiwna, mówiąc, że jestem. Jestem osobą, która – niestety, bo to wcale mi nie pomaga – bardzo dużo myśli, za dużo myśli. Za dużo interesuję się sprawami społecznymi i politycznymi. Niepokoją mnie czasy, w których przychodzi mi wychowywać, mieć dzieci […]. Nie jesteśmy ani lekarzami, ani prawnikami, uprawiamy wolny zawód. Ale w jednym obszarze jestem spokojna: rodzinnym. Jestem spokojna, bo znów zostałam mamą. Jestem spokojna relacji z pozostałymi dziećmi, w tym jak sobie siedzimy, gadamy, jemy wspólnie obiady, kolacje. Natomiast tak ogólnie – nie. Mam nadzieję, że za rok czy za dwa lata, gdy się spotkamy i pogadamy, to pewne sytuacje się wyklarują, uspokoją – mówi z nadzieją.