Ten utwór powstał w aucie. Myśleli, że to żart, a później śpiewała to cała Polska
Hit „Budzikom śmierć” narodził się spontanicznie w samochodzie Roberta Chojnackiego i szybko stał się jednym z największych przebojów lat 90. Zaśpiewał go wówczas młody Andrzej Piaseczny, a efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Do dziś niemal każdy Polak pamięta tę piosenkę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak powstał przebój „Budzikom śmierć” i dlaczego narodził się... w samochodzie.
- Dlaczego wytwórnie i zespół De Mono początkowo odrzucili ten utwór.
- Jak piosenka stała się jednym z największych hitów lat 90.
Ten utwór powstał w złotej Hondzie. Nikt nie stawiał, że to będzie hit
„I do południa budzikom śmierć…” — tę frazę nuciła w drugiej połowie lat 90. niemal cała Polska. „Budzikom śmierć” to singiel, który powstał w jednym z najbardziej nietypowych miejsc kreatywnej pracy — w… złotej Hondzie. Głęboko osadzona w pop‑reggae’owym klimacie, piosenka stała się hymnem porannych przebudzeń i symbolem przebojowości. Choć na początku nikt w sukces nie wierzył.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Do tej muzyki Polacy bawili się w młodości. Poznasz wszystkie hity?
Zaczęło się od projektu saksofonisty Roberta Chojnackiego, który marzył o solowym materiale. Kolegom z zespołu De Mono pomysł wydawał się zabawny, podobnie jak pewnym wytwórniom, które materiał odrzuciły. Dopiero spotkanie z Ryszardem Adamusem odwróciło los. Szef wytwórni podobno zastawił własny dom, żeby wydać płytę „Sax & Sex” i opłaciło się, bo album trafił do pierwszej piątki najlepiej sprzedających się w Europie.
Traktowali ten utwór jako żart, a narodził się przebój
Chojnacki wspomina dziś, że najlepiej komponuje się właśnie w samochodzie. Rytm silnika i zmieniające się obroty nadają muzyce naturalny bas, harmonizując w melodię. Gdy tylko melodia przyszła mu do głowy, natychmiast nagrywał ją na magnetofon — ten zawsze był z nim. Właśnie tak w jego hondzie narodziła się piosenka „Budzikom śmierć” w wersji demo, nazwana przez autora początkowo… żartem — nie tylko on sam uważał, że to temat bardziej dla Majki Jeżowskiej.
Kiedy Piasek przyniósł mi tekst myślałem, że to jakiś żart. "To raczej dla Majki Jeżowskiej" - powiedziałem. Rysiek [Adamus - red.] był bardziej surowy: "Co to ma być? My mamy robić muzykę pop, a nie jakiś kabaret". Okazało się, że nie mieliśmy racji
Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Utwór trafił do radiowych „Sygnałów dnia” — audycji o wielomilionowym zasięgu — i każdy poranny program zakończył się nutą „Budzikom śmierć” nuconą z satysfakcją i humorem. - Adamus miał świetny pomysł na promocję. Umieścił utwór w radiowych 'Sygnałach dnia'. To było najlepsze miejsce na piosenkę-przebudzankę. No i wielomilionowe audytorium, które wstając rano do pracy ze złośliwą satysfakcją nuciło 'budzikom śmierć" - wspominał Adam Halber.
O tym albumie pisał nawet Billboard
Album „Sax & Sex” pobił rekordy: sprzedał się w Polsce lepiej niż cokolwiek od czasu II wojny światowej — ponad 1,35 miliona egzemplarzy! Billboard i Melody Maker okrzyknęły go najlepiej sprzedającym się w Europie w 1996 roku. - To był największy mój sukces komercyjny. "Sax & Sex" przebił wszystko, co robiłem z De Mono i stał się w ogóle jednym z największych sprzedażowych hitów w polskiej fonografii – coś ponad 1 350 000 kopii - mówił Chojnacki.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia