- Trubadurzy to jeden z najbardziej legendarnych zespołów lat 60.
- Jednym z hitów tego bandu był "Znamy się tylko z widzenia".
- Powstał z miłości do zespołu The Beatles.
Tak powstał największy hit zespołu Trubadurzy
Trubadurzy to zespół założony w 1963 roku. Wśród członków grupy przewijały się takie tuzy polskiej muzyki, jak m.in. Marian Lichtman, Sławomir Kowalewski, Krzysztof Krawczyk czy Ryszard Poznakowski. Jednym z największych przebojów zespołu był "Znamy się tylko z widzenia". Słowa napisał Marek Głogowski, z kolei muzykę skomponował Ryszard Poznakowski. Ten ostatni był zafascynowany grupą The Beatles, stąd też pojawiły się duże nawiązania muzyczne do bandu.
Duże znaczenie dla stworzenia wspomnianej kompozycji miała muzyka ludowa i wschodniosłowiańska. W ówczesnych czasach powstawał właśnie kult inspirowany muzyką słowiańską. Muzycy chcieli się w niego wpisać, by piosenka stała się niepowtarzalna.
Trubadurzy byli wtedy zachwyceni Beatlesami. Wszyscy śpiewali i to na głosy. Potraktowałem więc nasz zespół jak typową grupę rewelersów. Zaśpiewałem basem, Krzysiek barytonem, Sławek tenorem, a Marian takim jakby falsetem. Tak też aranżowałem piosenki i uważałem, że ta paleta głosów, to będzie nasz znak firmowy. No i, że włączymy się w zaczynający wtedy obowiązywać na świecie nurt inspirowany muzyką ludową. W naszym przypadku wschodniosłowiańską. Z takimi założeniami zacząłem pracować nad repertuarem – opowiadał po latach Ryszard Poznakowski
Quiz: Ludzi dobrej woli jest więcej? Przypisz tekst hitu PRL do muzyka [Quiz]
Wielki sukces Trubadurów
Piosenka "Znamy się tylko z widzenia" miała ogromny wpływ na dalszy rozwój kariery Trubadurów. Stała się na tyle popularna, że zyskała miano prawdziwego hitu końca lat 60., zdobywając ogromne uznanie wśród publiczności i wygrywając w wielu plebiscytach. Dzięki temu zespół otrzymał zaproszenie do występu na Festiwalu w Opolu w 1968 roku. Tam wystąpili z nietypowymi instrumentami, czym zszokowali opolską publiczność.
Kiedy zostałem „regularnym Trubadurem”, chłopcy nie za bardzo mieli na czym grać, ale ja poznałem przy okazji jakiegoś występu dyrektora Muzeum Instrumentów Lutniczych w Lubinie. [...] Pojechaliśmy więc do tego Lubina, żeby może kupić coś po promocyjnych cenach, albo wydobyć jakieś prototypy, czy coś takiego. Kiedy załatwiliśmy sprawę, dyrektor zaprosił nas do siebie i z dumą pokazywał ekspozycję, na której przedstawiono różnorakie instrumenty strunowe. Wśród nich były gigantyczna bałałajka basowa i normalna bałałajka. Powiedziałem mu „wypożycz nam te instrumenty, po pierwsze pasują do naszego wschodniosłowiańskiego stylu, po drugie wystąpimy z nimi w Opolu”. Dyrektor się zgodził, poprosił tylko o pokwitowanie -wspominał Poznakowski.
Źródło: Radio ZET/radiopogoda.pl/bibliotekapiosenki.pl