Zamknij

Gwiazda "Listów do M." zatrudniła się w sklepie meblowym. Mówi o trudnej sytuacji artystów

09.11.2020 14:55

Barbara Garstka, aktorka znana m.in. z "Listów do M. 3", opowiedziała o dramatycznej sytuacji polskich artystów w czasie pandemii. Sama musiała podjąć pracę  w sklepie z meblami, żeby zarobić na utrzymanie.

Barbara Garstka
fot. Kamil PIKLIKIEWICZ/East News

Barbara Garstka jest aktorką związaną z Teatrem Syrena, którą widzowie mogą kojarzyć z serialu "W rytmie serca" oraz trzeciej części hitu "Listy do M.". Zagrała także w produkcji "Piłsudski" z Borysem Szycem oraz "Mowie Ptaków". Ostatnio o artystce zrobiło się głośno za sprawą wywiadu w "Wysokich Obcasach". Barbara Garstka naświetliła w nim dramatyczną sytuację środowiska polskich artystów, którzy przez pandemię koronawirusa znaleźli się w trudnym położeniu finansowym. Wielu kolegów aktorki musiało podjąć pracę w innych zawodach, żeby zarobić na życie. Ona sama zdecydowała się zatrudnić w sklepie meblowym.

W czasie pandemii podobny los spotkał spore grono gwiazd polskiej sceny. Pierwszy lockdown spowodował zamknięcie teatrów, kin i placówek kulturalnych. Wielu aktorów i wokalistów straciło możliwość grania, a tym samym źródło zarobków. Na trudną sytuację finansową poskarżyli się w m.in. Jacek Poniedziałek, Anna Korcz, Natalia Niemen i Mariusz Czajka. Po konferencji Mateusza Morawieckiego wprowadzającej kolejne obostrzenia głos zabrał oburzony Rafał Szatan. Mąż Barbary Kurdej-Szatan domagał się od rządu zwrotu kosztów za niegrane spektakle. 

Rafał Szatan apeluje do premiera. Domaga się rekompensaty za niezagrane spektakle

Barbara Garstka z "Listów do M." o trudnej sytuacji artystów 

Barbara Garstka podzieliła los aktora Marcina Januszkiewicza, który na czas pandemii został kurierem, i podjęła pracę w sklepie meblowym. Aktorka wyznała w "Wysokich Obcasach", że zmusiła ją do tego beznadziejna sytuacja w kulturze. Garstka ma żal, że nikt nie pomaga aktorom w tych trudnych czasach. 

My artyści, zawsze pomagamy potrzebującym. Pomagaliśmy medykom, nauczycielom, chorym dzieciom, sprzedawcom chryzantem. Dlaczego, gdy jesteśmy w potrzebie, wy nas - do cholery - nie wspieracie? - pyta sfrustrowana. 

Gwiazda serialu "W rytmie serca" od początku pandemii zagrała jedynie w czterech spektaklach. Gdy nie było szans na kolejne, podjęła pracę w salonie meblowym. 

Tak, i bardzo się z tego cieszę - mogę się utrzymać. Mój kolega z teatru pracuje na Uberze, kilku innych nie może znaleźć zajęcia, bo się z nich wyśmiewają, że "aktorzyny szukają pracy, trzeba było sobie wybrać inny zawód" - mówi. 

Aktorka ubiegała się o zapomogę od ministra kultury, ale - jak mówi - otrzymana kwota 1800 zł starczyła jej tylko na zapłacenie rachunków. W wywiadzie nie kryła złości, że ojciec Rydzyk mógł liczyć od rządu na ponad 64 mln zł dotacji. 

Nie wiem, jaką szkołę aktorską kończył ani w jakiej sztuce gra, ale na pewno nie gram z nim razem na tej scenie - powiedziała w "Wysokich Obcasach" Barbara Garstka. 

Gwiazdor "Kiepskich" w trudnej sytuacji finansowej. Skrytykował "bogaczkę" Marylę Rodowicz

loader