To kultowe arcydzieło PRL prawie nie powstało. Musieli nagrać „rybkę”

3 min. czytania
10.08.2025 20:03
Obserwuj nas na Google

Tekst tej piosenki zna ją wszyscy Polacy. "Byle było tak" Krzysztofa Krawczyka to utwór, o którym nie można zapomnieć. Niewiele osób wie, że piosenka niemalże nie powstała, a autor tekstu podyktował go, stosując "rybkę". 

To kultowe arcydzieło PRL prawie nie powstało. Nie przesłał tekstu, więc nagrano „rybkę”
fot. KFP/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Krzysztof Krawczyk opuścił Trubadurów? 
  • Jaką muzykę początkowo wykonywał Krzysztof Krawczyk? 
  • Jak powstało "Byle było tak"? 

Odejście Krzysztofa Krawczyka z Trubadurów było nieuniknione?

Trudno wyobrazić sobie muzykę z czasów PRL-u bez zespołu Trubadurzy. Grupa założona w 1963 roku podczas wakacji w Mielnie przez Krzysztofa Krawczyka, Sławomira Kowalewskiego,  Mariana Lichtmana, Jerzego Krzemińskiego i Bogdana Borkowskiego wykonywała takie hity, jak "Byłaś tu”, "Kim jesteś”, "Kasia”, "Znamy się tylko z widzenia”, "Krajobrazy”, "Ej, Sobótka, Sobótka”, "Cóż wiemy o miłości” czy "Przyjedź mamo na przysięgę”. Po czasie do zespołu dołączył Ryszard Poznakowski, który objął funkcję jej grupy.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o twórczość Krzysztofa Krawczyka i Zbigniewa Wodeckiego. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

Dziesięć lat po założeniu Trubadurów grupę opuścił Krzysztof Krawczyk. Do podjęcia takiej decyzji namawiała go Halina wokalistka, pianistka i flecistka Halina Żytkowiak. Ryszard Poznakowski w rozmowie z Radosławem Czubakiem wspominał, że odejście wokalisty było nieuniknione: - Po powrocie ze Związku Radzieckiego w 1972 r. oświadczył nam, że odchodzi. Zaczyna karierę solową. Nie oponowałem, bo wiedziałem że tak musi być. Próbował różnych rzeczy, nagraliśmy nawet dwie płyty, które odniosły sukces, taki jakiego spodziewał się Krawczyk. Wiedziałem, że zbyt długa współpraca ze mną zaszufladkowała go wokalnie i artystycznie. Pojawił się wówczas mój przyjaciel  Wojciech Trzciński... Panowie momentalnie doszli do porozumienia i solowa kariera Krzysztofa błyskawicznie nabrała tempa. Ale tak po prostu musiało być...

 

Krzysztof Krawczyk początkowo wykonywał poezję śpiewaną

Po odejściu z Trubadurów Krzysztof Krawczyk całkowicie zmienił kierunek, w którym podążał. Muzyk chwycił za gitarę i rozpoczął podbój nocnych klubów oraz dyskotek, w których wykonywał Siergieja Aleksandrowicza Jesienina. Występy polskiego artysty nie cieszyły się jednak sukcesem, na jaki liczył. Jego program zdobywał nagrody na różnych przeglądach poetyckich, ale był tak odmienny od "Znamy się tylko z widzenia”, że publiczność go nie zaakceptowała. Zdesperowany muzyk szukał innego kierunku, który spełni oczekiwania słuchaczy. Wtedy w jego życiu pojawił się pomysłodawca Fryderyków.

Wojciech Trzciński wspominał w rozmowie z Cyfrową Biblioteką Polskiej Piosenki: "Jest 1976 r., opowiada, Łódź, impreza 'Nowe twarze polskiej rozrywki', kierownictwo muzyczne Wojciech Trzciński, w jury Wojciech Trzciński, gościnnie występuje Krzysztof Krawczyk. Spotykamy się, a on do mnie mówi: 'Wojtek, my musimy razem pracować'. Miał nagranego tego Jesienina, i parę swoich kompozycji. Wziąłem to i zacząłem ludzi przekonywać, nie da się ukryć nie bez oporów, że to taki super facet, który śpiewa wszystko. Jedni mówili, że to szmira, inni, że popłuczyna po Trubadurach. Trzeba było napisać mu przebój, który przekona sceptyków. Postanowiłem zrobić z Krzyśka polskiego  Toma Jonesa. I z premedytacją, z pełnym wyrachowaniem, napisałem mu piosenkę 'pod Jonesa'”.

Oglądaj

"Byle było tak" prawie nie ujrzało światła dziennego

Dzięki pomysłowi Trzcińskiego, aby z  Krzysztofa Krawczyka zrobić Toma Jonesa, powstało "Byle było tak” – z szeroką frazą i pełnym wokalem. Muzyka została napisana przez kompozytora szybko - problem stanowiła kwestia tekstu. Do współpracy zaproszono Jerzego Kleynego, autora "sprawdzonego”, bo jego wspólna z Trzcińskim piosenka "Odpływają kawiarenki” stała się wielkim przebojem, więc droga do sukcesu wydawała się już wytyczona. Tym razem jednak – "nic z tego”.

„Wyrywanie tekstów od Jurka to była cała procedura” – wspomina kompozytor. Trwało to miesiącami. Autor znajdował dziesiątki pretekstów, by usprawiedliwić opóźnienia, przepraszał, kajał się, a czasem przychodził na godzinę przed nagraniem, by z kilku kartek poskładać ostateczną wersję. Z "Byle było tak” było jeszcze gorzej. „Nie doczekawszy się tekstu, wyjechałem za granicę. Jurek, chcąc pokazać, że wziął się za robotę, przesłał – czy przedyktował – tak zwaną ‘rybkę’, czyli luźny zestaw słów odpowiadający rytmowi piosenki. Tymczasem czekało już studio, ktoś czegoś nie dopatrzył i w efekcie nagrano to, co napisał Kleyny. Wróciłem z zagranicy, Jurek mówi, że ma gotowy tekst, a ja mu na to: ‘Kochany, utwór nagrany, zarchiwizowany. Poszło’. Wtedy dowiedziałem się, że nagrano ‘rybkę’”.

Oglądaj

Piosenka okazała się szlagierem. Wydana na singlu razem z równie popularnym "Rysunkiem na szkle” na lata ukształtowała "Nowego Krawczyka”. Czy to wyłącznie zasługa autorów i wykonawcy? Wojciech Trzciński podkreśla: „Grała orkiestra Miliana, niestety w bardzo okrojonym składzie, ale za to był genialny chór. Czterech chłopaków, cztery dziewczyny, a może i więcej. Cały cymes, cała przebojowość tego utworu bierze się stąd, że genialny, mocny wokal Krawca wsparty jest tym chórem. Dumny jestem z tego, bo ten chór sam napisałem i zaaranżowałem. I to dopiero tak ‘światowo’ zabrzmiało”.

Źródło: Radio ZET/Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki/ Wikipedia