Zamknij

Dramat transpłciowej córki Piotra Jaconia. Popłakała się po tym, co usłyszała u lekarza

19.08.2022 18:00

Piotr Jacoń opowiedział o zmaganiach swojej transpłciowej córki. W przychodni odmówiono Wiktorii refundacji hormonów, choć się jej należała. "Słowa przepraszam nie było" - opisuje dziennikarz.

Piotr Jacoń
fot. Instagram:@piotr_jacon

Piotr Jacoń z TVN24 przed rokiem wyznał, że ma transpłciową córkę. Na temat zmagań Wiktorii ze skostniałą polską rzeczywistością dziennikarz pisze sporo w mediach społecznościowych.

W maju Jacoń poinformował, że Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok w sprawie uzgodnienia płci jego córki. Wiktoria została formalnie uznana za kobietę. Wcześniej jednak musiała poddać się bezdusznej procedurze sądowej, wymagającej od niej pozwania swoich rodziców. 

Piotr Jacoń o przykrym zajściu w przychodni

Niestety córka Piotra Jaconia niemal na każdym kroku zderza się z podobnymi problemami. Ostatnio udała się do endokrynologa po receptę na hormony niezbędne do kontynuowania terapii. Zgodnie z przepisami należała jej się refundacja, ale od lekarki usłyszała, że takie kobiety jak ona się nie kwalifikują. 

- Nie transseksualizm, tylko transpłciowość. Nie chcę leczyć, tylko odnowić receptę na hormony. Terapię hormonalną prowadzę od dwóch lat. Mam nowe dane. Jako kobiecie przysługuje mi refundacja. Po to przyszłam - mówi Wiktoria i już wie, że znów będzie trudno - opisuje sytuację Piotr Jacoń. 

Pani doktor (a trzeba wiedzieć, że wizyta osoby transpłciowej u endokrynologa jest czymś oczywistym i koniecznym, jeśli rozpoczęło się terapię hormonalną) nerwowo przegląda coś w internecie. - Nie mogę pani dać refundacji. Tu jest napisane, że to tylko dla kobiet w menopauzie lub z usuniętą macicą. A pani?... Pani nie jest żadną z nich. - Ale jeśli przerwę terapię, będę miała objawy jak przy menopauzie. - Mogę wypisać z odpłatnością 100 procent. - Ale według mnie refundacja... - Nie mogę - przerywa Wiktorii. Nie mogę, bo NFZ będzie się czepiał. Są duże kary. A ja zaraz idę na emeryturę. Nie chcę kłopotów. 

(...) W końcu Wiktoria zaczyna płakać. Pani doktor też łamie się głos. - Bardzo chciałabym pomóc, ale to niemożliwe... Córka wychodzi. Właściwie ucieka. Wypada na korytarz, a stamtąd do najbliższej toalety. Tam ryczy z bezsilności. W swoim życiu kolejny już raz. (...) W telefonie wpisuje frazę: warunki refundacji hormonów. Klika w portal dla studentów medycyny. Znajduje... oprócz tego, co wymieniła lekarka, widzi symbol F64, który oznacza transpłciowość. 

Ociera łzy. Wychodzi z toalety. Idzie korytarzem. Puka do gabinetu. Doktorka jest sama. Wiktoria nieproszona siada przy jej biurku.
- Wróciłam, bo coś znalazłam... Niech pani spojrzy. Kobieta czyta. Zagląda do komputera. Coś sprawdza. - No, tak... Wypisuje receptę. 30 procent odpłatności. - Proszę... Nie. Słowa "przepraszam" nie było - kończy przygnębiająca historię Piotr Jacoń.